Szukaj na tym blogu

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą świecznik. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą świecznik. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 17 kwietnia 2018

Świecznik

Witajcie,
dzisiaj chcę Wam pokazać jedno z bardziej czasochłonnych dzieł, jakie ostatnio poczyniłam.
W podziękowaniu dla szefowej Craft Style ukręciłam wiosenno-świąteczny świecznik. Niby prosty - żonkile i białe kwiatuszki na dużych zielonych liściach. Pracowałam głównie na grzebieniu, igłą poskręcane są tylko te małe białe kwiatuszki.

Nieskromnie powiem, że jestem z niego zadowolona, Irence też się spodobał, a to najważniejsze :)
A co Wy o nim myślicie?







Do Irenki poleciało coś jeszcze, ale o tym już następnym razem :)
Kończę już, do nastepnego razu, paaa

niedziela, 12 marca 2017

Lampionik

Witajcie,
dzisiaj wpadam z kolejnym lampionikiem :)
Mamuśkowe na facebooku osiągnęły zawrotną liczbę 100 obserwatorów i z tej okazji postanowiłam ogłosić rozdawajkę. Nagrodą jest m.in. ten lampionik :)














Jeżeli macie na niego ochotę, zapraszam na fb :)

To już tyle na dzisiaj, wracam wkrótce :)
Do następnego razu paaa

środa, 28 grudnia 2016

Śnieżny grudzień

Witajcie, dzisiaj będzie króciutko, bo już późno ;) Miałam pokazać Wam bombki, potem kartki, ale najpierw przecież Danutkowe-Artystkowe Kolorki ;)

http://danutka38.blogspot.com/2016/12/cykliczne-kolorki-grudzien-2016.html





Normalnie bym zapomniała... po raz pierwszy. Myślałam cały dzień i w planach było coś zupełnie innego, ale wparowałam do tej mojej szafeczki ze skarbami i mnie z leksza natchnęło ;) Szybko, prosto i przyjemnie. Pracowałam z godzinkę, może i trochę dłużej i aż mnie korciło prysnąć jakimś złotem, albo innym kolorem. No, ale jak miało być biało - prysnęłam jedynie srebrną mgiełką - jej "srebrność" polega jedynie na tym, że daje świetny perłowy połysk, w zasadzie, to powinno się chyba nazywać biały perłowy... I tak sobie teraz pomyślałam jak ściągałam banerek, że szefowa chciała śnieżynki, to je ma i to dosłownie ;) ( choć zupełnie nie zamierzenie). Miało być krótko, a ja się zaś rozpisuję...
Nie wiecie jeszcze co zrobiłam... no co ja mogłam zrobić? wreszcie mam swój własny zimowy świecznik :) tak, znowu przerobiłam słoik, po chrzanie ;) tym razem owinęłam go tekturkowym śnieżynkowym borderem ze SnipArtu. Pojedyncze śnieżynki potraktowałam białym splashem i brokatem - mój ulubiony zestaw tej zimy ;)









Próbowałam uchwycić ten połysk, ale ze średnim skutkiem. W trakcie przyklejania śnieżynek zauważyłam swój błąd - mam nadzieję, że szefowa te ciemne brzegi przyjmie i Stefan nie wypluje...
Najwyżej, ja tam zadowolona, prościutki, ale tym razem mój własny (chyba, że ktoś mi go podwędzi ;))

To tyle na dzisiaj, wracam lada dzień, bo muszę się tegorocznymi bombkami pochwalić. Oj, zapowiada się tasiemiec ;) z kartkami w sumie nie mniejszy ;)
Do poczytania wkrótce :)







środa, 14 grudnia 2016

Świecznik

Tak, kolejny, tym razem mniejszy - ze słoika po... chrzanie ;)

Po mroźnym wianuszku, spodobały mi się mroźne błękitne kolory (niebieski uwielbiam chyba od zawsze, ale nie koniecznie tak było w świątecznych klimatach). Tym razem jednak postawiłam na błękit i biel. Kiedy dobrałam wstążkę, stwierdziłam, że bez złota się nie obejdzie, więc trochę przyozdobiłam go złotymi mikrokuleczkami i chlapnęłam złotym splashem.
Tak wygląda efekt końcowy









Musiałam sprawdzić, jaki będzie wyglądał zaświecony, więc





wybrałam się tym razem do przedpokoju (w łazience już nie mam możliwości uzyskania ciemności) i w niepełnym świetle zrobiłam sesyjkę.





