Szukaj na tym blogu

sobota, 18 kwietnia 2015

Dzisiaj niczym się nie chwalę...

Witam Was serdecznie.
Dzisiaj nie będzie żadnej pracy. Miała być i jest, ale nie będę psuć niespodzianki. Mieliśmy iść dzisiaj na urodziny, ale w ostatnim momencie mój układ trawienny się zbuntował, więc zamiast w gościach wylądowałam w łóżku.

Karteczka więc za tydzień :)
Żeby nie było, że nic się nie dzieje, to chciałam się Wam pochwalić, że sama se złapałam licznik na samych 4 ;)





Ogłaszam teraz, że łapiemy 5 ;) Następne będzie 10000 haha, no w tym tempie to za dobre pół roku ;)
Dla skutecznej łowczyni przewidziana miła niespodzianka (coś fajnego się wymyśli ;))

A jeszcze dla dziewczyn mieszkających na śląsku. Pewnie wiecie, ale gdybyście jednak nie wiedziały - to niedawno odkryłam:

http://slaski-zlot.blogspot.com/

Beatka? Wiem, wiem, ciężki okres. My 10 idziemy na pierwszą komunię, ale my tylko w gości. Werkę chyba zapiszę na warsztaty, a niech się pobawi, ona też lubi się babrać z papierem. A ja myślałam o decu, ale nie będę miała co z Werką w tym czasie zrobić.

Tyle chyba, do  następnego razu prawdopodobnie za jakiś tydzień. Chyba, że mi się jakieś prace poza komunijnymi urodzą ;)

Pozdrawiam Was cieplutko w ten wiosenno-jesienny wieczór :)

wtorek, 14 kwietnia 2015

Obiecałam, więc.. i jeszcze zaległości ;)

Tak, obiecałam naszej Martusi. I przyznam się, że na kilka dni wyleciało mi to z głowy, ale odpoczęłam, hubka mi trochę przypomniała i zrobiłam.

Obiecałam karteczkę dla Mai <klik>, poważnie chorej dziewczynki ( jako, że mam dwójkę dzieciaków, hormony jeszcze jakoś buzują, to bardzo wrażliwa jestem na krzywdę nie tylko moich dzieci). Koszt dla mnie nie duży (raptem niespełna dwa wieczory), a ile radości można dziecku sprawić.

Jedno założenie: karteczka ma być radosna. Wydaję mi się, że taka mi wyszła. Marta już zaakceptowała ;)






Przy okazji wrzucę jeszcze dwie zaległości.

Zapomniałam przy świątecznych kartkach pokazać jednej jedynej jaką otrzymałam. Karteczka od Beatki. Kochana, dziękuję jeszcze raz ;)




I jeszcze jedno. Co najlepiej podarować dwunastolatce - książkowemu molowi na zająca? No??? Książkę? Eeee... zając przecież malutki, nie udźwignie ;) Nooo... zakładkę ;)






Witam jeszcze nową obserwatorkę :) Jupiii :)
A teraz już pozdrawiam Was serdecznie i zmykam spać, bo znowu po nocach piszę ;)

czwartek, 9 kwietnia 2015

Urodzinowo na słodko i nie tylko

Witam się wieczorem znowu ;)

Dzisiaj będzie urodzinowo :)
Okazało się, że moja Matusia i nasza Marta mają urodziny tego samego dnia :) Więc najpierw będzie na słodko, a potem karteczkowo :)

Tak, stało się, powstał kolejny tort mojej roboty. Tym razem już nie taki kolorowy. Zatęskniłam chyba za standardowymi wypiekami. No dobra, trochę różu dla ozdoby dodałam. Ale co będę się rozpisywać. Pokazuję :)






I jeszcze z solenizantką w tle ;)



Jako, że zupełnym przypadkiem natrafiłam na datę urodzin, gdzieś tam zanotowany mam adres, a poza tym polubiłam naszą Martę, postanowiłam zrobić jej niespodziankę i skleciłam karteczkę urodzinową. Dołożyłam jeszcze kilka na szybko powstałych quillingowych różyczek.
Z resztą Marta już pochwaliła się przesyłką :)
A ja pokażę jeszcze tylko dokładniej karteczkę









Aj, zapomniałam się Wam jeszcze pochwalić. Dokładnie w dniu urodzin mojej Matusi i Marty, ja także miałam swoje małe święto. Otóż minął dokładnie rok (przestałam być niemowlakiem ha ha) od mojej pierwszej robótki. A co to było? Torebka. Filcowa dla mojej Weroniki na specjalną okazję, specjalnie do jej nowych bucików. Tą specjalną okazją był roczek jej siostry. Premiery jako takiej nie było, bo imprezę roczkową obie dosyć poważnie przechorowały, ale torebka w użyciu do dzisiaj ;)
A, nadmienię jeszcze, że w całości uszyta ręcznie


wtorek, 7 kwietnia 2015

Zaległe wielkanocne

Witam wieczorem.
Wiem, że już po Świętach i wszystkim się przejadło. Ale ja mam jeszcze zaległe świąteczne karteczki do pokazania. Taki miałam "młyn", że nie wiem jak się nazywam ;) Teraz mam już trochę luzu, więc czas nadrobić zaległości. Dzisiaj padło na świąteczne jeszcze karteczki.

