Szukaj na tym blogu

piątek, 22 kwietnia 2016

Franek

Witajcie,
przychodzę dzisiaj do Was z moim tajemniczym projektem. Mogę go opublikować, bo trafił już w ręce świeżo upieczonych rodziców.
I znowu ciotki-klotki zrobiły zrzutkę, kiedy to Franuś siedział jeszcze wygodnie w brzuszku mamusi. A ciotka Wiki za zadanie miała zrobić kolejny albumik dla rodziców. I tak powstał komplet albumik plus kartka z gratulacjami. Do tego dokupiłam jeszcze ciuszki, ale nie będę Was przecież ciuchami zamęczać.
Wymiary albumu 15x15. Baza i wszystkie tekturki łącznie z napisami tym razem zamówione w Filigrankach. Papiery Magicznej Kartki.
Tak samo jak w albumie dla Hani, po bokach na każdej stronie schowałam tagi na krótkie notatki.


Oczywiście nie mogło zabraknąć kieszonki na pasek- bransoletkę ze szpitala


Metryczka autorstwa Stemplove.





Jeden z tagów












Jak już wcześniej wspominałam do kompletu powstałą karteczka







Niestety w trakcie robienia zdjęć nie wpadłam na to, żeby zrobić zdjęcia obu, więc na szybko zrobiłam kolaż


To już wszystko na dzisiaj.
Wracam wkrótce, bo czekają jeszcze na publikację dwie kartki :)
Do następnego razu, paaa

niedziela, 17 kwietnia 2016

Miętowy przybornik :)

Witajcie,
 na wstępie chciałam Wam podziękować, że tak się o mnie martwicie. Moje przemęczenie i brak czasu, nie spowodowane jest nadmiarem moich robótek, tylko ogólnymi zawirowaniami w ostatnim czasie. Prace się piętrzą, bo nie raz nie mam czasu ani sił. Chyba, że już czas goni. Ba, nawet w żadnych zabawach udziału nie biorę, bo wiem, że nie dam rady. Wyjątkiem kolorki u Danutki i dzisiejszy post. Po raz pierwszy od dawna robiłam coś specjalnie pod wyzwanie, bo taką miałam ochotę. Miło bardzo zrobić coś, bo się ma ochotę, a nie, że trzeba i czas goni. Odstresowałam się, zrelaksowałam a przy okazji powstało coś pożytecznego :)
Ba, nawet robiłam zdjęcia w trakcie, pomyślałam, że pokażę Wam mniej więcej krok po kroku jak przybornik mój powstawał. A wszystko zaczęło się od tego, że mąż w końcu pociął mi rolkę pozostała po strechu. Materiału mam jeszcze na 3 przyborniki, a kolejna rolka czeka ;) Może zacznę hurtową produkcję ;)

Wzięłam więc taki największy kawałek i pokombinowałam. Dobrze, że zachomikowałam kilka pizza-pudełek, w których przychodzą scrapowe przesyłki. Wycięłam kwadrat trochę większy od średnicy rolki i przykleiłam magikiem. Delikatnie sobie podcięłam dno. Wyglądało to tak





Dałam klejowi podeschnąć i złapałam za pędzel i gesso i zaczęłam zamalowywanie od środka i góry przybornika.





Przycięłam dno, żeby było równiutko i zagessowałam wszystko łącznie z dnem.
Tak się zastanawiałam, czy zostawić na zewnątrz białe, czy nadać koloru. No i znalazłam wśród moich ulubionych farbek zieloną miętową. O, taką





A, że leniuch ze mnie, nie chciało mi się wyszukiwać kolejnego pędzla, stwierdziłam, że może być ciekawiej pomazać paluchem. Musze przyznać, że osobiście efekt mi się nawet całkiem podoba.




Nie zamalowywałam wszystkiego, bo na górę i tak kleiłam papier.
A poniżej mój paluch bo skończonej "akcji" ;)


Papier Magicznej Kartki z kolekcji Rajski Ogród w kolorze miętowym. Postrzępiłam i potuszowałam lekko brzegi. Bez przycinania, idealnie wystarczyło dookoła rolki. Po środku przykleiłam zieloną wstążkę.




Na wstążkę nakleiłam koronkę






Prawie gotowe. Pozostało więc tylko poozdabiać. Z tyłu na łączeniu przykleiłam essowe piórko (potuszowane delikatnie różowym i zielonym tuszem, na to trochę różowych mikrokulek).

