Szukaj na tym blogu

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą morskie opowieści. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą morskie opowieści. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 19 lipca 2015

Morskie opowieści...?

Witam Was... znowu... tak zwariowałam (wczoraj dopiero pisałam,a dzisiaj kolejny post) ale korzystam z wolnego popołudnia ;) Poza tym już obiecałam Marcie, że się postaram zdążyć coś zrobić ;) Jak pewnie część obserwatorek Marty zauważyła w Essach pierwsze wyzwanie - temat: morskie opowieści. Tak - pomyślałam - ja i morze... no uwielbiam... przebywać - ale jakoś nie miałam serca do morskich prac. Ba! Nawet papierów morskich nie mam, bo skoro mnie nie kręcą za bardzo...  jakby się zastanowić, to na sumieniu mam jedną pracę związaną z wodą... pamiętacie świąteczny konkurs Marty na pierogową rybkę i mojego czerwonego Franca? :) Tyle, że Franc był w pełni jadalny, koło papieru ani nie leżał.

Przypomniało mi się, że mam fajowe foty z zeszłych wakacji i jeden arkusz papieru pasujący do tematu (dostałam od dziewczyny, od której kupowałam BS). Trochę pomyślałam, podrukowałam i zabrałam się do roboty... jak będę miała doła, że w tym roku morza nie zobaczę, to się napatrzę na moim "dziele" ;) Ale po kolei, bo miały być morskie opowieści:

Wśród morza fal, drewniany pokład, na pokładzie młodzieniec - marynarzyk z druhami - papugą i kotem. W oddali widać brzeg. Na piaszczystej plaży wśród mew stoi dziewczyna (tak na fotce jestem ja, czyli w rzeczywistości już nie dziewczyna, ale to się wytnie :P) tęskno wpatrzona w błękit fal...
Już niedługo, jeszcze trochę... złowiona przez młodzieńca złota rybka spełni ich marzenia....

















Tak, wiem, opowiastka króciutka (już kiedyś pisałam jaki to ze mnie umysł ścisły ;)) i w dodatku zasypałam Was fotkami, ale jak zwykle nie mogłam się zdecydować. I tak już kilka wywaliłam ;)

Pracę oczywiście zgłaszam do essowego wyzwania:

http://essy-floresy.blogspot.com/2015/07/wyzwanie-nr-1.html






A, muszę się jeszcze przyznać, że pierwszy raz odważyłam się cosik potargać ;)


A podziękowania dla nauczycielek nadal czekają na swój wielki moment, ciekawe, czy zdążę przed końcem wakacji :D

Idę nakarmić essowego żabolka i pozdrawiam niedzielnie :)