ha ha ha, tak, właśnie się podłamałam. Jeszcze wczoraj na szybciocha czytałam jakie to kolory można a jakich kategorycznie nie wolno do styczniowych szarości u Danutki. No... i tak to jest jak się po łebkach czyta, a szczegółów od początku miesiąca nie pamięta. Ba! żeby nie było nic, nawet bladych odcieni żółci - zepsułam kwiatka i zababrałam mu środek czerwonym splashem... tylko tych szarości, to u mnie za mało. Poprawiać nie ma jak, może jakimś cudem coś na szybko wykombinuję. Choć w planach na dzisiaj wycinanie scrapków, a pozostałe wieczory mam zaplanowane na prezent dla Werki (moje pierworodna w sobotę skończy 7 lat ;)).
Dobra, bo zaś się rozpisałam, praca prosta, choć troszeczkę czasochłonna - pokolorowanie trochę czasu zajmuje ;) powiem Wam, że aż mnie korciło opaskę i kokardę na żółto ;)
Dzisiaj króciutko, bo i nie ma się nad czym rozpisywać ;)
Zmykam mężowi pomóc w kuchni z obiadkiem (pewnie zaraz mnie wygoni ;))
Prac mi się nazbierało od groma, więc do następnego razu już wkrótce ;)
Edit: Szefowa zatwierdziła, rozkaz wysłania Tildy na pożarcie Stefanowi był... a ja grzeczna jestem (hihi), więc leci czerwono-szara panienka ;)
Jeszcze banerek tylko powieszę ;)