Nieskromnie przyznam, że jestem z niego zadowolona. Nowa właścicielka chyba też ;) Świecznik razem z Mikołajką poleciał na cele dobroczynne (już wiemy, że udało się nazbierać fundusze i spełnimy marzenie chorej Kornelci :)), a zakupiła go moja znajoma :)

To już tyle na dzisiaj, zmykam do tych wszystkich bombek i innych świątecznych "cosiów", bo u mnie nadal produkcja pełna parą ;)



niedziela, 27 listopada 2016

Zdębiałe rolki po....

Witajcie,
szczerze, to już zaczęłam wątpić, czy zdążę. Ale w końcu się udało. Choć na pomysł wpadłam od razu, to trochę czasu zajęło mi zebranie rolek i zabranie się w końcu do roboty. Zaczęłam tydzień temu, o czym niektóre z Was mające fb miały szansę się przekonać naocznie ;) Zacznę jednak od banerków Danusiowych zabaw. Tym razem udało mi się załapać na obie. Zrobiłam taką pracę 2w1 ;)

http://danutka38.blogspot.com/2016/11/cykliczne-kolorki-listopad-2016.html

http://danutka38.blogspot.com/2016/11/podsumowanie-i-kreatywne-bombardowanie.html

Nie będę Was trzymać w niepewności, co też znowu wymyśliłam. W sumie, jak na mnie, to nic oryginalnego. Choć akurat na czasie. Swoją drogą, ja dopiero wczoraj wieczorem zorientowałam się, że już dzisiaj palimy pierwszą świeczkę i mój wieniec adwentowy dzisiaj stoi ze starymi świeczkami. Muszę szybko jutro nadrobić ;)
A, no miałam pokazać co zrobiłam, a znowu rozgadałam się na temat mojej sklerozy, czy nieprzytomności, jak kto woli ;) A zrobiłam to:

















No i jak? Może być? Ja się tylko zastanawiam, czy znalazłaby się osóbka chętna na przygarnięcie stroika. Kto wie, może poleci na jakiś szczytny cel....
Tak, no wiem, znowu spękania, ale się zafiksowałam i mam jakąś fazę... już nic na to nie poradzę ;) Brązy są, złoto też, więc mam nadzieję, że szefowa przyjmie, a Stefan nie wypluje.
Żeby jeszcze dopełnić wszystkich formalności i nie było cienia wątpliwości (rany, zaczęłam rymować ;)), pokazuję,  że to na prawdę są rolki po "taśmie" ;)

Od tego zaczęłam...


... potem wyglądały tak:


a potem zaczęły się "klocki" bo okazało się, że mam niewymiarowe rolki i tealighty nie chcą się zmieścić. Ale, główka pracuje, spryskałam woda, tak, żeby góra każdej rolki namokła i delikatnie, żeby nie rozerwać wpychałam po tealighcie. Potem już tylko nagrzewnica i suszenie






no i kawałek grubej tektury jako podstawa





przykleiłam rolki i zamalowałam gessem





Trochę gazy



Na koniec nałożyłam preparat do spękań i poszłam spać (wiecie, że tego nie wolno suszyć, bo nie popęka? ja już wiem, nauczyłam się na własnym słoiku ;)). Następnego wieczoru zajęłam się kolorowaniem, ale zdjęć już nie mam. Tydzień prawie czekał na ozdobienie i wykończenie...

To już tyle na dzisiaj idę nakarmić Stefana ;)


A, jeszcze jedno. Wczoraj Mamuśkowe skończyły dwa latka, zarazem skończyły się i zapisy na rozdawajkę. Zastanawia mnie trochę dlaczego tak mało chętnych... Cóż...