Jak już ostatnio wspominałam, miałam okazję uczestniczyć w kolejnych warsztatach z Liną Shvets. Tym razem robiłyśmy lilie z foamiranu. Muszę się Wam przyznać, że znowu bardzo miło się zaskoczyłam :)
Dla niewtajemniczonych - foamiran, to cieniutka, trochę rozciągliwa pianka, świetnie poddaje się pod wpływem temperatury.
Troche pracy z nożyczkami, trochę pasteli, ciut ciepła, gniecenia, klejenia i proszę, oto ona:
Wszystkie obecne panie zrobiły z nich broszki a ja dla odmiany opaskę dla Werki:
Dzisiaj post króciutki. Dwie karteczki czekają jeszcze na publikację, ale coś mi dzisiaj chyba zaszkodziło, zmykam więc za chwilę do łóżeczka.
Pozdrawiam cieplutko (u Was też dzisiaj było tak pięknie?) i do poczytania następnym razem.