Szukaj na tym blogu

wtorek, 24 maja 2016

Lalkowe warsztaty w magicznym miejscu :)

Witajcie, dzisiaj wpadam do Was z relacją, a dokładniej efektami warsztatów, w których miałam szczęście uczestniczyć w minioną sobotę. Miejsce magiczne, bo w samej Magicznej Kartce. Radochę miałam, bo w końcu udało mi się tam trafić. Zawsze coś mi wypadało i nie było po drodze. Warsztaty prowadziła szefowa SnipArtu - Marta, a tematem były piankowe lale. Już jakiś czas temu miałam okazję podziwiać te cuda na zdjęciach. Na combrze mogłam sobie pooglądać z bliska. Długo się gryzłam, bo po zlocie w kasie dno widać ;), ale w końcu stwierdziłam, że to jedyna i niepowtarzalna okazja. Atmosfera niesamowita, dawno nie popłakałam się ze śmiechu ;) No i wiem już jak się wziąć za taką lalę, poznałam pewne triki, pewnie w wolnej chwili jeszcze jakaś powstanie, bo zabawa przy tym przednia.
Relacja na stronie SnipArtu tutaj (heh, nawet się załapałam na fotki ;))

A poniżej już moja osobista lala. Jest wyjątkowa, więc i sesja wyjątkowa. W niedzielę poszła z nami na działkę. Wśród kwiatów chętnie pozowała ;) Zdjęć się dorobiła wielu, znowu miałam problem wybrać (nawet mąż chwycił za aparat ;)), ale jakoś ograniczyłam ilość fotek ;)











Choć zadziorną minę ma, to dobra duszyczka, kwiaty pokochała :)







A tak wracała z Weroniką do domu





To już tyle na dzisiaj, zmykam zaraz odespać, bo ciężką noc miałam.
Do następnego razu, paaa

niedziela, 22 maja 2016

truskawki... w końcu ;)

Witajcie, wreszcie przybywam do Was z moimi warsztatowymi truskawkami.
Pewnie widziałyście już u Ani i Beatki relację z naszego spotkania. To był bardzo mile spędzony dzień. Cieszę się, że miałam okazję pogadać sobie z Anią tak normalnie, w realnym świecie :) Nawet ją wyściskałam ;) i bardzo się cieszę :)
A to my i nasze truskawki ;) Pierwsze zdjęcie już pewnie widziałyście, ale co tam ;)






Dziewczyn truskaweczki ślicznie dojrzały w słoneczku a moje wylądowały na komodzie w przedpokoju i takie zostały, nie całkiem jeszcze gotowe do schrupania ;)










Dzisiaj króciutko, bo chciałam jeszcze dorobić kwiatuszków do kolejnego tajemniczego projektu ;)
Żegnam się więc z Wami i zmykam wycinać kwiatuchy ;)

niedziela, 8 maja 2016

Comber

Witajcie,

 Wczoraj w sam Dzień Scrapbookingu, w Katowicach odbył się Śląski Zlot Scrapbookingowy, czyli potocznie zwany Papiorzany Comber. Szał normalnie. Po raz kolejny uświadomiłam sobie, że takie tłumy, to już nie na moją głowę. Odebrałam, to, co miałam wcześniej zamówione, dokupiłam jeszcze kilka rzeczy i zniknęłam z koleżanką do bufetu dwa piętra niżej. Błoga cisza, spokój i ciepła herbatka, tego mi było trzeba. Potem tylko powrót do tego całego zamieszania, pooglądać nowości 13arts w akcji i na kolejne warsztaty. Tak, kolejne, bo wczorajszego dnia załapałam się na dwa. Pierwsze na dzień dobry z rana. Razem z szefową Magicznej Kartki robiłyśmy męskie kartki. I znowu podłapałam kilka "knifów", czegoś się tam jeszcze dowiedziałam ;). Jeszcze w życiu tak puchatej kartki nie zrobiłam (wyobraźcie sobie w niektórych miejscach musiałam podłożyć po 5 kosteczek dystansowych - czyli ok 1 cm ;)), w dodatku sama, wysłuchując jedynie wskazówek Marty na początku i dotyczących stemplowania. Poza ułożeniem jednego elementu, cały układ mojego autorstwa ;)

