Witam Was dzisiaj znów na szybko.
Ufff... zasiadłam w końcu do komputera. Przeglądając zdjęcia zdałam sobie sprawę jakie mam zaległości. Nie wspomnę o moich u Was zaległościach. No i jeszcze Danutkowe kolorki... całkiem w lesie... :/ Czas jakiś nie taki. Jak część z Was dopadła mnie jakaś niemoc. Nic mi się nie chce, w dodatku jak nie główka, to brzuszek i tak w kółko. Wczorajszy wieczór zamiast nad robótkami spędziłam z Matusią na izbie przyjęć. Ucieczka mamusi znowu się zemściła i tak gruchnęła głową o beton, że pół godziny wyła i łapała się za głowę. Stwierdziłam, że lepiej jak ją specjalista obejrzy. Całe szczęście skończyło się na strachu. Jeszcze się obserwujemy... Na razie jest ok.
Teraz do sedna. Pamiętacie mój torcik dla lodowej księżniczki (<klik>)? Zapowiadałam wtedy kolejny. No i powstał. Mój kochany chrześniak w sobotę skończył już lat 13 (a ja ciągle pamiętam jak takie maleństwo na rękach nosiłam ;)). Obiecałam, że zrobię mu tort wg. jego życzenia. Chciał czerwono- niebieski i obowiązkowo z czerwonym autem. Taaak, ja i moje zdolności manualne (noo, rysunkowe ;)). Ale... kto jak nie ja ;) Zakasałam rękawy i zabrałam się do roboty. Najpierw najprostsze, czyli pieczenie.
Biszkopty przełożyłam kremem (jakoś umknęło mi, żeby fotkę strzelić). Obsmarowałam niebieskim kremem (zgodnie z życzeniem).
Przy okazji stwierdziłam, że pokażę Wam jakie piękne łapcie przy tym wszystkim miałam ;)
Naszkicowałam se wykałaczką super furę (mężu mój, dzięki za podpowiedź :*)
No i czas na najtrudniejsze, ale w sumie efekt chyba całkiem niezły.
I co Wy na to?
A, i jeszcze środeczek w trakcie jedzenia :)
Wybaczcie jakość niektórych zdjęć, ale część w biegu telefonem robiona ;)
I jeszcze się Wam pochwalę. Przy okazji kartki z misiem dla przedszkola, wspominałam Wam o ewaluacji w przedszkolu. Jako aktywna mama brałam też w tym udział i zobaczcie jakie cudeńka dzieciaki nam przygotowały ;)
Zapomniałabym jeszcze, na liczniku lada moment nieźle się "natroi". Ciekawe, czy któraś zauważy i złapie ;) Może jakaś niespodzianka ;) Tylko z góry zastrzegam, że niespodzianka w kwietniu lub nawet maju (zależy wiadomo od czego ;))
Tymczasem pozdrawiam Was cieplutko
wtorek, 17 marca 2015
piątek, 6 marca 2015
Wiosenny wianuszek na wyzwanie
Witam Was wieczorem :) A raczej już chyba nocą ;)
Mój ulubiony Creative zorganizował kolejne wyzwanie, więc stwierdziłam, dlaczego nie spróbować. W końcu wizja zrobienia całkiem fajnych zakupów za free jest bardzo kusząca. Nie wspomnę o możliwości zrobienia znowu czegoś nowego, czego jeszcze nie robiłam, a co za tym idzie niezłego ruszenia mózgownicą ;)
Tym razem tematem jest wiosna (o tak, już chyba wszyscy za nią tęsknią), a praca musi spełniać min. 3 z 9 wymagań :
-stempel
-tkanina
- paski
- zielony
- wianek
- motyl
- rafia
-napis
-quilling
Chwilę pomyślałam i już zaświtał mi pewien pomysł - zrobię wianek...hmmm... jeszcze mam kilka sztuk drutu wyrobowego, wypełnienie do maskotek, poduszek też się znajdzie, filc zielony powinien być, rafia jest na pewno a resztę dopełnię quillingiem ( a jakże inaczej ;) ).
Zabrałam się do roboty i żałuję teraz, że fot w trakcie nie robiłam.
Wzięłam dwa kawałki drutu, połączyłam ze sobą w kółko. Łączenia wzmocniłam taśmą klejącą, owinęłam wypełnieniem do maskotek, okleiłam jeszcze raz taśmą tym razem całość ( tak wiem, bardzo "profesjonalnie", ale efekt powiem całkiem niezły ;) ). Na koniec owinęłam zielonym i zółtym filcem. W ten sposób mam już załatwione trzy wymogi: wianek, zielony i tkanina (no filc to chyba tkanina, nie?).
