niedziela, 8 maja 2016

Comber

Witajcie,

 Wczoraj w sam Dzień Scrapbookingu, w Katowicach odbył się Śląski Zlot Scrapbookingowy, czyli potocznie zwany Papiorzany Comber. Szał normalnie. Po raz kolejny uświadomiłam sobie, że takie tłumy, to już nie na moją głowę. Odebrałam, to, co miałam wcześniej zamówione, dokupiłam jeszcze kilka rzeczy i zniknęłam z koleżanką do bufetu dwa piętra niżej. Błoga cisza, spokój i ciepła herbatka, tego mi było trzeba. Potem tylko powrót do tego całego zamieszania, pooglądać nowości 13arts w akcji i na kolejne warsztaty. Tak, kolejne, bo wczorajszego dnia załapałam się na dwa. Pierwsze na dzień dobry z rana. Razem z szefową Magicznej Kartki robiłyśmy męskie kartki. I znowu podłapałam kilka "knifów", czegoś się tam jeszcze dowiedziałam ;). Jeszcze w życiu tak puchatej kartki nie zrobiłam (wyobraźcie sobie w niektórych miejscach musiałam podłożyć po 5 kosteczek dystansowych - czyli ok 1 cm ;)), w dodatku sama, wysłuchując jedynie wskazówek Marty na początku i dotyczących stemplowania. Poza ułożeniem jednego elementu, cały układ mojego autorstwa ;)

Dzisiaj dołożyłam jedynie trochę perełek w płynie, bo wczoraj już nie zdążyłyśmy :)














Ta serweteczka na środku, to stempel z pewnego zestawu. Moje obecne "must have", ale to w przyszłym miesiącu, bo w tym... wiadomo... ;)
Czy będę w przyszłości aż tak na puchato robić, nie wiem, ale było to bardzo fajne doświadczenie i bardzo miło spędzone przedpołudnie ;)

A na "zamknięcie" zlotu, wybrałam się na warsztaty z kolorowania. Poprowadziła je Weronika, znana w świecie scrapbookingowym jako Werciakol, bardzo sympatyczna osóbka :). Pomalowałyśmy wspólnie chłopczyka. Każdej z uczestniczek inny kolorystycznie. A ja, jak to ja, znowu nieświadomie sobie skomplikowałam życie, bo wybrałam sobie podobno najbardziej ciężki we współpracy czerwony kolor do galotek. Kolorowałyśmy kredkami Koh-i-noor Mondeluz. Powiem Wam, że efekt końcowy na prawdę mnie zaskoczył :) I kolejna pozycja na listę zakupów ;) Dobrze, że w czerwcu mam urodziny ;)








Do domu wróciłam wymęczona. Nawet nie miałam sił pochować wszystkich zakupów ;) Wylądowały z powrotem w kartonach. Ale pomacać wszystko jeszcze raz musiałam ;)




A na koniec się Wam pożalę. I tak już wymęczona po wczorajszym dniu i ciężkiej dzisiejszej nocy, przed chwilą kompletnie się załamałam. Dobiły mnie wyniki wyzwania na wiosenne LO w Magicznej Kartce. Jak zgłaszam pracę, to nie liczę na żadne wyróżnienia, bo wiem, że szans i tak nie ma. Ale żeby być na totalnie szarym końcu? Na 5 zgłoszonych prac, dwa trzecie miejsca i wiadomo, po jednym drugim i pierwszym. Rachunek jest prosty. Cztery miejsca obsadzone... zostało jedno, to najgorsze, na którym znalazłam się ja. Kurka, no wiem, że do cudów nie robię, ale w takim momencie, to mam ochotę wywalić wszystko przez okno i nigdy do tego nie wracać. Nawet te mega nowe zakupy, które wczoraj przywlokłam do domu... No nic, postanawiam sobie dalej cichutko w kąciku dłubać po swojemu, z wyzwaniami na razie daję se spokój, pewnie za jakiś czas spróbuję, ale warunkiem będzie liczba uczestników większa niż 10, bo jak wiadomo "czego oczy nie widzą..." ;)


10 komentarzy:

  1. Kurcze, zazdroszczę tych warsztatów i zakupów! Karteczka Ci wyszła bombowa! Szukam właśnie papierów odpowiednich do męskiego albumu. A z tymi wyzwaniami - to przyznaję Ci rację w 100%. Wydaje mi się że wygrywają wciąż te same osoby, najczęściej należące do jakiegoś DT. Szare myszki takie ja np. ja nie mają szans, a może moje prace są niedostatecznie "dobre". Dobrze, że chociaż koleżanki blogowe pochwalą :) I chyba też zaprzestanę zgłaszać prace na wyzwania, bo to nie ma sensu. Uff, wygadałam się... Pozdrawiam Wiki

