Witajcie,
Werka w minioną środę zakończyła swoją przygodę z przedszkolem. Podczas festynu rodzinnego miała oficjalne pożegnanie (tak jak pisałam już w poprzednim poście). Jak się okazało, na mnie również czekała bardzo miła niespodzianka. Otrzymałam tytuł Przyjaciela Przedszkola :) Powiem Wam, że niesamowite zaskoczenie, aż się wzruszyłam :) Ale do rzeczy. Otrzymałam pamiątkowy "dyplom". Oprawiony w ramkę.
I tutaj mam nadzieję, Pani Dyrektor się nie obrazi, ale ramkę trochę przerobiłam po swojemu. Stwierdziłam, że "pamiątka" nie ma prawa wylądować w szufladzie, tylko musi być widoczna. Na razie stoi na komodzie i cieszy moje oko, do momentu, aż znajdę to idealne miejsce na którejś ze ścian :)
Tak wyglądała, kiedy przyniosłam moja dumę do domu
Trochę gessa, koronki, pasty strukturalnej, mgiełek, na koniec mikrokuleczki, tekturki i kwiatki dla ozdoby i rameczka wygląda tak:
A za przedszkolem już tęsknię... Jeszcze musimy wrócić po resztę gratów Weroniki. Ale będzie mi brakowało tej codziennej drogi, tych uśmiechniętych pań przy wejściu i tego całego zgiełku, kiedy to szatnia pełna dzieciaków ;)
wtorek, 14 czerwca 2016
niedziela, 12 czerwca 2016
Pierwsze podziękowanie :)
Witajcie
wiem, że obiecałam Wam prezenty na dzień matki (tak jeszcze nie publikowałam ;)), ale jedna z mam jeszcze prezentu nie otrzymała, bo od jakiegoś czasu walczymy z zaraźliwymi bąblami i krostkami u dziewczynek... Dlatego też mało ostatnio tutaj bywam. W międzyczasie Werka miała (całe szczęście zdążyła wyzdrowieć) przedstawienie z kółka teatralnego i mały aktorski epizodzik miałam ja ( z okazji dnia dziecka rodzice wystawiali "Rzepkę"). W dzień dziecka też dowiedziałam się, że dokładnie tydzień później, na przedszkolnym festynie Wercia ma pożegnanie przedszkola... Chyba nie muszę Wam pisać, co się u mnie w tym czasie działo, jak zdałam sobie sprawę, że nawet za bardzo materiałów na podziękowania nie mam w domu. Na zamawianie już przecież czasu nie było. Całe szczęście jakieś zapasy miałam.
Dzisiaj pokażę Wam tylko podziękowanie dla pani Patrycji - opiekunki kółka teatralnego, do którego przyjemność miała uczęszczać moja Weronika. Jedyne podziękowanie tylko od Weroniki, resztę robiłam od całej grupy. Długo zastanawiałam się co by tu poczynić, aż w końcu przyszedł mi do głowy czekoladownik - połączenie przyjemnego z pożytecznym. Coś ładnego i coś słodkiego w jednym ;) No dobra, na ile ładnego same ocenicie ;)
Kwiatuszki to oczywiście moje foamiranki, a stempelek ze ślicznym rudzielcem autorstwa Agnes B.
Czekoladownik zgłaszam na wyzwanie
wiem, że obiecałam Wam prezenty na dzień matki (tak jeszcze nie publikowałam ;)), ale jedna z mam jeszcze prezentu nie otrzymała, bo od jakiegoś czasu walczymy z zaraźliwymi bąblami i krostkami u dziewczynek... Dlatego też mało ostatnio tutaj bywam. W międzyczasie Werka miała (całe szczęście zdążyła wyzdrowieć) przedstawienie z kółka teatralnego i mały aktorski epizodzik miałam ja ( z okazji dnia dziecka rodzice wystawiali "Rzepkę"). W dzień dziecka też dowiedziałam się, że dokładnie tydzień później, na przedszkolnym festynie Wercia ma pożegnanie przedszkola... Chyba nie muszę Wam pisać, co się u mnie w tym czasie działo, jak zdałam sobie sprawę, że nawet za bardzo materiałów na podziękowania nie mam w domu. Na zamawianie już przecież czasu nie było. Całe szczęście jakieś zapasy miałam.
