Witajcie, wpadam dzisiaj drugi raz, tym razem z moją pracą na lutowe kolorki ;)
Znowu nie bardzo miałam pomysł, ale chyba źle nie wybrnęłam ;) Szybciutko złapałam za ołówek i kredki. I powstała ona, całkowicie pamięci, jedynie na koniec jeszcze domalowałam jej kropy na policzkach, po zerknięciu na banerek ;) Papużki faliste towarzyszyły mi w moim dzieciństwie, kilka się przez nasz dom "przewinęło". Sympatyczne ptaszorki, gdyby tylko tak skoro świt nie stawiały na nogi (wiadomo, na wszystko rada, wystarczy im sztucznie noc przedłużyć ;))
A to moja papuzia :)
I jak Wam się podoba? Ja się cieszę, że znowu zdążyłam ;) Mam nadzieję, że szefowa nie będzie zawiedziona ;)
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kredki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kredki. Pokaż wszystkie posty
niedziela, 26 lutego 2017
sobota, 30 lipca 2016
Po wakacyjnie
Jak to mówią, było miło, ale się skończyło...
Już mamy postanowienie za rok powrócić w to samo miejsce ;) Może się uda...
Pisałam Wam już,że zabrałam ze sobą kredki, odbite stemple i trochę moich gratów. Postanowiłam zrobić z tych gratów użytek i powstało... hmmm... no nie wiem, raczej scrapem nie da się tego nazwać, na kartkę ciut za duże, w końcu na oko jakieś 20x20cm ;) Nie ważne co to faktycznie jest, grunt, że powstało pod wpływem chwili, natchnienia, bo muszę przyznać, że kompletnie się tam wyluzowałam (no, poza tymi "kilkoma" chwilami, kiedy to dzieciaki nie bardzo chciały współpracować ;)). Poczułam, że, jak to mówią, "po prostu muszę, inaczej się uduszę". Na to całe moje "muszę" złożyło się jeszcze kilka innych rzeczy, głównie odbitka Primowej lali, która to miała okazję stać się moją własnością na majowych warsztatach z kolorowania. Ją też po prostu musiałam, no bo jak to, leżąc na piasku, słysząc szum morza ominąć morską lalę z muszelkami na głowie, no jak? W jeden dzień udało się wyłowić kilka muszelek i już zaczynałam mieć wizję, przegoniłam nawet całą rodzinkę do apteki, po paczkę gazy opatrunkowej ;). A wieczorem powstało to:
Wszystko klejone, poza dystansami, magikiem (klej cud ;)), bo przecież pistoletu z gorącym klejem nie pakowałam.
Na koniec z tyłu przykleiłam karteczkę z podziękowaniami dla gospodarzy (bardzo sympatyczni ludzie) i zostawiłam na stole, gdy wyjeżdżaliśmy. Mam nadzieję, że udało się choć trochę ich miło zaskoczyć ;)
A teraz trochę jeszcze Wam ponudzę, bo się pochwalę jak było fajnie, a co... ;)
Był piasek, była woda, było słońce (czasem chmury), był wiatr, była i mamuśka ;)
Były i kredki na piachu ;)
Były też strusie - sympatyczne stworzenia :)
był i osioł, co pokazywał uzębienie ;)
były i lamy plujące (tak, tak, oberwało się strusiowi ;))
był i kogut z nieziemską fryzurą (też chcę takiego fryzjera buhahaa)
były i sympatyczne foki
i takie uciekające też ;)
Był i zachód słońca na pożegnanie
Były ogniska i... nie, no śpiewy nie, ale dyskusje i śmiechy tak ;) Była i piękna pełnia, było i rozgwieżdżone niebo, pola osnute mgłą i "trochę" deszczu na pożegnanie. Czego nie było? dzieci zaraz po pobudce... ledwo przebrane, nie umyte, nie poczesane, przed śniadaniem wybywały na plac zabaw, czasem z niezadowoloną miną, kiedy wołane na posiłek ;)
Już mamy postanowienie za rok powrócić w to samo miejsce ;) Może się uda...
