Szukaj na tym blogu

piątek, 18 marca 2016

Jajo ze szczypiorkiem ;)

Witajcie,
cieszę się, że znalazł się ktoś, kto pomimo mojego ostatniego braku aktywności jeszcze do mnie zaglądnął ;) Iza, buziaki ;) mam nadzieję, że nie odeszłam w ogólne zapomnienie, tylko to przedświąteczna gonitwa. Ja już nie wiem w co ręce włożyć. Jeszcze spadło na mnie zadanie specjalne, na które zapisałam się kilka miesięcy temu. Oczywiście znowu wszystko expresem, nie publikowane prace się piętrzą, już nie mówię o odwiedzinach u Was. Doba jest stanowczo za krótka, tylko z drugiej strony skąd wziąć siły na dłuższe funkcjonowanie...

Dobra, ale nie o tym dzisiaj miałam pisać. Przyleciałam do Was ekspresem z moim marcowym szczypiorkiem. Mam tylko nadzieję, że szefowa zaliczy i nie stwierdzi, że tego szczypiorku za mało...

Ale najpierw banerek

http://danutka38.blogspot.com/2016/02/cykliczne-kolorki-marzec-2016.html

Nie będę oryginalna, w tym miesiącu znowu powstało jajo, nawet dwa, ale skoro pokazać mogę tylko jedno, to zdecydowałam się na to bardziej kolorowe, w dodatku wg mojego skromnego zdania ciekawsze.
Ostanie jajo było połączeniem decu i quillingu. Tym razem postawiłam na media. Tak, zmediowałam dwa duże jajka. To, które dzisiaj chcę Wam pokazać ozdobiłam dodatkowo gazą opatrunkową. Do tego dołożyłam foamiranowe kwiatuszki. Zaoszczędzę Wam znowu szczegółów jeżeli chodzi o listę "składników", tylko od razu pokażę :)

Wybaczcie kochane, teraz, kiedy obrabiałam zdjęcia, zauważyłam jak krzywo zostały zrobione. Niestety nie mam możliwości zrobienia nowych, ponieważ już dawno jajka zmieniły właścicieli.










Cóż, zmęczenie chyba robi swoje i nawet nie wiem, że krzywo zdjęcia robię ;)
Drugie jajo jest bardziej zielone, ale mógłby być problem w doliczeniu się trzech innych kolorów, a poza tym, chwaliłam się już kawałkiem na fb ;) Tutaj na pewno też się z nim pokażę ;)

Pisałam, że zmieniły właścicieli. Wszystkie trzy,razem z lutową cytrynką zaniosłam na kiermasz do przedszkola. Gdy popołudniu wróciłam po Weronikę, żadnego już nie było :)

Kończę już na dzisiaj i zmykam zagruntować kolejne jajka ;)

niedziela, 13 marca 2016

Prawnuki...

Na szybko znowu dziś wpadam. I znowu musiałabym Was przepraszać, ale ,nie wiem jak to się dzieje, mój wolny czas coraz bardziej się kurczy, już nawet na zaglądanie tutaj czasu kompletnie brak. Mam nadzieję, że mi wybaczycie :)

Wczoraj zawieźliśmy prababci zdjęcie wszystkich prawnuków razem, oczywiście nie byłabym sobą, gdybym odpowiednio fotki nie przyozdobiła ;)








Tekturki z Essy-floresy :)

Króciutko dzisiaj. Wkrótce wrócę do Was z kolejnymi jajami ;)

A jutro warsztaty w przedszkolu, tradycyjnie będziemy robić karteczki na kiermasz. Najgorsze, że nie mam nic przygotowane... trzeba będzie się jutro nieźle spiąć

Tymczasem pozdrawiam Was serdecznie i do następnego poczytania, paaa

poniedziałek, 29 lutego 2016

Uczymy się oszczędzać ;)

Witajcie, to znowu ja ;)
ale skoro i tak wylądowałam przy komputerze, to stwierdziłam, że pochwalę się jeszcze jedną zaległością  (od jutra już biorę się do pracy, mam nadzieję ;)).

Wszystko zaczęło się dzięki babci, która to postanowiła tak bez okazji dołożyć kilka zł do skarbonki Werki, no ale skoro Werka, to i Matusia, no bo musi być po równo, nie? Wszystko fajnie, tylko Wercia przyszła do domu i poszła do skarbonki, a Matusia? Przecież jeszcze skarbonki nie ma...
Poprawka, nie miała... już ma... tak, zrobiłam sama ;) No, z pomocą przyszła mi Asia, szefowa Filigranek. Posłałam jej foto skarbonki Werci i powiedziałam, że chcę takie same. Problem tylko, bo beermata, mogła okazać się za miękka na coraz cięższe przecież oszczędności. Ale, Filigrankowa załoga stanęła na wysokości zadania i z twardej wytrzymałej tektury wycięła mi bazę skarbonki. Asia, Iza, dziękuję :)

Dodam jeszcze, że wszystkie tekturki pochodzą również z Filigranek :)

Skarbonka niestety po lekkich przejściach, bo właścicielka postanowiła sprawdzić co jest pod papierem ;) Podkleiłam, ale na zdjęciach teraz widzę, że jeszcze do poprawki.













