poniedziałek, 24 sierpnia 2015

Miłość...

Witam Was serdecznie :)

tak szczerze miałam zamiar stworzyć coś w tym stylu w okolicach połowy września, ale jakoś tak stwierdziłam, że znowu upiekę dwie pieczenie i zgłoszę moje dzieło na bieżące essowe wyzwanie.

Najpierw trochę skąd tematyka i dlaczego w połowie września. Oprócz tego, że bywam zwariowana, bywam też i sentymentalna, a my z mężulkiem dokładnie 16-go września będziemy obchodzić kolejną rocznicę ślubu. Więc, sentymentalnie, postanowiłam uczcić ten dzień pamiątkowym zdjęciem. Stąd też tytuł dzisiejszego posta.
Mąż patrzy teraz na gotowe i twierdzi, że się przyzwyczaić nie może, bo to zdjęcie takie malutkie... ehhh... cóż wytłumaczyłam, że na scrapowej sztuce się nie zna i tyle ;)

Teraz o technice. Temat najnowszego wyzwania brzmi "skazani na dziurkacze", czyli wykrojniki, tekturki, wszelkiego rodzaju gotowce zakazane. Dobrze, że zapas dziurkaczy sprzed czasu BS posiadam niemały. Choć w sumie użyłam tylko brzegowego, dwóch rozmiarów serduszek i kwiatuszka.

Ale, po kolei. Zaczęłam od arkusza LemonCraft Dom Róż. Poukładałam na nim powycinane serduszka i spryskałam złotą mgiełką. Serduszka w sumie nie bardzo rzucają się w oczy, delikatnie prysnęłam jeszcze czerwoną. Potem ze skrawków powstałych po dziurkaczach zrobiłam sobie mini maski i za pomocą magicznego proszku (dostępnego w essach-floresach o tutaj) i białej akrylowej farby (powstało coś na kształt pasty) porobiłam serduszka. Białe jakoś mi się nie podobały, więc maznęłam je lekko czerwonym cieniem. Efekt nadal nie był zadowalający, w końcu na serduszkach wylądowały mikrokuleczki (tutaj). Ehhh, że też mam tylko jeden kolor, no ale w końcu kupiłam je na próbę ;) Posypałam jeszcze tu i tam kuleczkami, ale już tym razem bez "maski" - powstały "kuleczkowe plamy".  Znalazłam kawałek kolejnego arkusza, podobnego do tego bazowego, odpowiednio przycięłam, potem potraktowałam brzegowym dziurkaczem. Pomazałam mazakiem do embossingu i posypałam holograficznym pudrem (o grzaniu chyba nie muszę pisać ;)). I znowu to zrobiłam, potargałam kolejne zdjęcie (Aniu, uspokajam, wywołane specjalnie do tej pracy, z myślą o tym, że prawdopodobnie zostanie potraktowane w ten sposób). "Stempel" z arkusza Magicznej Kartki.
A kwiatki? z resztek mniejszego arkusza. Wycinałam większe i mniejsze serduszka (powstało coś na kształt prymulek Doroty od kota, tylko ja ich nie myłam i nie traktowałam widelcem, po prostu zostawiłam takie sztywne) i sklejałam po cztery, trzy w formę kwiatka. Najmniejsze powstały z dziurkacza w kształcie stokrotki. Wszystkim środki zabarwiłam złotą akrylową farbą dostępną jeszcze niedawno w Lidlu. A to czerwone imitujące liście wycięłam sama z tego, co mi jeszcze zostało i prysnęłam mgiełką.

To się rozpisałam. Naczytałyście się a pracy nie widać ;)
Już pokazuję :)










I jeszcze banerek wyzwania


Kończę już dzisiaj, do następnego razu, pa :)

6 komentarzy:

  1. Cudo, cudo, cudo... Ale robi wrażenie, pięknie

    OdpowiedzUsuń
  2. Magiczna miłość na papierze i w życiu ....i nic więcej nie trzeba:) ...Dziękuje za udział w zabawie Essy -Floresy:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Wszystkiego najlepszego z okazji Waszego święta. Piękna pamiątka. Dziękuję za wspólną zabawę w Essy-floresy.

    OdpowiedzUsuń
  4. Wszystkiego najlepszego z okazji Waszego święta. Piękna pamiątka. Dziękuję za wspólną zabawę w Essy-floresy.

    OdpowiedzUsuń
  5. Wszystkiego najlepszego z okazji Waszego święta. Piękna pamiątka. Dziękuję za wspólną zabawę w Essy-floresy.

    OdpowiedzUsuń
  6. Bardzo fajna praca i ciekawa forma. Super to wszystko razem wygląda i zdjęcie świetne wybrałaś. Wszystkiego Wam dobrego!

    OdpowiedzUsuń