Dzisiaj pokażę Wam tylko podziękowanie dla pani Patrycji - opiekunki kółka teatralnego, do którego przyjemność miała uczęszczać moja Weronika. Jedyne podziękowanie tylko od Weroniki, resztę robiłam od całej grupy. Długo zastanawiałam się co by tu poczynić, aż w końcu przyszedł mi do głowy czekoladownik - połączenie przyjemnego z pożytecznym. Coś ładnego i coś słodkiego w jednym ;) No dobra, na ile ładnego same ocenicie ;)
Kwiatuszki to oczywiście moje foamiranki, a stempelek ze ślicznym rudzielcem autorstwa Agnes B.
Czekoladownik zgłaszam na wyzwanie
niedziela, 5 czerwca 2016
Urodzinowo ;)
Witajcie,
kilka dni temu, dokładnie w Dzień Dziecka urodziny obchodziła nasza Beatka. Nie mogłam przecież pominąć tego faktu i poczyniłam dla Beaty urodzinową karteczkę. Specjalnie zaglądnęłam do metryczki, jakie to kolory nasza solenizantka lubi i postawiłam na dodatki niebieskiego i fioletu.
W ruch poszły Agateriowe papiery (normalnie musiałam tego dnia je pociąć, nie mogłam się oprzeć ;)) i moja najnowsza Julka ;) Normalnie uwielbiam układać te warstewki, a ta akurat daje pole do popisu ;)
Dobra, nie gadam, tylko pokazuję ;)
Dzisiaj króciutko, nocami produkuję kwiatki, bo zapasy doszły do zera i teraz ledwo na oczy patrzę ;)
Wracam wkrótce z kolejną bardzo już zaległą pracą - prezentami na dzień Matki ;)
kilka dni temu, dokładnie w Dzień Dziecka urodziny obchodziła nasza Beatka. Nie mogłam przecież pominąć tego faktu i poczyniłam dla Beaty urodzinową karteczkę. Specjalnie zaglądnęłam do metryczki, jakie to kolory nasza solenizantka lubi i postawiłam na dodatki niebieskiego i fioletu.
W ruch poszły Agateriowe papiery (normalnie musiałam tego dnia je pociąć, nie mogłam się oprzeć ;)) i moja najnowsza Julka ;) Normalnie uwielbiam układać te warstewki, a ta akurat daje pole do popisu ;)
Dobra, nie gadam, tylko pokazuję ;)
Dzisiaj króciutko, nocami produkuję kwiatki, bo zapasy doszły do zera i teraz ledwo na oczy patrzę ;)
Wracam wkrótce z kolejną bardzo już zaległą pracą - prezentami na dzień Matki ;)
piątek, 3 czerwca 2016
Skrapujące młódki ;)
Witajcie,
najpierw odpowiedź na komentarz zapytanie Anity o Misia Uszatka. Kochana, specjalnie dla Ciebie
A teraz do rzeczy ;)
Niektóre z Was już wiedzą, że moja Weronika (lat 6) złapała bakcyla po mamie i od czasu, do czasu muszę jej udostępnić moje "zabawki" ;) Na swoim koncie ma już karteczki i kilka pudełek. Jedno dostałam na dzień matki, kompletna niespodzianka i bardzo miłe zaskoczenie :)
Przeczytałam niedawno o wyzwaniu dziecięcym w A do Zet, opowiedziałam o nim Weronice, a ona stwierdziła, że koniecznie musi ;)
Postanowiłyśmy zrobić przybornik, będzie miała na biurko, bo w końcu od września mam w domu uczennicę. Praktycznie całość wykonała samodzielnie, jedynie podpowiadałam co może zrobić i jak to zrobić. Pomogłam jej też wymierzyć kawałek papieru na trymerze, pokazałam jak to działa, a wycięła już sobie sama. Sama wybrała papier i dodatki, jedynie na jej prośbę zrobiłam jej kokardkę.
