środa, 31 maja 2017

Że niby ogniste urodziny?

No wiem, pomarańczowego mi zabrakło, i trochę za dużo brązowego... Ale o co chodzi? A no o kolorki comiesięczne.

http://danutka38.blogspot.com/2017/05/cykliczne-kolorki-maj-2017.html


W zeszłym miesiącu podpadłam, bo nie wyrobiłam niestety. W tym na szybko wczoraj podziałałam. Znaczy przynajmniej próbowałam. Ten brąz tak mi się na tę kartkę cisnął i nie chciał odpuścić, że odpuścić, to musiałam ja i go przywalić ;)
Pod brązowym na prawdę jest żółte tło, niestety na fotkach wyszło prawie, że białe :/


 




Żeby jakoś się "wybielić" i nadrobić zrobiłam żółty środek ;)



Mam nadzieję, że Stefan przełknie jakoś. Stefciu, ten brąz, to od tego drewna, co się jeszcze nie spaliło... ;)

5 komentarzy:

  1. Milusia, chociaż w goracych kolorach, karteczka.

    OdpowiedzUsuń
  2. ogniście jest a o to chodziło !!

    OdpowiedzUsuń
  3. :) Świetnie sobie poradziłaś z wyzwaniem.

    OdpowiedzUsuń
  4. To wykombinowałaś rewelacyjna kartka.
    Pozdrawiam serdecznie 😊

    OdpowiedzUsuń
  5. Fajna urodzinowo-ognista karteczka:)))
    Pozdrawiam:)))

    OdpowiedzUsuń