Całość pochlapałam złotym splaschem.



A z przodu kompozycja z moich foamiranowych kwiatków. A, po środku mój wymarzony storczyk, w końcu się do nie go dorwałam :)
Na koniec kilka kropelek glossy accents (rosa na kwiatkach) i gotowe :)











Pisałam na początku, że dzisiejszy przybornik robiłam specjalnie z myślą o wyzwaniu. Zgłaszam więc do dwóch ;)
Pierwsze essy

http://essy-floresy.blogspot.co.uk/2016/04/wyzwanie-10-mietowe.html


I drugie

http://craftfunsklep.blogspot.com/2016/04/wyzwanie-46-kwiaty-diy.html


Tasiemca znowu strzeliłam, chyba wracam do formy :)
Kończę już dzisiaj i zmykam spać. Do następnego razu, paa

środa, 13 kwietnia 2016

Chatka... nie, nie Puchatka, ptasia chatka ;)

Witajcie,
i znowu musiałabym być nudna i Was przepraszać, że znikam na długo. Ale nie wyrabiam ostatnio. Teraz też już mi się ślepia kleją, więc szybko skrobnę posta i zmykam spać.A w planach miałam Was poodwiedzać. Jak tak dalej pójdzie, to już kompletnie nikt do mnie zaglądać nie będzie. Prace do zrobienia się piętrzą i ciągle coś nowego wyskakuje, a ja mam dni, że na siedząco zasypiam. Nie wiem kiedy to wszystko ogarnę. Ale co ja Wam znowu marudzę...

Chatkę, którą chcę Wam dzisiaj pokazać dostałam jako gratis do zamówienia w Essach (normalnie zaczynam ubóstwiać, co paczka, to cosik fajnego w środku ;)). Obiecałam sobie, że nie będę jej traktować mediami, bo po prostu chciałam sobie od mediowania zrobić przerwę. No i zrobiłam, nie tylko od mediowania, ale od chatki też. Powstawała jakieś niecałe 2 miesiące. Pamiętam, że zaczęłam coś w okolicach moich ciężkich chwil, kiedy to powstało czerwone mediowe LO, w którym bardzo się wyżyłam. Tak mi się te UHK-owe Avonlea spodobały, że postanowiłam nimi okleić i ptasią budkę. Brzegi trochę poszarpałam i potuszowałam. I tak leżała sobie chatka w kawałkach, nie posklejana i czekała na swoje pięć minut. Jakoś przed świętami, dla odreagowania jajeczno zajączkowych tematów złapałam za klej i te puzzle i posklejałam, na daszku dołożyłam kwiatki. Ale dalej nie było to to. Postawiłam domek na szafce pod tv i tak sobie stała i czekała na moje natchnienie. Doczekała się wczoraj ;) Skończyłam pewien tajemniczy projekt, którego na razie ujawnić nie mogę i miałam jeszcze chwilę (ehh, czasem zajęta łazienka na dobre wychodzi ;)). Dołożyłam jeszcze kwiatków na podłodze. No i jest. Gotowy :)
A, że dzisiaj u nas słonecznie ( w końcu! :)), to i na sesję się budka załapała :)














Miało być krótko, a ja znowu elaborat strzeliłam ;) No cóż, jak cały dzień nie ma się człowiek komu porządnie wygadać, to potem wyżywa się na czytelnikach ;)

Zmykam więc już grzecznie spać i żegnam się z Wami, do następnego poczytania :)

poniedziałek, 4 kwietnia 2016

Urodzinowo

Witajcie, dzisiaj wpadam do Was z urodzinową karteczką.
Rok temu dowiedziałam się, że razem z moją Matyldą (tak, od dzisiaj mam 3-latkę w domu ;)) urodziny ma pewna bardzo sympatyczna osóbka. Nie ma mowy więc o tym, żeby zapomnieć. O mały włos dałabym ciała. W środę przypomniało mi się, że to przecież już, a jeszcze nasza kochana poczta... Noo... ekspres znowu był, ale się udało i w czwartek rano karteczka powędrowała do solenizantki.

Kartka w formacie dl.
Natchnęło mnie na laleczkę i mam nadzieję, że się spodobała ;)





Dzisiaj będzie króciutko, muszę odespać ostatnie nocki :)
Do następnego razu, paaa