niedziela, 29 marca 2015

Świątecznie i zielono...

Zwariowałam, wiem, dzień za dniem nowy post. Ale miesiąc się kończy a ja jeszcze zaległe mam Danutkowe kolorki. Wczoraj czytając jej posta dopiero się zorientowałam, że to już. Już koniec miesiąca przecież.

Myślałam cały miesiąc co by tu zrobić i  koncepcje były różne, łącznie z palmą na dzisiaj dla Werki. Zrezygnowałam, bo choróbska, więc nie było sensu.

Ostatecznie zanurkowałam w skrzynię z filcem (znowu filc na kolorki ;) ), wytargałam zielony arkusz, różowy kordonek. Potem jeszcze raz dałam nura, po różowy i żółty filc. Jeszcze trochę rafii i różowej wstążeczki i  tak oto powstał On :)

Słonko dzisiaj pięknie w południe mi w kuchni świeciło, więc pozwoliłam sobie urządzić małą sesję na stole :)

















I jeszcze na koniec z jabłuszkiem w środku i starą niemodną już serwetką. Ale Wercia jak zobaczyła te zające, to się uparła ;)




Jeszcze o zielonym. Ciuchów w sumie chyba nie mam, ale uwielbiam wiosenną zieleń. Tak piękną po tej szaro-burej zimie :)

A seledyn... hmmm... sama nie wiem, ja to sie nie znam na odważnym dobieraniu kolorów. Ja był złożyła bezpiecznie z białym ;)

A, zapomniałabym... jeszcze Danutkowy banerek

http://danutka38.blogspot.com/2015/03/cykliczne-kolorki-marzec.html


Pozdrawiam Was serdecznie

sobota, 28 marca 2015

Poleciała paczuszka do Londynu

Witam Wa serdecznie.
Dzisiaj będzie krótko, bo weny nie mam. Cały dzień sprzątania i jeszcze coś brzuszek ostatnio doskwiera...

Podziękuję jeszcze Danutce za jej 2 punkciki w zabawie u Ilonki :)  Buziam ;)

Teraz do rzeczy. Paczuszka poleciała już dawno temu, ale jakoś nie było okazji.

Jako, że paczuszka na święta, więc nie mogło obyć się bez kartki ( wiem, że trochę biedna, ale miałam bardzo mało czasu na jej zrobienie. Za późno się dowiedziałam, że to już, bo moja przesyłka była małym składnikiem większej ;))
Zrobiłam z paseczka jajo i wypełniłam je quillingiem. Do tego quillingowe bazie.



Do karteczki dołączyłam jeszcze po jakieś drobnostce dla każdego członka rodziny. Jako, że najstarsze pociechy lubią rysować (tak przynajmniej wywnioskowałam spędzając z nimi czas przez okrąglutki tydzień ;)), postanowiłam, że otrzymają osobiste szkicowniki. Pierwotnie miały być A4, ale z drugiej strony, skoro tylko dołączyłam się do większej paczki, nie chciałam "zajmować" za dużo miejsca. A4 poszło więc na pół. Wzięłam plik białych kartek ksero i ciach na dwie połówki, zebrałam jeszcze kolorowe, po jednym arkuszu, przecięłam i dołączyłam na końcu szkicownika. Kartki skleiłam magikiem, zabezpieczyłam kawałkiem białego "skaju". Dołączyłam tył i dodałam ozdobioną okładkę.

Poniżej efekt końcowy:













Pozdrawiam serdecznie

piątek, 20 marca 2015

Wielkanocny stroik... świecznik? Czemu nie? ;)

Witam Was serdecznie :)

Dzisiaj będzie w końcu świątecznie. A to za sprawą mojego najnowszego dzieła.

Ale po kolei ;)
Pewnego wieczoru powstał sobie kicaczek ;) Żeby nie było,że taki sobie zwykły szarak - niebieski a dlaczego nie ;) W pewnym momencie przypominał niebieskiego kangura, ale trochę przemodelowałam mu uszy i już jakoś lepiej





I stał sobie taki samotny  i nie mógł sobie miejsca znaleźć. A ja koniecznie potrzebowałam czegoś nowego do postawienia na stole. Świątecznego oczywiście :) Dodatkowo obczaiłam Ilonkowe wyzwanie wielkanocne. Stwierdziłam, że znowu upiekę dwie pieczenie na jednym ogniu. Tylko co z tym kicajem zrobić? Zawsze podobały mi się Natalkowe świeczniki, więc postanowiłam i ja spróbować. A, że wielkanocny? Chyba też może być? nie?
Wygrzebałam kawałek tekturki, zakosiłam tubkę po papierze toaletowym (rany jeszcze pół roku temu nawet by mi do głowy nie przyszło, że będę zbierać takie rzeczy ;)) i zabrałam się do roboty. Z tekturki wycięłam koło, tubkę przycięłam tak, żeby sięgała mniej więcej do połowy głowy uchatego. Skleiłam i w ten sposób miałam już bazę. Rulon owinęłam luźno zielonym filcem, tekturkę okleiłam zielonym papierem. Zając miał już swoje miejsce. Pozostało jeszcze dorobić resztę. I tak powstały kolorowe jajca, bazie i kwiatuszki większe i mniejsze. Na koniec jeszcze do tubki napakowałam ręcznika papierowego, tak, żeby świeczka wylądowała na odpowiedniej wysokości. A, no i jeszcze kicajek dostał gałęzie z różowym zielskiem w łapkę. Z resztą widać już na zdjęciu.

A teraz uwaga, bo będzie dużo fot, bo nie mogłam się zdecydować, które wybrać ;) Więc są prawie wszystkie ;)

Najpierw w całości:







A teraz w kawałkach ;)



































To tyle ;) I jak Wam się podoba?

Ja dodaję jeszcze Ilonkowy banerek i zmykam odespać ;)

http://papierowecudawianki.blogspot.com/2015/02/wielkanocne-wyzwanie.html


Pozdrawiam Was cieplutko