Zawieszkę zrobiłam z zielonej (a jakżeby inaczej ;) ) rafii (czwarty wymóg). Do tego kokardka.
Na koniec zanurkowałam w mój wór z paskami (piąty-quilling). I tak powstały motyl (i szósty wymóg) i wiosenne kwiatuszki.
Powiem szczerze, że całkiem dumna z siebie jestem :P Wianuszek wisi już na firance i całkiem nieźle się robi :)
Wybaczcie jakość zdjęć, ale jak zwykle mam problem z oświetleniem. Skończyłam kleić jakieś pół godziny temu a zależy mi na tym, żeby jak najszybciej oddać pracę, bo muszę jeszcze głosiki nazbierać ;)
Dobra, teraz się chwalę ;)
Mój ulubiony Creative zorganizował kolejne wyzwanie, więc stwierdziłam, dlaczego nie spróbować. W końcu wizja zrobienia całkiem fajnych zakupów za free jest bardzo kusząca. Nie wspomnę o możliwości zrobienia znowu czegoś nowego, czego jeszcze nie robiłam, a co za tym idzie niezłego ruszenia mózgownicą ;)
Tym razem tematem jest wiosna (o tak, już chyba wszyscy za nią tęsknią), a praca musi spełniać min. 3 z 9 wymagań :
-stempel
-tkanina
- paski
- zielony
- wianek
- motyl
- rafia
-napis
-quilling
Chwilę pomyślałam i już zaświtał mi pewien pomysł - zrobię wianek...hmmm... jeszcze mam kilka sztuk drutu wyrobowego, wypełnienie do maskotek, poduszek też się znajdzie, filc zielony powinien być, rafia jest na pewno a resztę dopełnię quillingiem ( a jakże inaczej ;) ).
Zabrałam się do roboty i żałuję teraz, że fot w trakcie nie robiłam.
Wzięłam dwa kawałki drutu, połączyłam ze sobą w kółko. Łączenia wzmocniłam taśmą klejącą, owinęłam wypełnieniem do maskotek, okleiłam jeszcze raz taśmą tym razem całość ( tak wiem, bardzo "profesjonalnie", ale efekt powiem całkiem niezły ;) ). Na koniec owinęłam zielonym i zółtym filcem. W ten sposób mam już załatwione trzy wymogi: wianek, zielony i tkanina (no filc to chyba tkanina, nie?).
Zawieszkę zrobiłam z zielonej (a jakżeby inaczej ;) ) rafii (czwarty wymóg). Do tego kokardka.
Na koniec zanurkowałam w mój wór z paskami (piąty-quilling). I tak powstały motyl (i szósty wymóg) i wiosenne kwiatuszki.
Powiem szczerze, że całkiem dumna z siebie jestem :P Wianuszek wisi już na firance i całkiem nieźle się robi :)
Wybaczcie jakość zdjęć, ale jak zwykle mam problem z oświetleniem. Skończyłam kleić jakieś pół godziny temu a zależy mi na tym, żeby jak najszybciej oddać pracę, bo muszę jeszcze głosiki nazbierać ;)
Dobra, teraz się chwalę ;)
Rafia
Motylek
I kwiatuszki (chyba trochę do żonkili te żółte podobne, hmm? To moje pierwsze ;))
A teraz jeszcze fotki z lampą błyskową
I jak Wam się podoba? Będę wdzięczna za każdy komentarz :)
Pozdrawiam i dobrej nocy życzę. A ja znikam zgłosić mój wianuszek
piątek, 27 lutego 2015
Misiowo przedszkolnie
Witam Was serdecznie :)
Witam też moją nową obserwatorkę, bardzo się cieszę jak Was przybywa :)
Dzisiaj przedszkole mojej Weroniki obchodziło swoje wielkie Święto. Mianowicie urodziny ich patrona, jakże sympatycznego (uwidocznionego już przeze mnie na bombkach <klik>) Misia Uszatka. Tak na prawdę misiaczek urodziny obchodzi 6 marca, ale w przedszkolu w tym czasie będzie ewaluacja (poważna sprawa), więc urodziny zostały przesunięte.
