Zła trochę jestem na siebie, bo chciałam idealnie, a wyszło... jak to zawsze w moim przypadku, czyli jak robię na łapu capu, to wszystko równiutkie i cacy. Jak się staram i cuduję, to potem krzywizny mi wychodzą :/ Czasu mało, więc i na poprawki szans nie było. Poprawiłam ile się dało...
Nie będę więcej już truć, tylko pokazuję od razu:
A przy okazji powstał jeszcze malutki kwiatuszek w sam raz na kartkę ;)
Poczyniłam jeszcze kartkę urodzinkową. W zasadzie, to na roczek, ale czasu jak zwykle małoo (ehh, dzisiaj prace średnio udane, ale takie też czasem wychodzą, a ja początkująca w kartkach, więc wybaczcie ;)). Ale, misiaka ( 3D) chciałam Wam pokazać :) Radochę miałam jak go kleiłam, jak dziecko normalnie ;)
I jeszcze się Wam pochwalę jaka to "zdolna", zakręcona kucharka ze mnie. Chciałam umyć michę z zakwasu, więc przełożyłam go do słoika zaraz po karmieniu. Przykryłam papierowym ręcznikiem i zabezpieczyłam gumką. A po godzinie zastałam taki widok:
A to jeszcze nie koniec, teraz, to już całkiem wygląda...
Tak, mądra niesłychanie jestem ;) zamiast wziąć większy słoik...
Młodsza zaś zwiewa z łóżka zamiast spać, więc kończyć już muszę ;)
Pozdrawiam Was cieplutko:)