Witajcie, to znowu ja ;)
ale skoro i tak wylądowałam przy komputerze, to stwierdziłam, że pochwalę się jeszcze jedną zaległością (od jutra już biorę się do pracy, mam nadzieję ;)).
Wszystko zaczęło się dzięki babci, która to postanowiła tak bez okazji dołożyć kilka zł do skarbonki Werki, no ale skoro Werka, to i Matusia, no bo musi być po równo, nie? Wszystko fajnie, tylko Wercia przyszła do domu i poszła do skarbonki, a Matusia? Przecież jeszcze skarbonki nie ma...
Poprawka, nie miała... już ma... tak, zrobiłam sama ;) No, z pomocą przyszła mi Asia, szefowa Filigranek. Posłałam jej foto skarbonki Werci i powiedziałam, że chcę takie same. Problem tylko, bo beermata, mogła okazać się za miękka na coraz cięższe przecież oszczędności. Ale, Filigrankowa załoga stanęła na wysokości zadania i z twardej wytrzymałej tektury wycięła mi bazę skarbonki. Asia, Iza, dziękuję :)
Dodam jeszcze, że wszystkie tekturki pochodzą również z Filigranek :)
Skarbonka niestety po lekkich przejściach, bo właścicielka postanowiła sprawdzić co jest pod papierem ;) Podkleiłam, ale na zdjęciach teraz widzę, że jeszcze do poprawki.
Na koniec w łapkach właścicielki ;) Mina Matusi mówi chyba sama za siebie ;)
To już tyle na dzisiaj. Zmykam spać, bo mąż już marudzi ;)
Do następnego razu, paaa