No i tak zaświeciła się lampka w tej mojej zwariowanej główce, może by tak poćwiczyć trochę i zrobić miśkowi karteczkę urodzinową. "Płaskiego" Uszatka już poczyniłam (i to razy trzy ;)), więc postanowiłam spróbować czegoś nowego. W końcu po coś te muldy do quillingu kupiłam ;) Zainspirowałam się pracami Natalii (<klik>). I tak powstała nie całkiem udana głowa Uszatka. Pierwotnie miał być Uszatek w całości, ale jakbym nie kombinowała, nie miałam sposobu na ciałko. Więc wpadłam na kolejny zwariowany pomysł i umieściłam głowę na szczycie tortu :)
Torcik ozdobiłam wstążką z rafii i quillingowymi różyczkami (chyba mam do nich jakiś sentyment hihi). Torcik przykleiłam do bazy na kartki oklejonej wcześniej wiosennym papierem. Dokleiłam jeszcze napisy i gotowe. Ale jakoś mało tego mi było, wiec wydrukowałam logo przedszkola (tak, chyba kłania się kupno nowej drukarki, bo nawet zmiana tuszu nic nie dała, a znalezienie nowego w sklepie graniczy z cudem). Na szybko wymyśliłam życzenia i podpisałam "Twoje Przedszkolaki". W końcu kartka powstawała w imieniu dzieci. Życzenia pomimo późnej (już dobrze po północy) pory i mojego antytalentu poetyckiego, chyba całkiem nieźle wyszły skoro wylądowały na stronie przedszkola ;)
Wybaczcie jakość zdjęć, ale robione na szybko w nocy. Dzisiaj o 8 rano karteczka już była w przedszkolu ;)
Jeszcze karteczka na facebooku przedszkola <klik> ;)
Chciałam Was jeszcze przeprosić, że ostatnio się u Was nie odzywam. Przeglądam w miarę na bieżąco w telefonie Wasze cudeńka, ale na komentowanie już po prostu czasu nie ma. Ostatnio mam taki młyn, że... ach, szkoda gadać... święta za miesiąc a ja jeszcze nawet tematu nie ruszyłam ;/
Dzisiaj już się zmusiłam, żeby komputer załączyć, w końcu u Danutki wypada zagłosować na serducha (<klik>). No i chciałam się Wam pochwalić moim cudacznym Uszatkiem ;)
A, pochwalę się jeszcze, że mamy nowego Franca (Weronika stwierdziła, że imię dostanie po poprzedniku <klik>, więc chyba oficjalnie powinien się nazywać Franc II :D)
Pozdrawiam Was cieplutko i zmykam już spać :)
Witam też moją nową obserwatorkę, bardzo się cieszę jak Was przybywa :)
Dzisiaj przedszkole mojej Weroniki obchodziło swoje wielkie Święto. Mianowicie urodziny ich patrona, jakże sympatycznego (uwidocznionego już przeze mnie na bombkach <klik>) Misia Uszatka. Tak na prawdę misiaczek urodziny obchodzi 6 marca, ale w przedszkolu w tym czasie będzie ewaluacja (poważna sprawa), więc urodziny zostały przesunięte.
No i tak zaświeciła się lampka w tej mojej zwariowanej główce, może by tak poćwiczyć trochę i zrobić miśkowi karteczkę urodzinową. "Płaskiego" Uszatka już poczyniłam (i to razy trzy ;)), więc postanowiłam spróbować czegoś nowego. W końcu po coś te muldy do quillingu kupiłam ;) Zainspirowałam się pracami Natalii (<klik>). I tak powstała nie całkiem udana głowa Uszatka. Pierwotnie miał być Uszatek w całości, ale jakbym nie kombinowała, nie miałam sposobu na ciałko. Więc wpadłam na kolejny zwariowany pomysł i umieściłam głowę na szczycie tortu :)
Torcik ozdobiłam wstążką z rafii i quillingowymi różyczkami (chyba mam do nich jakiś sentyment hihi). Torcik przykleiłam do bazy na kartki oklejonej wcześniej wiosennym papierem. Dokleiłam jeszcze napisy i gotowe. Ale jakoś mało tego mi było, wiec wydrukowałam logo przedszkola (tak, chyba kłania się kupno nowej drukarki, bo nawet zmiana tuszu nic nie dała, a znalezienie nowego w sklepie graniczy z cudem). Na szybko wymyśliłam życzenia i podpisałam "Twoje Przedszkolaki". W końcu kartka powstawała w imieniu dzieci. Życzenia pomimo późnej (już dobrze po północy) pory i mojego antytalentu poetyckiego, chyba całkiem nieźle wyszły skoro wylądowały na stronie przedszkola ;)
Wybaczcie jakość zdjęć, ale robione na szybko w nocy. Dzisiaj o 8 rano karteczka już była w przedszkolu ;)
Jeszcze karteczka na facebooku przedszkola <klik> ;)
Chciałam Was jeszcze przeprosić, że ostatnio się u Was nie odzywam. Przeglądam w miarę na bieżąco w telefonie Wasze cudeńka, ale na komentowanie już po prostu czasu nie ma. Ostatnio mam taki młyn, że... ach, szkoda gadać... święta za miesiąc a ja jeszcze nawet tematu nie ruszyłam ;/
Dzisiaj już się zmusiłam, żeby komputer załączyć, w końcu u Danutki wypada zagłosować na serducha (<klik>). No i chciałam się Wam pochwalić moim cudacznym Uszatkiem ;)
A, pochwalę się jeszcze, że mamy nowego Franca (Weronika stwierdziła, że imię dostanie po poprzedniku <klik>, więc chyba oficjalnie powinien się nazywać Franc II :D)
Pozdrawiam Was cieplutko i zmykam już spać :)
piątek, 20 lutego 2015
Pomarańczowo mi...
