Szukaj na tym blogu

poniedziałek, 22 grudnia 2014

Szybki konkursik

Witajcie. Przygotowuję się powoli do świąt tak jak wszyscy. Przekladam te woreczki i mnie natchneło ;)
Co jest na zdjeciach (tak dla podpowiedzi to dwa różne produkty) i co się z nich robi?
Podpowiadam, że tradycyjne śląskie wigilijne danie.
Pierwsza osoba, która poda prawidłową odpowiedź dostanie w prezencie komplecik (6szt) aniolków :) zrobiony na specjalne zamówienie (kolorystykę wybiera sobie zwycięzca). Ze względu na to, że święta za dwa dni, odbiór po świętach :) Ale na choince pewnie jeszcze zdążą zawisnąć :)
Mam nadzieję, że znajdzie się ktoś chętny i powodzenia życzę :)
Pozdrawiam :)

niedziela, 21 grudnia 2014

Piernikowo - kartkowo

Witam :)

Postanowiłam, że pochwalę się Wam naszym tegorocznym wyczynom piernikowym ;) Naszym, bo każdy nawet mała Matusia jakoś się przyczynili. Ot, taka tworząca pierniki rodzinka ;)

Przy wykrawaniu małe pomocnice:


Upieczona część




I gotowe :)





Tak, tyle standardowej roboty. Męża natchnęło i stworzył dzieło (jak na początkującego, to całkiem nieźle, co nie?)



A ja zajęłam się zadaniem specjalnym :)





Zapomniałam się Wam jeszcze przy okazji warsztatów pochwalić moją karteczką, specjalnie zrobioną na warsztaty. W zasadzie, to dwiema, ale gdzieś mi wcięło tej drugiej zdjęcia (czyżbym zapomniała zrobić?). Tak chciałam więcej kartek lub zawieszek porobić, ale czas, czas, czas a w zasadzie, to jego brak... musiałam się zająć bombkami (patrz poprzedni post).







Wczoraj poczyniłam jeszcze jedną. Chyba to jest ostatnia już świąteczna w tym roku...



Dla bałwanka zabrakło miejsca niestety, ale za to obiecałam mu, że zawiśnie na choince. A co będzie biedaczysko leżeć w pudełku...

Jutro, mam nadzieję uda mi się pochwalić kartkami jakie zrobiła moja Weronika i tym, co udało mi się na kiermaszu w przedszkolu wyhaczyć :)

Tymczasem pozdrawiam Was cieplutko i przedświątecznie.


piątek, 19 grudnia 2014

Świątecznie - przedszkolne prezenty

Witam Was :)

Długo mnie nie było. Prawie 2 tygodnie chyba. Podczytywałam czasem tylko na telefonie, co tam dziewczyny za cudeńka utworzyły, jedynie u Beatki nie wytrzymałam, bo mi się ciśnienie podniosło (w jakiej sprawie chyba wszyscy wiedzą). Zagoniona okropnie, ale udało mi się umyć okna i na tym koniec moich świątecznych porządków. Do okien musiałam mamę wzywać, bo mam małą "himalaistkę" w domu - im wyżej, tym lepiej... Tydzień temu powstały pierniki ale o tym w innym poście. Tak, trochę mi się nazbierało, bo czas mnie strasznie gonił. No właśnie w 1,5 tygodnia musiałam wyczarować "małe" co nie co ;)
Dzisiaj moja Weronika miała pierwszą przedszkolną Wigilię i zgodnie z przedszkolnym zwyczajem przyszedł czas na wykombinowanie czegoś na podarunek dla wychowawczyni i pań dyrektorek. Pierwotnie chciałam zrobić aniołka na stożku (o tego klik), ale na warsztatach bombka ( o ta klik) zrobiła taką furorę, że stwierdziłam, że powstaną bombki. A, że przedszkole ma bardzo sympatycznego patrona, którego wszystkie chyba pamiętamy z dobranocek, postanowiłam go na bombkach umieścić. Zakupiłam szybko mniejszą kulkę, bo czasu mało, powstał pierwszy mały misio, przypasowałam do kulki i jest! pasuje. Przyszpiliłam biedaka (chociaż jakoś nie narzekał ;)) i zabrałam się do roboty.