Pisałam Wam już,że zabrałam ze sobą kredki, odbite stemple i trochę moich gratów. Postanowiłam zrobić z tych gratów użytek i powstało... hmmm... no nie wiem, raczej scrapem nie da się tego nazwać, na kartkę ciut za duże, w końcu na oko jakieś 20x20cm ;) Nie ważne co to faktycznie jest, grunt, że powstało pod wpływem chwili, natchnienia, bo muszę przyznać, że kompletnie się tam wyluzowałam (no, poza tymi "kilkoma" chwilami, kiedy to dzieciaki nie bardzo chciały współpracować ;)). Poczułam, że, jak to mówią, "po prostu muszę, inaczej się uduszę". Na to całe moje "muszę" złożyło się jeszcze kilka innych rzeczy, głównie odbitka Primowej lali, która to miała okazję stać się moją własnością na majowych warsztatach z kolorowania. Ją też po prostu musiałam, no bo jak to, leżąc na piasku, słysząc szum morza ominąć morską lalę z muszelkami na głowie, no jak? W jeden dzień udało się wyłowić kilka muszelek i już zaczynałam mieć wizję, przegoniłam nawet całą rodzinkę do apteki, po paczkę gazy opatrunkowej ;). A wieczorem powstało to:
Wszystko klejone, poza dystansami, magikiem (klej cud ;)), bo przecież pistoletu z gorącym klejem nie pakowałam.
Na koniec z tyłu przykleiłam karteczkę z podziękowaniami dla gospodarzy (bardzo sympatyczni ludzie) i zostawiłam na stole, gdy wyjeżdżaliśmy. Mam nadzieję, że udało się choć trochę ich miło zaskoczyć ;)
A teraz trochę jeszcze Wam ponudzę, bo się pochwalę jak było fajnie, a co... ;)
Był piasek, była woda, było słońce (czasem chmury), był wiatr, była i mamuśka ;)
Były i kredki na piachu ;)
Były też strusie - sympatyczne stworzenia :)
był i osioł, co pokazywał uzębienie ;)
były i lamy plujące (tak, tak, oberwało się strusiowi ;))
był i kogut z nieziemską fryzurą (też chcę takiego fryzjera buhahaa)
były i sympatyczne foki
i takie uciekające też ;)
Był i zachód słońca na pożegnanie
Były ogniska i... nie, no śpiewy nie, ale dyskusje i śmiechy tak ;) Była i piękna pełnia, było i rozgwieżdżone niebo, pola osnute mgłą i "trochę" deszczu na pożegnanie. Czego nie było? dzieci zaraz po pobudce... ledwo przebrane, nie umyte, nie poczesane, przed śniadaniem wybywały na plac zabaw, czasem z niezadowoloną miną, kiedy wołane na posiłek ;)
niedziela, 24 lipca 2016
Mamuśka na wakacjach nie próżnuje ;)
Witajcie, dzisiaj będzie króciutko. Ostatnio nawet się z wami nie pożegnałam ;) Od tygodnia wypoczywamy sobie nad morzem, pogoda nawet w miarę dopisuje (no grunt, że nie leje ;)).
A ja... ładuję baterie, wdycham jod... i nie próżnuję. Spakowałam sobie torbę po moim starym małym laptopie. Zapełniłam ją różnymi przydaśkami. A na plaże ze mną zawsze idą... no... jak myślicie? Tak, no dzieci też ;)
A podczas wczorajszego plażowania powstała
To już tyle na dzisiaj. Jeszcze jeden duży projekt czeka na pokazanie, ale najpierw musi dotrzeć do adresatów ;)
A ja... ładuję baterie, wdycham jod... i nie próżnuję. Spakowałam sobie torbę po moim starym małym laptopie. Zapełniłam ją różnymi przydaśkami. A na plaże ze mną zawsze idą... no... jak myślicie? Tak, no dzieci też ;)
A podczas wczorajszego plażowania powstała
To już tyle na dzisiaj. Jeszcze jeden duży projekt czeka na pokazanie, ale najpierw musi dotrzeć do adresatów ;)
Subskrybuj:
Posty (Atom)