A tu już Wercia w akcji ;)
Matyldzie (3 lata) zrobiło się żal i też chciała się "pobawić"
A tu już gotowe Werki dzieło. Powiem nieskromnie, że jestem z niej dumna i to bardzo :)
jeszcze banerek wyzwania
To już tyle na dzisiaj. Wracam wkrótce z kolejnymi pracami, bo trochę zaległości mi się zrobiło ;)
najpierw odpowiedź na komentarz zapytanie Anity o Misia Uszatka. Kochana, specjalnie dla Ciebie
A teraz do rzeczy ;)
Niektóre z Was już wiedzą, że moja Weronika (lat 6) złapała bakcyla po mamie i od czasu, do czasu muszę jej udostępnić moje "zabawki" ;) Na swoim koncie ma już karteczki i kilka pudełek. Jedno dostałam na dzień matki, kompletna niespodzianka i bardzo miłe zaskoczenie :)
Przeczytałam niedawno o wyzwaniu dziecięcym w A do Zet, opowiedziałam o nim Weronice, a ona stwierdziła, że koniecznie musi ;)
Postanowiłyśmy zrobić przybornik, będzie miała na biurko, bo w końcu od września mam w domu uczennicę. Praktycznie całość wykonała samodzielnie, jedynie podpowiadałam co może zrobić i jak to zrobić. Pomogłam jej też wymierzyć kawałek papieru na trymerze, pokazałam jak to działa, a wycięła już sobie sama. Sama wybrała papier i dodatki, jedynie na jej prośbę zrobiłam jej kokardkę.
A tu już Wercia w akcji ;)
Matyldzie (3 lata) zrobiło się żal i też chciała się "pobawić"
A tu już gotowe Werki dzieło. Powiem nieskromnie, że jestem z niej dumna i to bardzo :)
jeszcze banerek wyzwania
To już tyle na dzisiaj. Wracam wkrótce z kolejnymi pracami, bo trochę zaległości mi się zrobiło ;)
wtorek, 31 maja 2016
Co czytasz mamuśko?
Witajcie,
Na początku miesiąca pytanie co czytacie zadała Maguda ze Spuchlikowa. Znowu uraczyła nas piękną Spuchlinką. Tym razem czytającą. Ucieszyłam się i postanowiłam, że i tym razem zabawy nie odpuszczę i... powiem Wam, że niewiele brakowało, a nie dałabym rady. A to czasu, a to pomysłu brak. Wczoraj popołudniu mnie trochę olśniło. I na szybko akcja. Maguda, Twoja Spuchlinka w odbiciu lustrzanym, bo już nie miałam czasu na odwracanie i kolejne drukowanie. To był ekspresowy transfer i ekspresowe malowanie. Na noc zostawiłam tylko pastę do wyschnięcia. Lalę zabezpieczyłam przezroczystym gessem, które niestety ciut moje kolorowanie rozmazało :/ Znacie jakiś niezawodny sposób nałożenia gessa na farbki wodne? A, no właśnie kolorowałam tuszami i farbkami z 13 arts. Kredek się jeszcze nie dorobiłam, a jakoś wygodniej mi było pędzelkiem niż olejnymi pastelami ;)
Mgiełki, rainbow colors, splashe i cała reszta dodawane po kolei dzisiaj między garami. Doglądałam w kuchni obiadu i psikałam, kleiłam i chlapałam ;)
Powiem tak, cudo specjalne nie wyszło, ale jest. Weronice mojej się podoba, zawisło na razie na ścianie ;)
A co czyta ostatnio mamuśka? A no zgadniecie po cytacie ;) Chyba ;)
Tak, wiem, bardzo "ambitna lektura" ;) Ale bardzo przyjemna i jak dla mnie na czasie. Niestety na książki na swoim poziomie czasu kompletnie brak. Obiecuję sobie, że nadrobię jak dziewczynki podrosną ;)