Dzisiaj dołożyłam jedynie trochę perełek w płynie, bo wczoraj już nie zdążyłyśmy :)














Ta serweteczka na środku, to stempel z pewnego zestawu. Moje obecne "must have", ale to w przyszłym miesiącu, bo w tym... wiadomo... ;)
Czy będę w przyszłości aż tak na puchato robić, nie wiem, ale było to bardzo fajne doświadczenie i bardzo miło spędzone przedpołudnie ;)

A na "zamknięcie" zlotu, wybrałam się na warsztaty z kolorowania. Poprowadziła je Weronika, znana w świecie scrapbookingowym jako Werciakol, bardzo sympatyczna osóbka :). Pomalowałyśmy wspólnie chłopczyka. Każdej z uczestniczek inny kolorystycznie. A ja, jak to ja, znowu nieświadomie sobie skomplikowałam życie, bo wybrałam sobie podobno najbardziej ciężki we współpracy czerwony kolor do galotek. Kolorowałyśmy kredkami Koh-i-noor Mondeluz. Powiem Wam, że efekt końcowy na prawdę mnie zaskoczył :) I kolejna pozycja na listę zakupów ;) Dobrze, że w czerwcu mam urodziny ;)








Do domu wróciłam wymęczona. Nawet nie miałam sił pochować wszystkich zakupów ;) Wylądowały z powrotem w kartonach. Ale pomacać wszystko jeszcze raz musiałam ;)




A na koniec się Wam pożalę. I tak już wymęczona po wczorajszym dniu i ciężkiej dzisiejszej nocy, przed chwilą kompletnie się załamałam. Dobiły mnie wyniki wyzwania na wiosenne LO w Magicznej Kartce. Jak zgłaszam pracę, to nie liczę na żadne wyróżnienia, bo wiem, że szans i tak nie ma. Ale żeby być na totalnie szarym końcu? Na 5 zgłoszonych prac, dwa trzecie miejsca i wiadomo, po jednym drugim i pierwszym. Rachunek jest prosty. Cztery miejsca obsadzone... zostało jedno, to najgorsze, na którym znalazłam się ja. Kurka, no wiem, że do cudów nie robię, ale w takim momencie, to mam ochotę wywalić wszystko przez okno i nigdy do tego nie wracać. Nawet te mega nowe zakupy, które wczoraj przywlokłam do domu... No nic, postanawiam sobie dalej cichutko w kąciku dłubać po swojemu, z wyzwaniami na razie daję se spokój, pewnie za jakiś czas spróbuję, ale warunkiem będzie liczba uczestników większa niż 10, bo jak wiadomo "czego oczy nie widzą..." ;)


poniedziałek, 2 maja 2016

Karteczki

Witajcie,
wpadam dzisiaj do Was na szybciocha, bo jakoś weny nie mam. Obiecałam Wam jakiś czas temu karteczki. Obie urodzinowe. Pierwsza dla 3-letniej Hani a druga męska (dla teścia) :)

Jako, że shaker cardy świetnie sprawdzają się jako kartki dla dzieci, radocha z grzechotania i obserwowania latających kolorowych kuleczek gwarantowana, postanowiłam i tym razem zrobić grzechoczącą kartkę ;)












I męska, trochę postrzępiona, postarzona ;)





I to już tyle na dzisiaj.
Żegnam się z Wami i do następnego razu :) paaa

sobota, 30 kwietnia 2016

Chciała Danka buraki, to ma ;)

Witajcie,
oj, choć uwielbiam buraczki i u mnie często w domu bywają (bo nie tylko ja lubię ;)), to kwietniowy buraczany kolor wyszedł mi bokiem. Długo myślałam co by tu zrobić. Żadnej okazji nie mogłam dopasować to tych nieszczęsnych buraków.