Witam Was wieczorkiem ;)
Wczoraj w końcu skończyłam moją pomarańczową pracę :)
Ale, od początku. Zaskoczyła mnie nieźle Danutka lutowym kolorem. Mój stosunek do pomarańczowego jest raczej obojętny. Ciuchów w tym kolorze nie mam, no jedna bluzeczka na ramiączkach, którą w dodatku otrzymałam w "spadku" idealna na upały do chorzenia po domu ;) Aj, nie, przypomniało mi się, że przecież w zeszłym roku kupiłam sobie brzoskwiniową sukienkę i maxi spódnicę. No ale brzoskwinia, to taki nie intensywny pomarańcz ;) Za to w pewnym okresie miałam trochę dodatków do domu w tym kolorze. No akurat dobrze grały ze ścianami i meblami w pokoju ;) Uwielbiam marchewkę pod każdą postacią, pomarańcze, mandarynki i tym podobne w zależności od fazy (nie wiem czego, po prostu już takie fazy na coś miewam, wtedy jem a potem przez pół roku nawet nie zerknę). Teraz akurat jest faza na nie jedzenie.
A teraz o tym, co poczyniłam. Wercia nasza na swoje 5 urodziny dostała od nas taki dziecięcy tablet. No ale bez etui. Więc moja myśl, żeby takowe zrobić, żeby sie ekran nie poniszczył. Zanurkowałam więc w swoją skrzynię z filcem (swoje robótki zaczynałam właśnie od filcu, ale o tym innym razem, bo pewien pomysł mi zaświtał, ale, na razie cicho sza...) i... jest... znalazłam... szkoda, że cieniutki, ale są dwa arkusze w sam raz na etui, takie marchewkowe aż razi po oczach. W planie miałam ozdobić go filcowymi kwiatkami i listkami (róż i zieleń). Więc wyciągnęłam też zielony i różowe arkusze. W pewnym momencie jeszcze raz zajrzałam... i mnie natchnęło. Przecież mam worek z wełną czesankową... biorę w łapki i przeglądam. Mam po dwa odcienie pomarańczu, różu i zieleni. Idealnie. Tak powstały kwiatuszki i listeczki. Zaznaczam tutaj, że specjalnie ich za mocno nie filcowałam, żeby były (jak to Wercia mówi) "kiciate" takie milutkie włochate. ozdobiłam przód, więc przyszła pora na zszycie. Tym razem nie maszyną, ale ręcznie (stwierdziłam, że zanim wyciągnę maszynę, zmienię nici, nawlekę szpulkę, to już 3/4 będzie gotowe). Zastanawiałam się jeszcze jak wykombinować jakieś zapięcie. I tak powstał kulkowy filcowy guziczek, do tego łańcuszek z kordonka. Mocowanie łańcuszka przykryłam filcowanym serduszkiem (wiem, trochę krzywe, ale w sumie chyba źle się nie robi, no kto powiedział, że serducho musi być idealnie symetryczne ;) )
Muszę się Wam przyznać, że przy serduchu wbiłam se z 0.5 cm igły w palec, auuu, no masakra, boli do teraz. Ale reakcja Werki jak zobaczyła etui wynagradza wszystko.
Oto i on:
I jak Wam się podoba?
