Szukaj na tym blogu

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą miś uszatek. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą miś uszatek. Pokaż wszystkie posty

piątek, 27 lutego 2015

Misiowo przedszkolnie

Witam Was serdecznie :)
Witam też moją nową obserwatorkę, bardzo się cieszę jak Was przybywa :)

Dzisiaj przedszkole mojej Weroniki obchodziło swoje wielkie Święto. Mianowicie urodziny ich patrona, jakże sympatycznego (uwidocznionego już przeze mnie na bombkach <klik>) Misia Uszatka. Tak na prawdę misiaczek urodziny obchodzi 6 marca, ale w przedszkolu w tym czasie będzie ewaluacja (poważna sprawa), więc urodziny zostały przesunięte.
No i tak zaświeciła się lampka w tej mojej zwariowanej główce, może by tak poćwiczyć trochę i zrobić miśkowi karteczkę urodzinową. "Płaskiego" Uszatka już poczyniłam (i to razy trzy ;)), więc postanowiłam spróbować czegoś nowego. W końcu po coś te muldy do quillingu kupiłam ;) Zainspirowałam się pracami Natalii (<klik>). I tak powstała nie całkiem udana głowa Uszatka. Pierwotnie miał być Uszatek w całości, ale jakbym nie kombinowała, nie miałam sposobu na ciałko. Więc wpadłam na kolejny zwariowany pomysł i umieściłam głowę na szczycie tortu :)
Torcik ozdobiłam wstążką z rafii i quillingowymi różyczkami (chyba mam do nich jakiś sentyment hihi). Torcik przykleiłam do bazy na kartki oklejonej wcześniej wiosennym papierem. Dokleiłam jeszcze napisy i gotowe. Ale jakoś mało tego mi było, wiec wydrukowałam logo przedszkola (tak, chyba kłania się kupno nowej drukarki, bo nawet zmiana tuszu nic nie dała, a znalezienie nowego w sklepie graniczy z cudem). Na szybko wymyśliłam życzenia i podpisałam "Twoje Przedszkolaki". W końcu kartka powstawała w imieniu dzieci. Życzenia pomimo późnej (już dobrze po północy) pory i mojego antytalentu poetyckiego, chyba całkiem nieźle wyszły skoro wylądowały na stronie przedszkola ;)

Wybaczcie jakość zdjęć, ale robione na szybko w nocy. Dzisiaj o 8 rano karteczka już była w przedszkolu ;)











Jeszcze karteczka na facebooku przedszkola <klik> ;)

Chciałam Was jeszcze przeprosić, że ostatnio się u Was nie odzywam. Przeglądam w miarę na bieżąco w telefonie Wasze cudeńka, ale na komentowanie już po prostu czasu nie ma. Ostatnio mam taki młyn, że... ach, szkoda gadać... święta za miesiąc a ja jeszcze nawet tematu nie ruszyłam ;/
Dzisiaj już się zmusiłam, żeby komputer załączyć, w końcu u Danutki wypada zagłosować na serducha (<klik>). No i chciałam się Wam pochwalić moim cudacznym Uszatkiem ;)

A, pochwalę się jeszcze, że mamy nowego Franca (Weronika stwierdziła, że imię dostanie po poprzedniku <klik>, więc chyba oficjalnie powinien się nazywać Franc II :D)





Pozdrawiam Was cieplutko i zmykam już spać :)

piątek, 19 grudnia 2014

Świątecznie - przedszkolne prezenty

Witam Was :)

Długo mnie nie było. Prawie 2 tygodnie chyba. Podczytywałam czasem tylko na telefonie, co tam dziewczyny za cudeńka utworzyły, jedynie u Beatki nie wytrzymałam, bo mi się ciśnienie podniosło (w jakiej sprawie chyba wszyscy wiedzą). Zagoniona okropnie, ale udało mi się umyć okna i na tym koniec moich świątecznych porządków. Do okien musiałam mamę wzywać, bo mam małą "himalaistkę" w domu - im wyżej, tym lepiej... Tydzień temu powstały pierniki ale o tym w innym poście. Tak, trochę mi się nazbierało, bo czas mnie strasznie gonił. No właśnie w 1,5 tygodnia musiałam wyczarować "małe" co nie co ;)
Dzisiaj moja Weronika miała pierwszą przedszkolną Wigilię i zgodnie z przedszkolnym zwyczajem przyszedł czas na wykombinowanie czegoś na podarunek dla wychowawczyni i pań dyrektorek. Pierwotnie chciałam zrobić aniołka na stożku (o tego klik), ale na warsztatach bombka ( o ta klik) zrobiła taką furorę, że stwierdziłam, że powstaną bombki. A, że przedszkole ma bardzo sympatycznego patrona, którego wszystkie chyba pamiętamy z dobranocek, postanowiłam go na bombkach umieścić. Zakupiłam szybko mniejszą kulkę, bo czasu mało, powstał pierwszy mały misio, przypasowałam do kulki i jest! pasuje. Przyszpiliłam biedaka (chociaż jakoś nie narzekał ;)) i zabrałam się do roboty.

Wczoraj wieczorem (w zasadzie, to nocą skończyłam ostatnią bombkę). Wyglądają tak samo, ale jak się przyjrzeć, to każda inna. W końcu, to handmade a nie maszynówka ;)

Dobra, nie paplam już tyle, bo kto przez to przebrnie :P, pochwalę się moimi dziełami ;)








Myślę, że chyba źle nie wyszły. Nieskromna znowu będę i się pochwalę, że pani dyrektor jak mnie popołudniu słyszała, to specjalnie wyszła pochwalić :) Miło mi się bardzo zrobiło :) Nawet bombeczka pojawiła się na stronie przedszkola :) Ehh... koniec tego samozachwytu ;)
Bombeczki delikatne, więc trzeba je do czegoś spakować, no i przydałaby się kartka z życzeniami. Więc padłam na pomysł zrobienia takiego pomieszania pudełka z kartka, choć nie jest to typowy exploding box. Może bardziej byłby w środku wycackany, ale zwyczajnie czasu mi zabrakło. Efekt chyba nie jest aż tak zły. Swoją funkcję spełniło.

Tak się reprezentowały w środku. I wybaczcie, wiem, że jedno jest bokiem, ale ono słabe jak ja dzisiaj (nie ma to jak pospać całe 2,5 godziny). No i jedno inne w środku, bo pani w sklepie tylko po dwa arkusze miała (:/) a mi się przecież spieszyło.




Poniżej fotki z zewnątrz. Bombeczki czekają już w środku :)










Żeby się nie rozwalało zapakowałam wszystko w celofan. Na koniec jeszcze zachciało mi się dla ozdoby przywiązać po znanym już chyba wszystkim aniołku. Tylko takim o połowę mniejszym :)
Będzie dodatkowa zawieszka na choinkę.




Niezły elaborat dzisiaj tutaj puściłam. Jeżeli ktoś dotarł do tego momentu, to podziwiam ;)
Jutro muszę jeszcze dwie kartki zrobić, ale od niedzieli mam nadzieję wracam na dłużej i Was wszystkie poodwiedzam.

Z kręceniem niestety kilka dni przerwy, bo bombeczki w szybkim tempie przypłaciłam podpuchniętym nadgarstkiem i bólem momentami az po sam łokieć :/ No to oszczędzam na razie prawą rączkę :) Tylko moje szarości znowu się opóźniają...

Tymczasem pozdrawiam Was serdecznie :)