Wczoraj wieczorem (w zasadzie, to nocą skończyłam ostatnią bombkę). Wyglądają tak samo, ale jak się przyjrzeć, to każda inna. W końcu, to handmade a nie maszynówka ;)

Dobra, nie paplam już tyle, bo kto przez to przebrnie :P, pochwalę się moimi dziełami ;)








Myślę, że chyba źle nie wyszły. Nieskromna znowu będę i się pochwalę, że pani dyrektor jak mnie popołudniu słyszała, to specjalnie wyszła pochwalić :) Miło mi się bardzo zrobiło :) Nawet bombeczka pojawiła się na stronie przedszkola :) Ehh... koniec tego samozachwytu ;)
Bombeczki delikatne, więc trzeba je do czegoś spakować, no i przydałaby się kartka z życzeniami. Więc padłam na pomysł zrobienia takiego pomieszania pudełka z kartka, choć nie jest to typowy exploding box. Może bardziej byłby w środku wycackany, ale zwyczajnie czasu mi zabrakło. Efekt chyba nie jest aż tak zły. Swoją funkcję spełniło.

Tak się reprezentowały w środku. I wybaczcie, wiem, że jedno jest bokiem, ale ono słabe jak ja dzisiaj (nie ma to jak pospać całe 2,5 godziny). No i jedno inne w środku, bo pani w sklepie tylko po dwa arkusze miała (:/) a mi się przecież spieszyło.




Poniżej fotki z zewnątrz. Bombeczki czekają już w środku :)










Żeby się nie rozwalało zapakowałam wszystko w celofan. Na koniec jeszcze zachciało mi się dla ozdoby przywiązać po znanym już chyba wszystkim aniołku. Tylko takim o połowę mniejszym :)
Będzie dodatkowa zawieszka na choinkę.




Niezły elaborat dzisiaj tutaj puściłam. Jeżeli ktoś dotarł do tego momentu, to podziwiam ;)
Jutro muszę jeszcze dwie kartki zrobić, ale od niedzieli mam nadzieję wracam na dłużej i Was wszystkie poodwiedzam.

Z kręceniem niestety kilka dni przerwy, bo bombeczki w szybkim tempie przypłaciłam podpuchniętym nadgarstkiem i bólem momentami az po sam łokieć :/ No to oszczędzam na razie prawą rączkę :) Tylko moje szarości znowu się opóźniają...

Tymczasem pozdrawiam Was serdecznie :)

środa, 10 grudnia 2014

Warsztatowo

Dziewczyny, wpadłam na chwilkę, bo stwierdziłam, że muszę się Wam pochwalić jakie zdolne mamusie i Panie nauczycielki mamy w przedszkolu.

Efekty warsztatów :)


Piękne, prawda :)

Pozdrawiam Was cieplutko i zmykam spać bo dwie ciężkie noce za mną...

sobota, 6 grudnia 2014

Odjechane studio? Ale jakie "studio"

No właśnie, miejsce do robienia zdjęć? Mam dwa.



Jedno na komodzie z żółtym tłem (ścianą) dla białej mej twórczości. Staram się wtedy korzystać z naturalnego oświetlenia.
Drugie, to moja wersalka razem z białą narzutą. Jak mogę, to korzystam ze światła dziennego. Jeżeli się nie da, to obok na biurku mam lampę, podsuwam najbliżej jak się da i ustawiam. Szkoda, że mam tylko jedną... może kiedyś dorobię się drugiej lampki :)

A tak to wygląda. Tylko się nie śmiać... albo nie, śmiejcie się, w końcu ma być wesoło :D (wybaczcie tylko graty męża po powrocie z pracy)







A teraz czerwoności. Musze przyznać, że sama się z dziwiłam, że przy takim oświetleniu wyszły tak dobrze ;)







Mężu ostatnio stwierdził, że trzeba by wziąć większy karton. Pomalować środek na biało i wtedy mogę na biurku foty strzelać. Kurcze, muszę go o ten karton pomęczyć ;)


Tak, drugi post dzisiaj. To się naprodukowałam :)

Pozdrawiam Was cieplutko!







