wtorek, 8 września 2015

Pachnąco i smakowicie ;)

Witam Was serdecznie,
dzisiaj będzie nietypowo, bo kulinarnie. Jakiś czas temu obiecałam Bożenie przepis na chlebuś jaki piekę. W końcu więc udało mi się znaleźć chwilkę.

Chlebki piekę dwa rodzaje. Jeden pszenno-żytni - bochenek, a drugi 100% żytni foremkowy. Niestety zdjęcia mam tylko pszennego. Mąki żytniej nie miałam, więc i nie piekłam. To zaczynamy.

Przepisy znalazłam gdzieś w internecie, nie pamiętam, bo dawno temu.

Potrzebne:
550g mąki pszennej typ 500 lub 550
50g mąki pszennej razowej
2 łyżeczki soli (sypię ok 12-14g i jest ok)
200g zakwasu żytniego
300ml ciepłej wody

Chleb jak to chleb trochę roboty wymaga, ale w sumie jest prosty, w dodatku jeszcze sobie tą robotę ułatwiłam.
Sypiemy i lejemy wszystko do miski i łapką zagniatamy.



 Pod koniec wykładam sobie na stolnicę- łatwiej zagnieść. Ciasto musi być dobrze wyrobione. Miskę myję i smaruję cieniutko olejem, żeby ciacho (ląduje z powrotem w misce) nie przywarło.



Przykrywam ściereczką i odkładam na dwie godziny. Widać, że bąbelkuje, znaczy się urosło ;)


Wykładam je na stolnicę i rozpłaszczam, tak, żeby pęcherzyki zlikwidować. Następnie składam "na kopertę". Powinno się tę czynność powtórzyć, ale ja w zależności od tego jak mi się chce ;)

Formujemy bochenek i przekładamy do naczynia, koszyka, czy czegoś tam, w czym może sobie jeszcze wyrosnąć. Ja mam taki fajny idealny półmisek, więc cieniutko smaruję olejem i przekładam chlebuś.






Przykrywam ściereczką i odstawiam na około godzinę.





Nagrzewam piekarnik do jakiś 220 stopni. Przekładam bochenek na blaszkę ( i dlatego smaruję olejem, przełożyć to miękkie napuchnięte ciasto bez uszczerbku, nie jest takie hop siup ;)). Nacinam kilka razy w poprzek i wkładam do nagrzanego piekarnika.


W tych 220 stopniach pieczemy przez 10 minut, następnie zmniejszamy do 200 i pieczemy jakieś 25 minut (grzałki góra-dół)
Po tym czasie spokojnie można chlebuś wyciągnąć. Jak nie zapomnę, to pędzelkiem taki gorący wymaluję zimną wodą. Skórka dostaje wtedy trochę połysku, nie jest taka matowa. Kształt nie jest tak idealny jak sklepowy, ale myślę, nie o to tu chodzi ;)




I ta chrupiąca skórka...




Jeszcze na szybko żytni foremkowy. Prosty ale czasu potrzebuje

Składniki
120g mąki żytniej razowej (typ 2000)
100g mąki żytniej (typ 720)
2 łyżeczki soli
165g zakwasu żytniego
300ml ciepłej wody
dodatkowo jeszcze 150g mąki żytniej (typ 720)

W misce mieszamy wszystkie składniki poza tymi dodatkowymi 150g mąki żytniej. Odstawiamy na 4 godziny. Po tym czasie dosypujemy 150g żytniej mąki. Mieszamy i przekładamy do wysmarowanej i posypanej mąką keksówki. Odstawiamy na jakieś 8 godzin. Najlepiej na noc. Następnie nagrzewamy piekarnik na 220 stopni. Pieczemy ok 40-45 minut.

Smacznego, mi już ślinka pociekła ;) Trzeba się za ten żytni w końcu zabrać.

Co do zakwasu jeszcze. Nie każdy piekący chleb ma. Krążą opinie, że to trudne, czy jakieś mega wymagające. W sumie nic trudnego, trzeba tylko pamiętać, żeby go nakarmić codziennie, albo raz na tydzień, jeżeli trzymamy w lodówce. Czy to tak dużo pracy sypnąć mąki, zalać wodą i wymieszać? Minuta? Dwie? Chyba, że trzymamy w lodówce- wyciągnąć, odczekać aż się trochę zagrzeje i dokarmić. ;) Ale od początku.
Bierzemy 100g mąki razowej (żytniej lub pszennej kto co woli - ja mam żytni i powyższy przepis jest z zakwasem żytnim) i 100ml ciepłej wody. Mieszamy i odstawiamy w ciepłe miejsce. Za 12 godzin mieszamy. Po kolejnych 12 godzinach, dosypujemy mąki i dolewamy wody, odstawiamy, za 12 godzin znowu mieszamy. Tak przej jakieś 5 dni do tygodnia. W międzyczasie zakwas powinien zacząć bąbelkować ( rośnie i widać pęcherzyki powietrza), zapach kwaskowaty, winny coś w tym stylu. Po 5 dniach można próbować już piec. Od tego czasu też już nie mieszamy co 12 godzin, tylko karmimy (mąka i ciepła woda) raz na dobę, albo raz na tydzień (jeżeli rzadko pieczemy, możemy trzymać go w lodówce). Cała filozofia :)


Miało być jeszcze o szyneczkach, ale wstyd się przyznać, nie zakupiłam jeszcze mięcha, więc i szyneczki nie było ;) Ale będzie, obiecuję :)

Późno się zrobiło, zmykam spać, bo ciężka noc za mną - zaczęły się katary...
Pozdrawiam Was cieplutko, do następnego razu paaa

5 komentarzy:

  1. Ale mi narobiłaś smaku na taki domowy chlebek. Postanowiłam, ze wypróbuję przepis na pewno.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ło matusiu z rana takie smakołyki , az mi slinak cieknie na ten chlebuś, a ja uwielbiam taki swojski , mniam!!
    Dzieki Wiki za przepisy , pozdrawiam i miłego dnia życzę

    OdpowiedzUsuń
  3. O zaczęciu katarowym coś mi już wiadomo ;-)
    Fajne przepisy, brzmi prosto, warto spróbować - może mnie natchnie kiedyś... Tylko że ja mam maszynkę do chleba, mąż się nazywa, on wszystko sypie na oko i też mu wychodzi całkiem nieźle :-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Wikusiu, ja też mam przepis na chleb, który bardzo szybko się robi i nie trzeba zagniatać, tylko wystarczy mieszać łyżką;) Też piekę go co jakiś czas, bo wszystkim domownikom bardzo smakuje;) A z Twoich przepisów też chętnie skorzystam;) Pozdrawiam Cię cieplutko;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Dopiero dziś znalazłam więcej czasu, aby spokojnie przestudiować i skraść te cudne i w sumie proste przepisy. Dziękuję cieplutko, aż mi zapachniało, nawet uprzedziłaś moje pytanie o zakwas. Co prawda muszę ostro ograniczyć gluten, ale ten żytni od czasu do czasu mogę wymodzić :)
    Cmok jak smok :)

    OdpowiedzUsuń