Na początku miesiąca pytanie co czytacie zadała Maguda ze Spuchlikowa. Znowu uraczyła nas piękną Spuchlinką. Tym razem czytającą. Ucieszyłam się i postanowiłam, że i tym razem zabawy nie odpuszczę i... powiem Wam, że niewiele brakowało, a nie dałabym rady. A to czasu, a to pomysłu brak. Wczoraj popołudniu mnie trochę olśniło. I na szybko akcja. Maguda, Twoja Spuchlinka w odbiciu lustrzanym, bo już nie miałam czasu na odwracanie i kolejne drukowanie. To był ekspresowy transfer i ekspresowe malowanie. Na noc zostawiłam tylko pastę do wyschnięcia. Lalę zabezpieczyłam przezroczystym gessem, które niestety ciut moje kolorowanie rozmazało :/ Znacie jakiś niezawodny sposób nałożenia gessa na farbki wodne? A, no właśnie kolorowałam tuszami i farbkami z 13 arts. Kredek się jeszcze nie dorobiłam, a jakoś wygodniej mi było pędzelkiem niż olejnymi pastelami ;)
Mgiełki, rainbow colors, splashe i cała reszta dodawane po kolei dzisiaj między garami. Doglądałam w kuchni obiadu i psikałam, kleiłam i chlapałam ;)
Powiem tak, cudo specjalne nie wyszło, ale jest. Weronice mojej się podoba, zawisło na razie na ścianie ;)
A co czyta ostatnio mamuśka? A no zgadniecie po cytacie ;) Chyba ;)
Tak, wiem, bardzo "ambitna lektura" ;) Ale bardzo przyjemna i jak dla mnie na czasie. Niestety na książki na swoim poziomie czasu kompletnie brak. Obiecuję sobie, że nadrobię jak dziewczynki podrosną ;)
poniedziałek, 30 maja 2016
Marchewkowe Święto Matki ;)
Witajcie,
znowu na ostatni moment, ale też pomysł wpadł mi do głowy w ostatniej chwili. Oj, ciężka ta marchewka, choć uwielbiam w każdej chyba postaci. W ciuchach już mniej, ale na ścianie np. jako dodatek dlaczego nie ;) Ale o co chodzi? a no wiadomo, marchewkowy maj przecież mamy ;)
Jak sam tytuł wskazuje,po raz kolejny połączyłam dwa tematy. Nic mi do głowy nie przychodziło, a, że od ślubu obchodzimy z mężem dzień matki podwójnie (no bo mamy dwie ;)), karteczk musiały też powstać dwie. Pierwszą widziałyście (albo i nie ;)) w poprzednim poście, a teraz przychodzę z drugą.
Powiem Wam tylko, że obie kolorystycznie dobierałam do prezentów. Ale o prezentach innym razem :)
A teraz pokazuję karteczkę
Jeszcze z innej beczki. Pewnie zauważyłyście małe zmiany w wyglądzie bloga. Już nie mogłam patrzeć na ten "nagłówek" i w przypływie chęci zrobiłam sobie nowy ;) No a logo na fotach jakoś tak poszło - do kompletu ;)
Kończę już dzisiaj, zmieniam nakarmić Stefana i biorę się za żelazko, bo już woła i prosi ;)
Do następnego razu, paaa
znowu na ostatni moment, ale też pomysł wpadł mi do głowy w ostatniej chwili. Oj, ciężka ta marchewka, choć uwielbiam w każdej chyba postaci. W ciuchach już mniej, ale na ścianie np. jako dodatek dlaczego nie ;) Ale o co chodzi? a no wiadomo, marchewkowy maj przecież mamy ;)
Jak sam tytuł wskazuje,po raz kolejny połączyłam dwa tematy. Nic mi do głowy nie przychodziło, a, że od ślubu obchodzimy z mężem dzień matki podwójnie (no bo mamy dwie ;)), karteczk musiały też powstać dwie. Pierwszą widziałyście (albo i nie ;)) w poprzednim poście, a teraz przychodzę z drugą.
