wtorek, 26 stycznia 2016

Księżna w bieli...

Witajcie,
miesiąc się kończy, a ja ciągle bez pomysłu na styczniowy biały kolor.

http://danutka38.blogspot.com/2016/01/cykliczne-kolorki-styczen-2016.html



W końcu coś tam wymodziłam. Wiem, szefowa, trochę na łatwiznę poszłam, ale mi się Księżna przyda. Powstała z resztą już jedna dla niej towarzyszka (w innych już kolorach), w planach przynajmniej jeszcze jedna. Na razie stoją sobie obie w wazonie. Tak, w wazonie, bo księżna jest kwiatkiem. Pisałam Wam już, że polubiłam foamiran? Wróciłam więc pamięcią do moich pierwszych warsztatów i powstała moja Księżna w bieli. Miała być biel z szarością, więc białe płatki pocieniowałam szarym. Kropki, choć trudno uwierzyć, są zrobione ciemno szarą farbą. Mam nadzieję, że szefowa mi te pręciki i kilka listków wybaczy i Stefan przełknie bez żadnych problemów ;)











Zapomniałabym jeszcze o upodobaniach. Od maleńkości mama wpajała mi miłość do jasnych kolorów i tak mi do dzisiaj zostało. Lubię biel. Białe letnie sukienki, spodnie, bluzki (choć nie raz z jakimś motywem). Jak wprowadzaliśmy się do naszego mieszkanka, to ściany pokoi też mieliśmy bieluśkie (pojawienie się biegającej Werki szybko zmieniło nasze podejście do śnieżnobiałych ścian :P). Co do samego kokosu. Hmmm... raczej jest mi obojętny, lubię ciasto kokosowe, lubię kokos w makówkach, lubię kokosowe wafelki, ale żyć bez nich potrafię ;) No, dobra Raffaello - temu oprzeć się nie potrafię ;)


niedziela, 24 stycznia 2016

Ach... warsztaty...

Witajcie,
widzę,  że chyba już wszystkie uczestniczki zdążyły się pochwalić, tylko ja jak zwykle w tyle ;) Cóż, dopiero niedawno udało mi się znaleźć chwilę i złapać na spokojnie za aparat. Bo grzechem byłoby fotografować takie cudo na łapu capu ;) Niestety pogoda dzisiaj nie sprzyja (u Was też tak mgliście?) i zdjęcia aż tak świetne nie wyszły, choć wydaje mi się, że chyba żadne zdjęcie nie odda uroku tej pracy. Hah, skromna jestem dzisiaj niesłychanie :P Ale to dlatego, że praca udana, bo robiona pod fachowym okiem ;)

Ale od początku. Wyobraźcie sobie moją radość, gdy dowiedziałam się że allearte z DT essy-floresy poprowadzi maraton warsztatowy w moim rodzinnym mieście... tak, nawet nie 5km od moich czterech kątów ;) No i powiedzcie, jak tu nie skorzystać? No jak? Jeszcze tego samego dnia się zapisałam. Niestety na pierwsze, na których powstawał przepiękny album nie dałam rady ( i żałuję, ale cóż, nie można mieć wszystkiego, nie?), ale zapisałam się na przepiękne mediowe serducho. Nie mogłam opuścić przecież nauki ciapania ;) Dzięki Dominice poznałam całą garść trików i już teraz wiem mniej więcej jak TO się robi ;)

Atmosfera warsztatów świetna (nie pamiętam kiedy ostatnio się tyle uśmiałam), bo i towarzystwo wesołe. A Dominika jest bardzo sympatyczną, pomocną osóbką i genialnie potrafi podzielić się swoją wiedzą :)
Dominiko, dziękuję, bardzo miło było mi Cię poznać osobiście, popracować z Tobą i wróć do nas jeszcze, proszę ;)

Jak zwykle nagadałam się a teraz będę się chwalić ;)


















Przy okazji pochwalę się Wam jeszcze. Jakiś czas temu zostawiłam komentarz po postem Klubu Twórczych Mam, jakiś czas później odezwała się do mnie tynka. Znalazła moją karnawałową Elsę (pamiętacie jeszcze?jak nie, to tutaj ;)). Tym sposobem pojawiłam się z moją Elsą - Weroniką i jej urodzinowym tortem wśród inspiracji w najnowszym poście (o tutaj) :)


Dobra, koniec chwalenia, bo zaraz samoloty nosem zacznę strącać ;) Żegnam się więc z Wami, do następnego razu, paaa





środa, 20 stycznia 2016

W barwach "Zachwytu"