http://danutka38.blogspot.com/2016/03/cykliczne-kolorki-kwiecien-2016.html

Kilka dni temu powstał tulipan. Ale mój ciemnoczerwony pastel na białym foamiranie cały czas dawał kolor czerwono-różowawy. Już się śmiałam, że będę tłumaczyć, że to taki na maxa przegotowany barszczyk ;)

Na pomysł jak wybrnąć z tych nieszczęsnych buracząt wpadłam dzisiaj na warsztatach, kiedy to razem z Beatką i Anią Iwańską kleiłyśmy truskawki  z zimnej porcelany. No i podczas chichów-śmichów padło kilka szalonych pomysłów. Zabrałam pomysły do domu, pokombinowałam i wieczorem zabrałam się do roboty.
Po warsztatach zakupiłam od Liny porcelankę. Podbarwiłam ja barwnikami spożywczymi, bo farb olejnych jeszcze nie mam, no i posklejałam - buraki ;)








No i jak? Mogą być? ;) Ciekawe, kto je założy ;)

Dzisiaj króciutko, bom zmęczona, domownicy już śpią, chciałabym do nich dołączyć ;)
Zmykam nakarmić Stefana i cieszę się, że jednak udało mi się zdążyć :)
Do następnego razu, paaa

środa, 27 kwietnia 2016

Wiosennie i dziewczęco :)

Witajcie,
najpierw chciałam przywitać w moich progach Nolannę :) Kurcze, jestem w szoku, baaardzo mi miło :)

Ostatnio pisałam, że będą kartki, ale natrafiłam na kolejne wyzwanie. Nie mogłam się oprzeć, bo w głowie już miałam plan. No, mniej więcej ;)
Magiczna Kartka ogłosiła kwietniowe wyzwanie na wiosenne LO (o tutaj). A mi kwiecień i związana z nim wiosna kojarzy się z narodzinami mojej Matusi. Ale, córki mam dwie, żeby starszej nie było przykro, no a poza tym, obie, to moje ukochane Słoneczka, na LO wylądowały obie.
W moich zapasach znalazłam bardzo wiosenny i zarazem dziewczęcy arkusz papieru Magicznej Kartki (z kolekcji Rajski Ogród nr RO 02) Do tego powycinałam motylki i ptaszorka z kwiatkami z paska  elementami do wycinania z tej samej kolekcji (numer gdzieś mi przepadł ;)).
Ciutkę pociapałam. Musiałam przetestować moją nową maskę z 13arts. Tym razem skromnie i delikatnie, bo mgiełki w kolorze scarlet i róż. Tekturki z essów.  Serducha potraktowane pudrem do embossingu, nabrały trochę błysku. Scrapki jeszcze od Dominiki (wygrana z mikołajowego Blog Hop). Na koniec pochlapałam wszystko białym i złotym splashem.
Kwiatki, to oczywiście foamiranki mojej roboty. Wiem, znowu storczyk, ale się w nim zakochałam i nie poradzę ;) Chyba będzie często lądował na pracach ;)

Nagadałam się, nagadałam, to teraz pokazuję. Pogoda dzisiaj do bani, więc i zdjęcia idealne nie są, ale starałam się jak mogłam ;)















Wiem, wiem zdjęć znowu dużo, ale nie mogłam się zdecydować ;)

A, jeszcze pokażę Wam w jakich warunkach przyszło mi dzisiaj sesję robić :)






Tak, przy asyście. No i koniecznie Apple Jack musiała mieć dzisiaj zdjęcie :P

A teraz żeby dopełnić formalności, to zgłaszam moje LO do wyzwania Magicznej Kartki

http://magicznakartka.blogspot.com/2016/04/wyzwanie-kwietniowe-wiosenne-lo-radosne.html


Jako, że kolory spasowały i mogę zgłosić jeszcze jedna pracę, LO leci też na wyzwanie Essów (te "zielone" kwiatki są na prawdę z miętowego foamiranu, no i miętowe pręciki się znalazły ;))

http://essy-floresy.blogspot.co.uk/2016/04/wyzwanie-10-mietowe.html