Witajcie, z godnie z zapowiedzią wpadam do Was z bombkowym maratonem. Zdjęć będzie dużo bo i bombek troszeczkę. Najlepsze w tym wszystkim to, że w domu nie mam ani jednej, wszystkie rozdałam ;)
Pierwsza - mediowa, niewielka, chyba 6, czy 8cm. Poleciała razem z aniołkiem i niebieskim świecznikiem na licytację dla chorej koleżanki mojej Weroniki (już chyba przy świeczniku wspominałam, że udało się nam zebrać potrzebną kwotę ;)). Na akcję zabrałam moją mamę, która zupełnie nieświadoma czyja to praca, wybrała właśnie tę bombkę. Śmiechu potem było co nie miara ;)
Wybaczcie małe fotki, ale nie wiem jakim cudem zmniejszyłam je dwa razy :/
Jak już przy mediowych bombkach jesteśmy, to pokazuje kolejne.
Pierwsza zrobiona na szkolny kiermasz i przy okazji konkurs ogłoszony przez Radę Rodziców
Pozostałe "pociapane"
Trochę inna, trochę nawiązująca do tych z zeszłego roku. Ta też poleciała na kiermasz i konkurs
do środka wsypałam trochę gwiazdek. Świetna zabawa niczym w shaker boxie ;)
I ostatnie dwie. W zeszłym roku robiłam podobne quillingowe (ze stroikiem w środku), w tym chciałam spróbować tych typowych - śnieżnych, klimatycznych.
Pierwsza z nich również konkursowo - kiermaszowa.
Starałam się jak mogłam, ale te odbicia światła i otoczenia na tym akrylu - no nie dało rady ich wyeliminować.
I druga, specjalnie dla wychowawczyni mojej Werki. Wiedziałam, że chciała pierwszą kupić na kiermaszu, ale ktoś ją zwinął "sprzed nosa". Jak się dowiedziałam, to po prostu musiałam, dogadałam się z przewodniczącą i do prezentu świątecznego dołożyłyśmy bombkę :)
Ostrzegałam, że tasiemiec będzie :) Podziwiam, kto dotrwał do końca ;)
Muszę się jeszcze pochwalić, że jedna z konkursowych bombek zajęła drugie miejsce w grupie klas 1-3, niestety nie wiem która, ale radocha jest :)
Kończę już dzisiaj i zmykam dokończyć pudełko do kartki. Zaległości chyba już w końcu nie mam ;)
Do następnego razu, paaa