Aniołkowo :)

Witam Was dziewczyny! A może i jakiś Pan tu czasem przypadkiem zbłądzi ;)

Tak, skończyłam mojego kremowo białego aniołka. I taką miałam nadzieję, jak go zaczynałam, że na grudniowe kolorki spasuje, bo miałam właśnie nadzieję na biel/krem. No wiecie, białe święta... Z bieli nici, ale aniołka dokończyłam.
I jak Wam się podoba?






Już się cieszyłam, że zabiorę się za srebrne szarości, a tu telefon:
-Zdążysz mi ten komplecik aniołków z pudełkiem na sobotę?
- Nooo... zostały dwa dni (wieczory) - postaram się...

No i zdążyłam :) Ale tempo nieziemskie. Cała rodzinka sześciu aniołków powstała w raptem niespełna 3 godziny. Jeszcze z małymi przerwami na zaglądniecie do komputera. Wczoraj wieczorem powstało pudełko.
Podobny komplecik jest już na moim starym blogu, ale stwierdziłam, że się Wam pochwalę, bo kolorystyka inna i pudełeczko też trochę inne.

Dobra, to chwalę się ;)

Aniołeczki, a raczej ich przedstawiciele:






I pudełeczko:






I jak Wam się podobają? Powiem tylko nieskromnie, że teściowa zadowolona :)

Pozdrawiam Was cieplutko :)

poniedziałek, 1 grudnia 2014

Troszkę o mojej "aktywności"

Dziewczyny kochane, dziękuję za miłe słowa i za to, że postanowiłyście mi towarzyszyć na tej mojej nowej blogowej drodze :)

Dzisiaj niestety nie będzie żadnej robótki. Stwierdziłam, że muszę się Wam trochę wytłumaczyć z mojej ograniczonej aktywności. Jak możecie przeczytać w "o mnie", większość tygodnia jestem sama z moimi córeczkami (starsza prawie 5 lat a młodsza 20 miesięcy, jest więc co robić w trakcie dnia). Więc biegam za nimi, chyba, że starsza w przedszkolu, wtedy mi łatwiej. Choć o podłubaniu i skonstruowaniu czegoś nie ma mowy. Matusia gorzej niż (buszujący) Kot Doroty ;). W dodatku jak już coś zwinie, to ciężko jej to odebrać, nie mówiąc o strachu, żeby se bidula krzywdy nie zrobiła (tak, miała czas, że pochłaniała wszystko, co wpadło w łapki. taki mały odkurzacz ;)). Starszej też się wszystko "podoba". Próbowałam, ale strasznie ciężko się przy nich pracuje. Załączenie komputera kończy się tym że ciężko nagle na kolanach a zamiast ekranu widzę dwie małe główki. Czas, który mogę poświęcić na swoje przyjemności ogranicza się do tych 2-3 godzin kiedy, to zasną wieczorem, zanim ja się wybiorę do krainy snu. Chyba, że potem chodzę niedospana... Też tak miewacie, że nie potraficie odłożyć robótki, bo " a jeszcze ten kawałeczek", a za chwilę "a jeszcze trochę"? Mąż się już ze mnie śmieje, że uzależniona jestem ;)

Dlatego proszę Was o cierpliwość i z góry Was przepraszam, jeżeli za długo się nie będę odzywać i komentować, bo czasem mam krytyczne chwile. Tak jak z resztą teraz. Rozkaszlała mi się mała bidulka. Już 3 razy się budziła od kaszlu. W końcu wylądowała u mnie i mi tu teraz nieźle chrapie.


Zmykam też już spać, bo coś czuję, że ciężka noc przede mną...

Pozdrawiam Was wszystkie i dziękuję, jeszcze raz, że jesteście ze mną :)

Ps. Do kolorków na 99% dołączę. Nawet już zrobiłam mały zakup ;) Poszłam po szarości a wróciłam ze srebrem i złotem. Jak ja to ozdjęciuję, żeby się błyszczało nie mam pojęcia. Najpierw musi mi wyjść, to co sobie zaplanowałam :) Trzymajcie kciuki :)

A, i jeszcze jedno, quillingiem zajmuję się od niedawna i nie jest to jedyna technika jaką się bawię. Zaczynałam od filcowej torebki dla mojej Weroniki :) Ale, co ja będę więcej pisać, same możecie pooglącac na starym blogu ;)

Dobra zmykam już na poważnie :) Dobranoc :)