Pamiętacie pewnie, że przed Bożym Narodzeniem miałam przyjemność prowadzić w przedszkolu warsztaty karteczkowe dla rodziców. Tym razem również zorganizowaliśmy zajęcia.
Na potrzeby warsztatów na szybciocha powstały znowu drobinki (tylko trzy, bo czas jak zwykle)



Powstały śliczne karteczki:









Powyższe powstały na świąteczny przedszkolny kiermasz. A ja obiecałam Pani Dyrektor, że jakieś też poczynię, więc dotrzymałam słowa i zrobiłam jeszcze trzy karteczki









Pozostały jeszcze prezenty dla nauczycielki i dyrektorek. Prezenty tym razem wykonała inna mama, ja zajęłam się kartkami z życzeniami






Chciałam się Wam jeszcze pochwalić. Pomyślałam, że przed świętami zrobię dzieciakom trochę uciechy. Dorwałam moje styropianowe jajka, dałam plakatówki (akrylowych farb się jeszcze nie dorobiłam :/), udostępniłam moje przydaśki i dziewczyny zabrały się do roboty.









A ja też poczyniłam jedno :)



Powstałą jeszcze jedna kartka (oprócz fioletowej dla Szefowej ;)), ale jak już poprzednio pisałam, zapomniałam ją obfocić. Może Beatka się kiedyś pochwali ;)

Dobra, koniec tematu świąt. Następnym razem będzie urodzinowo :)

Pozdrawiam Was serdecznie :)

piątek, 3 kwietnia 2015

Święta na... fioletowo ;)

Witam Was serdecznie :)
Już wiem, że mogę :) Ale, od początku.

Zagoniona przed świętami znowu wszystko na ostatni moment robiłam. No, ale warsztaty w przedszkolu, kiermasz i karteczki dla nauczycieli (wszystko w najbliższym poście) zajęły mi sporo czasu, a były priorytetem. Po drodze jeszcze karteczka urodzinowa, dla bardzo fajnej osóbki, więc bardzo mi zależało, żeby na czas dotarła (ufff, udało się ;)). Na kartki wielkanocne i wysyłkę został mi w zasadzie jeden wieczór. I tak oto owego wieczora powstały kartki w liczbie... uwaga... sztuk 1. Tak cały wieczór jedna karteczka,  w dodatku podekscytowana zapomniałam jej sesję zrobić. Fotek więc brak, ale wiem, że będą, może podkradnę obdarowanej jak się podzieli hihi.
Zależało mi jeszcze bardzo na jednej. Z ciężkim sercem szłam spać (no ale w końcu spać też trzeba nie?) I w sumie dobrze, bo rano fajnie się poskładało. Dzieci grzecznie oglądały bajkę, to ja myk moje skrzynie do kuchni, żeby dzieciarni nie rozpraszać (raczej bardziej, żeby dzieci mamie nie przeszkadzały ;)) i do roboty. W międzyczasie mąż wrócił z jakieś tam roboty, więc pomógł trochę szkraby przypilnować.

A ja szybka akcja i momentalne natchnienie. Założenie: karteczka dla Szefowej (tak, tak, naszej Danutki) :) A że powstawała dokładnie 2 kwietnia, więc wybór chyba był prosty, nie? Skoro kwiecień fioletowy, karteczka dla Szefowej, to TYLKO fioletowa ;) Tak tez zrobiłam. Poszperałam co tam mam fioletowego, do kompletu dorwałam bladożółty papier i jazda.
A oto i ona, moja fioletowa karteczka:











Danutko, mam nadzieję, że dotarła w takim samym stanie jak na fotkach ;) Jakoś nie ufam nawet tym bąblowym kopertom.

Jeszcze banerek

http://danutka38.blogspot.com/2015/04/cykliczne-kolorki-kwiecien.html

Fiolet... hmmm... ogólnie chyba lubię, choć ciuchów chyba nie mam, w domu też ciężko, ale uwielbiam bez, krokusy i inne wiosenne fiolety. A i lubię tez fiolety na moich dziewczynkach. O, właśnie, specjalnie zamówiłam sobie dla Werki jak skończyła roczek fioletowy wózek, bo tak mi się podobał ;)

Co do przyjaciela Stefana, hmmm, nic szczególnego do głowy mi nie przychodzi. Chociaż może mucha? Wiem, że muchy, to pyszna zakąska dla Stefana, ale tak byłoby zabawniej. Nie wiem dlaczego, ale bajkowa mucha od razu mi się kojarzy z pszczółką Mają. Pamiętacie? Tam też była mucha. Bzyk się nazywała :)

O, niech Bzyk będzie propozycją dla naszego Stefcia ;) Na przyjaciela, nie zakąskę oczywiście. Stefciu, bardzo proszę, karteczkę ładnie przełknąć, ale Bzyka zostawić w spokoju, jedynie się z nim zaprzyjaźnić ;)