Powiem Wam tylko, że obie kolorystycznie dobierałam do prezentów. Ale o prezentach innym razem :)
A teraz pokazuję karteczkę
Jeszcze z innej beczki. Pewnie zauważyłyście małe zmiany w wyglądzie bloga. Już nie mogłam patrzeć na ten "nagłówek" i w przypływie chęci zrobiłam sobie nowy ;) No a logo na fotach jakoś tak poszło - do kompletu ;)
Kończę już dzisiaj, zmieniam nakarmić Stefana i biorę się za żelazko, bo już woła i prosi ;)
Do następnego razu, paaa
sobota, 28 maja 2016
Zliftowałam kartkę... chyba... pierwszy raz w życiu ;)
Witajcie,
tak, dziś przychodzę do Was z moim kolejnym pierwszym razem ;)
Jakiś czas temu Roma na essowym blogu ogłosiła konkurs na lift jej kartki (o tutaj szczegóły).
Wahałam się jakiś czas, bo niby wyzwanie fajne i wydawałoby się przyjemne, ale ten wieczny brak czasu, no i fajnie się ogląda, co innego zrobić po swojemu. Do teraz się zastanawiam, czy zrobiłam to, co miałam, bo jak już wcześniej pisałam, w życiu wcześniej liftu niczego nie robiłam. Problem z brakiem czasu sam się rozwiązał, bo w końcu dzień matki był i trzeba było karteczki zrobić. Połączyłam więc przyjemne z pożytecznym i spróbowałam.
Zanim Wam moje "cudo" pokażę, powiem tylko, że w życiu nie wpadłabym na to, żeby tak skrapki wymiętosić ;) Roma, dzięki za inspirację :)
Wszystko co papierowe na kartce zrobione z jednego arkusza papieru :) A serwetka tuż pod kwiatem, to stempel, jeden z moich wymarzonych i ulubionych ;)
Kolory zupełnie inne, kwiat i ułożenie też, ale starałam się jakoś nawiązać do oryginału.
Może któraś z Was też się skusi? Jeszcze kilka dni zostało, a chętnych jakoś brak. Szczegóły znajdziecie tutaj
To już tyle na dzisiaj.
Już wkrótce pojawię się z marchewką dla Danki, bo miesiąc się powoli kończy, a ja znowu na ostatnią chwilę...
tak, dziś przychodzę do Was z moim kolejnym pierwszym razem ;)
Jakiś czas temu Roma na essowym blogu ogłosiła konkurs na lift jej kartki (o tutaj szczegóły).
Wahałam się jakiś czas, bo niby wyzwanie fajne i wydawałoby się przyjemne, ale ten wieczny brak czasu, no i fajnie się ogląda, co innego zrobić po swojemu. Do teraz się zastanawiam, czy zrobiłam to, co miałam, bo jak już wcześniej pisałam, w życiu wcześniej liftu niczego nie robiłam. Problem z brakiem czasu sam się rozwiązał, bo w końcu dzień matki był i trzeba było karteczki zrobić. Połączyłam więc przyjemne z pożytecznym i spróbowałam.
Zanim Wam moje "cudo" pokażę, powiem tylko, że w życiu nie wpadłabym na to, żeby tak skrapki wymiętosić ;) Roma, dzięki za inspirację :)
Wszystko co papierowe na kartce zrobione z jednego arkusza papieru :) A serwetka tuż pod kwiatem, to stempel, jeden z moich wymarzonych i ulubionych ;)
Kolory zupełnie inne, kwiat i ułożenie też, ale starałam się jakoś nawiązać do oryginału.
Może któraś z Was też się skusi? Jeszcze kilka dni zostało, a chętnych jakoś brak. Szczegóły znajdziecie tutaj
To już tyle na dzisiaj.
Już wkrótce pojawię się z marchewką dla Danki, bo miesiąc się powoli kończy, a ja znowu na ostatnią chwilę...
Subskrybuj:
Posty (Atom)