Na koniec w łapkach właścicielki ;) Mina Matusi mówi chyba sama za siebie ;)




To już tyle na dzisiaj. Zmykam spać, bo mąż już marudzi ;)
Do następnego razu, paaa

niedziela, 28 lutego 2016

Cytrynowe jajo...

Witajcie, miesiąc powoli zbliżał się do końca, a ja ciągle nie miałam pomysłu na cytrynkę u Danutki. Aż mnie natchnęło w piątek wieczorem. Zanurkowałam w te moje graty i... zostałam z niczym :/ Po chwili dopiero przypomniało mi się, że to, czego szukałam wykorzystałyśmy z dziewczynkami rok temu. No nic, dobrze, że na drugi dzień sobota. Idę szybciutko do sklepu, a tam zamknięte, bo w soboty nie pracują... No pech po prostu... Ale przyszła myśl i wpadłam do sklepu typu "wszystko po 2,5". I dorwałam, aż cztery sztuki za całe 5 zł. Zagarnęłam więc te chińskie jajca, bo "lepszy rydz niż... " Już na pierwszy rzut oka widać, że tandetna chińszczyzna, bo styropian taki bąblowaty bardzo. Potraktowałam go gessem, ale nie wiem ile musiałabym naciapać, żeby te bąble wygładzić. W dodatku przegrzałam je trochę przy suszeniu (czasu mało, więc musiałam się wspomóc) i się z lekka podtopiło ;). Ale co tam z daleka nawet źle nie wygląda.
A, po drodze ze sklepu wpadłam jeszcze do pewnej drogeryjnej sieciówki i dorwałam przecenione serwetki (jednowarstwowe, ani rozdzielać nie trzeba) w piękne różowe tulipany. Grzechem byłoby tego nie wykorzystać.
Wykorzystałam jeszcze cały mój zapas (zaledwie kilkanaście sztuk) różowych paseczków do quillingu. Dół zostawiłam goły, bo tak se pomyślałam, że może w postaci stroika wyląduje na stole, albo półeczce.

Dobra, nie gadam już tylko pokazuję.
Najpierw banerek

http://danutka38.blogspot.com/2016/02/cykliczne-kolorki-luty-2016.html


A teraz już pierwsze moje w tym roku jajco ;)









I jeszcze o upodobaniach. Ogólnie za żółtym nie przepadam, ale jest wyjątek - część ścian w naszym "salonie" jest żółta, z tym, że to odcień kurkumy, a nie cytrynka. Ciuchów żółtych też nie posiadam. A sama cytryna? jedynie w postaci wyciśniętego soku, do owocowej sałatki, albo w miksturze przeziębieniowej, z rzadka do herbaty. No nie lubię i już ;)


A teraz zmykam nakarmić Stefana i mam nadzieję, że się nie udławi ;)

piątek, 26 lutego 2016

Pierwszy wielkanocny akcent ;)

Witajcie,
wracam szybciutko z zaległą pracą. Wczoraj dotarła do nowej właścicielki, więc mogę ją już Wam pokazać.

Jakiś czas temu Marta poprosiła mnie o wykonanie kolejnego, tym razem wielkanocnego, świecznika. Umówiłyśmy się więc na wymiankę. Ja dostałam pozytywnik, w zasadzie, to sama o niego poprosiłam. Będe miała gdzie "się wyżyć" słownie, bo nerwy ostatnio bardzo dają się we znaki Słodzizna owocowo-warzywna już na blogu Marty o tutaj. Do Marty, zgodnie z jej życzeniem pofrunął quillingowy świecznik. Dołączyłam jeszcze kilka foamiranowych kwiatków mojej produkcji :)
Miało być szybciutko, więc pokazuję ;)














Niestety, nie wpadłam znowu na to, żeby razem z kwiatkami zrobić zdjęcie, ale może Marta się pochwali ;)
Za to pokażę Wam jeszcze to, co przyfrunęło do mnie ;)




Na odwrocie tagu Marta wkleiła przepis na słodkie zdrowe batoniki :)

A poniżej już całość. Marta wie co lubię - widzicie te paseczki? ;)


Martuś, Tobie jeszcze raz dziękuję :)

A Was wszystkich ściskam i do następnego poczytania paaa :)

środa, 24 lutego 2016

Dałam upust emocjom...