Dorzucam jeszcze lutowy banerek i podaję moją propozycję na marzec. Ja chcę wiosny... świeżej trawki, młodych listków na drzewach... Tak, moja propozycja, to zielony :)
Dobra, zmykam nakarmić Stefka i idę pograć z mężem ;)
A, no właśnie, kurce wybaczcie mój ostatni brak aktywności, ale jakoś nie miałam za bardzo kiedy na dłużej siąść do kompa. Postaram się poprawić ;)
Wczoraj w końcu skończyłam moją pomarańczową pracę :)
Ale, od początku. Zaskoczyła mnie nieźle Danutka lutowym kolorem. Mój stosunek do pomarańczowego jest raczej obojętny. Ciuchów w tym kolorze nie mam, no jedna bluzeczka na ramiączkach, którą w dodatku otrzymałam w "spadku" idealna na upały do chorzenia po domu ;) Aj, nie, przypomniało mi się, że przecież w zeszłym roku kupiłam sobie brzoskwiniową sukienkę i maxi spódnicę. No ale brzoskwinia, to taki nie intensywny pomarańcz ;) Za to w pewnym okresie miałam trochę dodatków do domu w tym kolorze. No akurat dobrze grały ze ścianami i meblami w pokoju ;) Uwielbiam marchewkę pod każdą postacią, pomarańcze, mandarynki i tym podobne w zależności od fazy (nie wiem czego, po prostu już takie fazy na coś miewam, wtedy jem a potem przez pół roku nawet nie zerknę). Teraz akurat jest faza na nie jedzenie.
A teraz o tym, co poczyniłam. Wercia nasza na swoje 5 urodziny dostała od nas taki dziecięcy tablet. No ale bez etui. Więc moja myśl, żeby takowe zrobić, żeby sie ekran nie poniszczył. Zanurkowałam więc w swoją skrzynię z filcem (swoje robótki zaczynałam właśnie od filcu, ale o tym innym razem, bo pewien pomysł mi zaświtał, ale, na razie cicho sza...) i... jest... znalazłam... szkoda, że cieniutki, ale są dwa arkusze w sam raz na etui, takie marchewkowe aż razi po oczach. W planie miałam ozdobić go filcowymi kwiatkami i listkami (róż i zieleń). Więc wyciągnęłam też zielony i różowe arkusze. W pewnym momencie jeszcze raz zajrzałam... i mnie natchnęło. Przecież mam worek z wełną czesankową... biorę w łapki i przeglądam. Mam po dwa odcienie pomarańczu, różu i zieleni. Idealnie. Tak powstały kwiatuszki i listeczki. Zaznaczam tutaj, że specjalnie ich za mocno nie filcowałam, żeby były (jak to Wercia mówi) "kiciate" takie milutkie włochate. ozdobiłam przód, więc przyszła pora na zszycie. Tym razem nie maszyną, ale ręcznie (stwierdziłam, że zanim wyciągnę maszynę, zmienię nici, nawlekę szpulkę, to już 3/4 będzie gotowe). Zastanawiałam się jeszcze jak wykombinować jakieś zapięcie. I tak powstał kulkowy filcowy guziczek, do tego łańcuszek z kordonka. Mocowanie łańcuszka przykryłam filcowanym serduszkiem (wiem, trochę krzywe, ale w sumie chyba źle się nie robi, no kto powiedział, że serducho musi być idealnie symetryczne ;) )
Muszę się Wam przyznać, że przy serduchu wbiłam se z 0.5 cm igły w palec, auuu, no masakra, boli do teraz. Ale reakcja Werki jak zobaczyła etui wynagradza wszystko.
Oto i on:
I jak Wam się podoba?
Dorzucam jeszcze lutowy banerek i podaję moją propozycję na marzec. Ja chcę wiosny... świeżej trawki, młodych listków na drzewach... Tak, moja propozycja, to zielony :)
Dobra, zmykam nakarmić Stefka i idę pograć z mężem ;)
A, no właśnie, kurce wybaczcie mój ostatni brak aktywności, ale jakoś nie miałam za bardzo kiedy na dłużej siąść do kompa. Postaram się poprawić ;)
środa, 11 lutego 2015
(Na) Foto Serducho...