    OdpowiedzUsuń
  2. Och...podpisuje się w 100% pod tym co napisane powyżej.... Ale co tam glowa do góry... Mam poczucie że wkładamy w naszą pracę dużo serca, sprawia nam to duuuuzo frajdy i to najważniejsze .... Biorąc udział w wyzwaniach też na nic nie liczę .... Zobaczyłam te 5 zgłoszonych prac i mam wrażenie że Twoja NAPRAWDĘ nie odstaje... Jeszcze raz głowa do góry i nie przestawaj Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  3. Wiki tak jak Ci pisałam układy w Magicznej i nic na to nie poradzisz...Wiki baw się ale na innych blogach stronach...i tyle;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Wiki tak jak Ci pisałam układy w Magicznej i nic na to nie poradzisz...Wiki baw się ale na innych blogach stronach...i tyle;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Szalony dzień, bardzo owocny w wykonane karteczki. Zrobiłaś je świetne, a zakupy mega fajne. Szkoda tylko, że udział w wyzwaniu Magicznej kartki tak Cię zdołował. Nie przejmuj się tym, my i tak podziwiamy Twoją kreatywność i poświęcenie z jakim je tworzysz, będzie dobrze.)

    OdpowiedzUsuń
  6. Wiki trochę Ci zazdroszczę tych warsztatów, ale tylko trochę :-) Dzikiego tłumu nie trawię, ale te warsztaty z piętrowej kartki by mi się przydały.. jak wiesz u mnie nadal płasko jak na desce :-) Może w końcu bym pojęła o co chodzi w tych pięterkach. Karteczka Ci wyszła mega cudna. Kolorowanie też by mi sie przydało , ale do tego pewnie trzeba poczynić kolejne zakupy.
    Wyzwaniem w magicznej sie nie przejmuj.. obejrzałam te niby ładniejsze prace.. powiem tak G.. prawda. Wcale nie są lepsze od Twojej a wyniki świadczą tylko o Organizatorach bo skoro było 5 prac to przyzwoitość nakazywała przyznać 3 III miejsca. I dlatego ja się w takie zabawy nie bawię bo to jedno wielkie cygaństwo. Więc głowa do góry i rób dalej swoje !!
    Buziaczki.
    P.S. Torba dla bratowej prawie gotowa :-)

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie przejmuj się, najwyraźniej ktoś kto oceniał prace był totalnie bez gustu i dobrego smaku. Mnie Twoje prace zachwycają.

    OdpowiedzUsuń
  8. Takie puchate kartki to już wyższa szkoła jazdy. Sama pewnie tylu pięter bym nie zbudowała, a nawet jeśli to wyglądałoby to okropnie ;-) Zatem podziwiam, bo nie dość że męska to jeszcze tyyyle warstw...
    Kolorowanki bardzo mi się podobają, warto zainwestować w dobre markery - tylko, że kosztują w cholerę za dużo. Z drugiej zaś strony mam Letraset, które mimo swoich kilku lat jeszcze nie wyschły więc to całkiem dobra inwestycja...
    Pożalić się zawsze można, ale raczej nie wypowiem się źle ani o organizatorach ani o wybranych pracach, no chyba że faktycznie wygrywają ciagle te same osoby, a tego nie wiem. Wolę te wszystkie wyzwania, w których nie ma nagród, robię dla siebie i swojej przyjemności. Pamiętam jak swego czasu towarzystwo wsiadło na moją koralikową koleżankę, bo wygrała któryś tam konkurs z kolei. Poddała się, bo była obrażana, posądzana o plagiat, porównywana z innymi... no zrobiło się mało fajnie...
    Sądzę, że nie ma się co poddawać, bo wyniki konkursów to jeszcze żadna ocena naszych prac... W sumie jak dobrze pomyśleć, to mnie też chwalą, a jak przyjdzie co do czego to miejsca na pudle brak ;-)
    Więc działaj, rób swoje i głowa do góry :-)

    OdpowiedzUsuń
  9. Kochana moja, nic ja na to traktowanie nie poradzę więc tulam tylko :*. my wiemy , że robisz świetne prace- dowody powyżej wszyscy mogą zobaczyć- maluszek cudny - warsztatów normalnie legalnie "zazdraszczam" buziolki.

    OdpowiedzUsuń
  10. Prześliczna kartka, a co do wyzwania, to może trochę więcej dystansu. Wiem, że łatwo się mówi, ale będzie i prościej i na pewno zaoszczędzi Ci przykrości i stresu. A na Twoim blogu trochę poszperałam i muszę przyznać, że naprawdę świetne prace tworzysz. kartki, domek, jajeczka wielkanocne są rewelacyjne. Ewentualnie na poprawę humoru zajrzyj do mojego wpisu o lalce mumii ;) Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń