Witajcie, wpadam dzisiaj drugi raz, tym razem z moją pracą na lutowe kolorki ;)
Znowu nie bardzo miałam pomysł, ale chyba źle nie wybrnęłam ;) Szybciutko złapałam za ołówek i kredki. I powstała ona, całkowicie pamięci, jedynie na koniec jeszcze domalowałam jej kropy na policzkach, po zerknięciu na banerek ;) Papużki faliste towarzyszyły mi w moim dzieciństwie, kilka się przez nasz dom "przewinęło". Sympatyczne ptaszorki, gdyby tylko tak skoro świt nie stawiały na nogi (wiadomo, na wszystko rada, wystarczy im sztucznie noc przedłużyć ;))
A to moja papuzia :)
I jak Wam się podoba? Ja się cieszę, że znowu zdążyłam ;) Mam nadzieję, że szefowa nie będzie zawiedziona ;)
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą cykliczne kolorki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą cykliczne kolorki. Pokaż wszystkie posty
niedziela, 26 lutego 2017
wtorek, 26 stycznia 2016
Księżna w bieli...
Witajcie,
miesiąc się kończy, a ja ciągle bez pomysłu na styczniowy biały kolor.
W końcu coś tam wymodziłam. Wiem, szefowa, trochę na łatwiznę poszłam, ale mi się Księżna przyda. Powstała z resztą już jedna dla niej towarzyszka (w innych już kolorach), w planach przynajmniej jeszcze jedna. Na razie stoją sobie obie w wazonie. Tak, w wazonie, bo księżna jest kwiatkiem. Pisałam Wam już, że polubiłam foamiran? Wróciłam więc pamięcią do moich pierwszych warsztatów i powstała moja Księżna w bieli. Miała być biel z szarością, więc białe płatki pocieniowałam szarym. Kropki, choć trudno uwierzyć, są zrobione ciemno szarą farbą. Mam nadzieję, że szefowa mi te pręciki i kilka listków wybaczy i Stefan przełknie bez żadnych problemów ;)
Zapomniałabym jeszcze o upodobaniach. Od maleńkości mama wpajała mi miłość do jasnych kolorów i tak mi do dzisiaj zostało. Lubię biel. Białe letnie sukienki, spodnie, bluzki (choć nie raz z jakimś motywem). Jak wprowadzaliśmy się do naszego mieszkanka, to ściany pokoi też mieliśmy bieluśkie (pojawienie się biegającej Werki szybko zmieniło nasze podejście do śnieżnobiałych ścian :P). Co do samego kokosu. Hmmm... raczej jest mi obojętny, lubię ciasto kokosowe, lubię kokos w makówkach, lubię kokosowe wafelki, ale żyć bez nich potrafię ;) No, dobra Raffaello - temu oprzeć się nie potrafię ;)
miesiąc się kończy, a ja ciągle bez pomysłu na styczniowy biały kolor.
W końcu coś tam wymodziłam. Wiem, szefowa, trochę na łatwiznę poszłam, ale mi się Księżna przyda. Powstała z resztą już jedna dla niej towarzyszka (w innych już kolorach), w planach przynajmniej jeszcze jedna. Na razie stoją sobie obie w wazonie. Tak, w wazonie, bo księżna jest kwiatkiem. Pisałam Wam już, że polubiłam foamiran? Wróciłam więc pamięcią do moich pierwszych warsztatów i powstała moja Księżna w bieli. Miała być biel z szarością, więc białe płatki pocieniowałam szarym. Kropki, choć trudno uwierzyć, są zrobione ciemno szarą farbą. Mam nadzieję, że szefowa mi te pręciki i kilka listków wybaczy i Stefan przełknie bez żadnych problemów ;)
Zapomniałabym jeszcze o upodobaniach. Od maleńkości mama wpajała mi miłość do jasnych kolorów i tak mi do dzisiaj zostało. Lubię biel. Białe letnie sukienki, spodnie, bluzki (choć nie raz z jakimś motywem). Jak wprowadzaliśmy się do naszego mieszkanka, to ściany pokoi też mieliśmy bieluśkie (pojawienie się biegającej Werki szybko zmieniło nasze podejście do śnieżnobiałych ścian :P). Co do samego kokosu. Hmmm... raczej jest mi obojętny, lubię ciasto kokosowe, lubię kokos w makówkach, lubię kokosowe wafelki, ale żyć bez nich potrafię ;) No, dobra Raffaello - temu oprzeć się nie potrafię ;)
Subskrybuj:
Posty (Atom)