Witajcie,
na początku chciałam Was przeprosić, że na długo Was zaniedbałam. Ale po pierwsze trochę ciężki czas za mną, a po drugie, nie bardzo miałam co Wam pokazywać. Stwierdziłam, że nie będę Was zanudzać moimi kolejnymi foamiranowymi kwiatuszkami do kartek.  Mam jedną pracę w zanadrzu, ale najpierw musi dojść do pewnej osóbki, bo przecież nie będę psuć niespodzianki ;) Ciężki czas mam nadzieję zamknęłam, jeszcze ostateczne wyniki za 3 tygodnie, ale powinny być ok. Wczoraj przeżyłam chyba jedne z najgorszych kilku minut w swoim życiu. Ale już po, pozostały tylko lekkie dolegliwości i bardzo niemiłe wspomnienia.
Im bliżej wczorajszego wieczora, tym bardziej emocje dawały się we znaki i tak to dzień przed godziną "0"  wyciągnęłam papier craftowy, arkusz UHK Avonlea (to pierwsza moja styczność z tym papierem i muszę przyznać, że super i gruby a takie lubię, więc UHK ląduje na liście moich ulubionych ;)) i wszystko, co mogłoby mi się jeszcze przydać.
Ale do rzeczy, wyżyłam się niemiłosiernie, szarpałam, targałam, kleiłam, ciapałam, chlapałam... i nie zdążyłam skończyć, bo gaza nie chciała mi wyschnąć. I dobrze, bo wczoraj obolała, mogłam (nawet bardzo chciałam) dokończyć, to czego nie udało mi się dzień wcześniej zrobić.

Tekturki z Filigranek, a skrapki (tak, te zaciapane plus serwetka) od  Marty i od Dominiki (allearte) :)
A, no kwiatuszki, wiadomo, moje własne ;)











A, że praca chyba trochę kobieca jest (tak, wiem, ten cytat jest świetny ;)), postanowiłam zgłosić moje "emocje" do wyzwania (raz kozie śmierć hehe ;))

http://filigranki-pl.blogspot.com/2016/02/wyzwanie-nr-5-byc-kobieta.html


To już tyle na dzisiaj. Postaram się poprawić i częściej tu zaglądać. Z resztą sezon świąteczny powoli rusza, więc i pewnie pracami świątecznymi sypnie.

niedziela, 7 lutego 2016

Podwójnie urodzinowo...

...a może nawet potrójnie, bo i pewną zaległość (jeszcze z urodzin Weroniki) chcę Wam pokazać.
Witajcie,
zacznę może od tego, że ja nie kolorująca, zachęcona przez Martę wydrukowałam i pokolorowałam lalę autorstwa Magudy ze Spuchlikowa. No tak urocze dziewczę, że nie mogłam się oprzeć, no, tylko ja, nie bawiąca się w kolorowanie, mająca do dyspozycji jedynie pastele, którymi cieniuję foamiran (jak dobrze, że ostatnio zamówiłam wielką pakę 50szt. jest przynajmniej w czym wybierać ;)). Nie jest to więc żadne dzieło sztuki, więc o wyrozumiałość proszę ;)
Mała "kawoszka" wylądowała na urodzinowym tagu. Starałam się kolorystyką i stylem nawiązać do mojej mediowej bransoletki. Komplet od wczoraj ma już nową właścicielkę, a Magudzie przesyłam taga wirtualnie, tak z serca na Spuchlikowe candy-zabawę. Mam nadzieję, że się nie zawiedziesz ;) No i z okazji roczku przyjmij ode mnie szczere gratulacje :)

Co do kawy jeszcze. Miałam czas, że bez kawy nie mogłam funkcjonować. Od jakiegoś czasu zamieniłam ją na Inkę i melisę ;) Ale od czasu do czasu mam smaka na jakieś latte, moccę, albo słodką z mlekiem i wtedy się delektuję ;)

I jak zwykle nagadałam się niemiłosiernie. Pokazuję więc co to poczyniłam.














Wybaczcie, ale nie będę znowu się rozpisywać jakich mediów użyłam, bo zostanę znowu posądzona o przywołanie zawrotu głowy :P
Dodam jeszcze tylko, że wszystkie tekturki, łącznie z tagiem są z essy-floresy :)


I jeszcze obiecana zaległość z urodzin Werki. Wercia moja dotrzymała przedszkolnej tradycji i jako solenizantka poczęstowała swoich kolegów i koleżanki słodkościami. No ale przecież nie mogłam jej puścić ze zwykłą kupną torebka, nie? Znaczy torebkę kupiłam, ale taką eko, gładką i sama ozdobiłam. A oto efekt :)


To już tyle na dzisiaj. Zmykam odpoczywać ;) Do następnego poczytania, paa