Witajcie,
dzisiaj odpoczynek od świątecznych tematów ;) Wpadam do Was z kartkę urodzinową. Temat wcale nie łatwy, bo kartka powstała na urodziny mojego brata - nie wiem jak Wam, ale dla mnie męska kartka, to lekkie wyzwanie, bo jakoś mi kwieciście nie bardzo pasuje... Wyzwanie miałam podwójne, bo typowo męskich papierów za dużo na rynku nie zauważyłam. Uwielbiam papiery Magicznej Kartki, w kolekcji Venus i Mars są nawet typowo męskie papiery, ale poza jednym arkuszem, jakoś dla młodego mężczyzny mi nie podchodzą (czy ja się ostatnio wybredna zrobiłam?). Chyba wystosuję jakiś apel o kolekcję dla młodych mężczyzn - nowoczesne samochody, motory... No wiem, wymagania mam... ;)
Przegrzebałam ten mój stos papierów i wpadł mi w ręce jeden z arkuszy 13arts z kolekcji Aura Rosa. Postanowiłam postawić na media. Wykorzystałam stempel Primy- Salvage District (w końcu doczekał się premiery) i maskę ze Scrapka ze wzorem cegieł. Tekturkowe zębatki, trochę targań i taki efekt końcowy uzyskałam:
Dla kompletnie nie mediowych dziewczyn postanowiłam trochę "rozjaśnić" jak taką prostą karteczkę zrobić.
Zębatki potraktowałam czarnym gessem. Nie malowałam, tylko ciapałam pędzlem, to dało efekt nierówności. Potem delikatnie palcem smarowałam bursztynową pastą satynową. Na koniec maznęłam tylko gdzie nie gdzie niebieskim woskiem.
Bazowy papier (ten na którym wylądowały cegły i stempel) najpierw wymazałam clear gesso (to zabezpieczyło papier przed wodą). Potem w ruch poszła maska i pasta strukturalna. Po wysuszeniu cegiełek postemplowałam tu i ówdzie. Na koniec cegiełki spryskałam brązową metaliczną mgiełką.
Tak wyglądało to jeszcze przed przyklejeniem do bazy
Potem już tylko targanie kolejnych warstw, tuszowanie i klejenie.
A poniżej przedstawiam Wam wszystkie media, których użyłam do zrobienia karteczki
Same przyznacie, że chyba nie jest tego aż tak dużo ;)
Mam nadzieję, że niektórym dziewczynom (kompletnie nie mediowym, a ciekawym) rozjaśniłam dzisiaj trochę temat, może też spróbujecie? ;)
To juz tyle na dzisiaj, wracam, mam nadzieję wkrótce (ach te Święta, pewnie nie tylko ja teraz zabiegana okropnie... ;)).
Do następnego razu, paaa