Witam Was serdecznie :)
Wszystkie wiemy o najnowszym Danutkowym wyzwaniu. Serducho 3D i to w dodatku bez koloru czerwonego... taak, Danutka wie jak urozmaicić nam życie :)
Kiedy się zgłaszałam miałam już koncepcję... noo, miałam, zmieniała się kilkakrotnie. Najpierw miała być ramka kompaktowych rozmiarów dla męża, żeby miał nas baby zawsze pod ręką ;) Potem, z ramki w głowie powstała kartka z 3d serduchem z miejscem na fotę... i tak jeszcze kilka pomysłów przewalało mi się przez głowę. Nawet jak już tworzyłam, to wpadłam na kolejny "genialny" pomysł. Całe szczęście już było za późno, bo nie wiadomo jak długo by to "cosik" jeszcze powstawało. A powstało serducho, wcale nie takie małe. Jakby się uprzeć to w sumie 5 serduch ;) Jedno duże z czterema małymi serduszkowymi dziurami - miejscami na zdjęcia.
Zdjęć niestety chwilowo nie mam (muszę najpierw odpowiednich poszukać, wydrukować, przyciąć i wkleić w ramki), ale wcale mi to nie przeszkodziło. Złapałam cztery karteczki, takie kostki na notatki, kolorowe długopisy poszły w ruch i powstały cztery buźki. Ubaw przy tym miałam nieziemski, z resztą mąż też roześmiany stwierdził, że nawet do siebie podobny :D
Chciałam jeszcze zaznaczyć, że nie ma tutaj ani grama czerwieni, tylko krem, zieleń, fiolet, niebieski, żółty, różowy i pomarańczowy - wow, niezła tęcza mi wyszła ;)
Ale, nie będę Wam już truć, to trzeba zobaczyć ;) Możecie się śmiać ;)
Przy okazji ozdabiania stwierdziłam, że to dobra okazja (?), żeby spróbować wytłaczania. Tak na kartonie, a dlaczego nie ;) Coś tam nawet widać ;) Podkreśliłam cieniami i nawet chyba tragicznie nie wyszło :)
I żeby jeszcze nie było wątpliwości, że 3D ;) (Tak mi się przynajmniej zdaje, że na 3D się łapie ;) )
A teraz spadam nakarmić niebieską żabkę i mam nadzieję, że nie wypluje, tylko ładnie przetrawi ;)
Wszystkie wiemy o najnowszym Danutkowym wyzwaniu. Serducho 3D i to w dodatku bez koloru czerwonego... taak, Danutka wie jak urozmaicić nam życie :)
Kiedy się zgłaszałam miałam już koncepcję... noo, miałam, zmieniała się kilkakrotnie. Najpierw miała być ramka kompaktowych rozmiarów dla męża, żeby miał nas baby zawsze pod ręką ;) Potem, z ramki w głowie powstała kartka z 3d serduchem z miejscem na fotę... i tak jeszcze kilka pomysłów przewalało mi się przez głowę. Nawet jak już tworzyłam, to wpadłam na kolejny "genialny" pomysł. Całe szczęście już było za późno, bo nie wiadomo jak długo by to "cosik" jeszcze powstawało. A powstało serducho, wcale nie takie małe. Jakby się uprzeć to w sumie 5 serduch ;) Jedno duże z czterema małymi serduszkowymi dziurami - miejscami na zdjęcia.
Zdjęć niestety chwilowo nie mam (muszę najpierw odpowiednich poszukać, wydrukować, przyciąć i wkleić w ramki), ale wcale mi to nie przeszkodziło. Złapałam cztery karteczki, takie kostki na notatki, kolorowe długopisy poszły w ruch i powstały cztery buźki. Ubaw przy tym miałam nieziemski, z resztą mąż też roześmiany stwierdził, że nawet do siebie podobny :D
Chciałam jeszcze zaznaczyć, że nie ma tutaj ani grama czerwieni, tylko krem, zieleń, fiolet, niebieski, żółty, różowy i pomarańczowy - wow, niezła tęcza mi wyszła ;)
Ale, nie będę Wam już truć, to trzeba zobaczyć ;) Możecie się śmiać ;)
Przy okazji ozdabiania stwierdziłam, że to dobra okazja (?), żeby spróbować wytłaczania. Tak na kartonie, a dlaczego nie ;) Coś tam nawet widać ;) Podkreśliłam cieniami i nawet chyba tragicznie nie wyszło :)
I żeby jeszcze nie było wątpliwości, że 3D ;) (Tak mi się przynajmniej zdaje, że na 3D się łapie ;) )
A teraz spadam nakarmić niebieską żabkę i mam nadzieję, że nie wypluje, tylko ładnie przetrawi ;)
Subskrybuj:
Posty (Atom)