Witam Was serdecznie.
wyobraźcie sobie, że się rozpisałam, komp zwariował i pół posta poszłooo...
Więc teraz będzie krótko :/
Kartki na dzień babci i dziadka będą następnym razem. Teraz chcę zdążyć przed końcem wyzwania, a nie wiem kiedy do komputera znowu usiądę ;)

W Filigrankach trwa wyzwanie pt. "Zachwyt". To nazwa jednej z kolekcji Filigrankowych papierów, a ja ją całą ( no już nie tak całą ;)) mam. Pamiętam jak zachwyciłam się tymi arkuszami z hortensjami. Do tej pory nie miałam serca ich ciąć. A teraz nadarzyła się odpowiednia okazja. Jak wyszło same ocenicie.

Pierwotnie album miał być prezentem, ale jak zaczynałam sobie w głowie układać plan stwierdziłam, że zaczyna robić się w taki "mój". Więc zrobiłam go jeszcze bardziej "po mojemu".
Może nie jest to do końca typowy pozytywnik, ale kiedy dopadnie mnie znowu jakaś chandra, dół, czy jak tam zwał, to będę miała gdzie sięgnąć, żeby sobie przypomnieć co daje mi najwięcej szczęścia w życiu.

Pracę zaczęłam od przygotowania kwiatków w odpowiednich kolorach. Postawiłam  na kolory widocznej na arkuszach hortensji, czyli zielony i lekki fiolet. Szczęście, że akurat po ostatnich warsztatach u Liny zaopatrzyłam się w oliwkowy i fioletowy arkusz :) Myślałam pierwotnie o zrobieniu kwiatów hortensji, ale nie chciałam dublować tych sklepowych, więc powstały standardowe już u mnie, plus spróbowałam metodą na prymulki od Doroty (tej od kota ;)). Na prymulki nie wyglądają, ale w sumie chyba nieźle wyszły ;) W środku jedynie pojawiają się kwiatki - sklepowe gotowce.
Wszystkie papiery użyte w albumie są z "Zachwytu". Na okładkę poszedł mój ulubiony arkusz :)
Napisy standardowo z piankowych literek pociapanych pastą, tym razem, satynową.


Miało być krótko, a ja się znowu rozpisałam. Uwaga zdjęć będzie dużo ;)
























jeszcze banerek
http://filigranki-pl.blogspot.com/2016/01/wyzwanie-3-zapach-zachwytu.html






Śmiałam się w sobotę, choć to raczej śmiech przez łzy był. Jeżeli coś szyję i ukłuję się igłą, szpilką, to się mówi, że będzie się podobać. Wyobraźcie sobie ja, zdolniacha rozcięłam sobie opuszek wykrojnikiem (jak próbowałam wyciągnąć serwetkę). Możecie wierzyć, lub nie, ale boli paskuda do dzisiaj. I tak się zastanawiałam, czy to powiedzonko może tyczyć się też ran od wykrojnków... ;)

niedziela, 17 stycznia 2016

Wygrane candy i karteczka na dzień babci

Witajcie,
tak, część z Was śledząca też Mamuśkowe na fb już pewnie widziała :) Pierwszy raz udało mi się wygrać candy. W scrapkowo.pl :)
Po kilku dniach przyszła do mnie paczuszka. Spójrzcie na zawartość







Jako, że w międzyczasie zostałam poproszona o zrobienie kartek na dzień babci i dziadka, po prostu nie mogłam się powstrzymać. Jeszcze tego samego wieczoru zrobiłam komplecik dla babci i dziadka, ale pokażę go Wam innym razem. Teraz chciałam Wam pokazać ostatnią- trzecią - dla babci. Nieskromnie powiem, że akurat ta, najbardziej mi się z tych trzech podoba. To chyba przez te słoneczniki ;) Zakochałam się w nich po prostu ;)









 




Wiem, wiem, znowu zasypałam Was zdjęciami, ale nie mogłam się oprzeć ;)

Upiekłam dwie pieczenie na jednym ogniu. W scrapkowie akurat trwa wyzwanie - Dla babci i dziadka, więc zgłaszam moją karteczkę ;)

http://infoscrapkowo.blogspot.com/2016/01/wyzwanie-1-swieto-wszystkich-babc-i.html


Ps-ik malutki ;) Kochane moje - dojrzewam powoli do zmian. Poważniejszych zmian, prawdopodobnie szykuje się zmiana nazwy bloga :) Ale więcej szczegółów pewnie wkrótce ;)

ps drugi - skleroza nie boli Judyta, przepraszam, to przez pośpiech. Stempel autorstwa Stemplove :)