Witam Was serdecznie :)
Dzisiaj będzie w końcu świątecznie. A to za sprawą mojego najnowszego dzieła.
Ale po kolei ;)
Pewnego wieczoru powstał sobie kicaczek ;) Żeby nie było,że taki sobie zwykły szarak - niebieski a dlaczego nie ;) W pewnym momencie przypominał niebieskiego kangura, ale trochę przemodelowałam mu uszy i już jakoś lepiej
I stał sobie taki samotny i nie mógł sobie miejsca znaleźć. A ja koniecznie potrzebowałam czegoś nowego do postawienia na stole. Świątecznego oczywiście :) Dodatkowo obczaiłam Ilonkowe wyzwanie wielkanocne. Stwierdziłam, że znowu upiekę dwie pieczenie na jednym ogniu. Tylko co z tym kicajem zrobić? Zawsze podobały mi się Natalkowe świeczniki, więc postanowiłam i ja spróbować. A, że wielkanocny? Chyba też może być? nie?
Wygrzebałam kawałek tekturki, zakosiłam tubkę po papierze toaletowym (rany jeszcze pół roku temu nawet by mi do głowy nie przyszło, że będę zbierać takie rzeczy ;)) i zabrałam się do roboty. Z tekturki wycięłam koło, tubkę przycięłam tak, żeby sięgała mniej więcej do połowy głowy uchatego. Skleiłam i w ten sposób miałam już bazę. Rulon owinęłam luźno zielonym filcem, tekturkę okleiłam zielonym papierem. Zając miał już swoje miejsce. Pozostało jeszcze dorobić resztę. I tak powstały kolorowe jajca, bazie i kwiatuszki większe i mniejsze. Na koniec jeszcze do tubki napakowałam ręcznika papierowego, tak, żeby świeczka wylądowała na odpowiedniej wysokości. A, no i jeszcze kicajek dostał gałęzie z różowym zielskiem w łapkę. Z resztą widać już na zdjęciu.
A teraz uwaga, bo będzie dużo fot, bo nie mogłam się zdecydować, które wybrać ;) Więc są prawie wszystkie ;)
Najpierw w całości:
A teraz w kawałkach ;)
To tyle ;) I jak Wam się podoba?
Ja dodaję jeszcze Ilonkowy banerek i zmykam odespać ;)
Pozdrawiam Was cieplutko
piątek, 20 marca 2015
wtorek, 17 marca 2015
Znów na słodko...
Witam Was dzisiaj znów na szybko.
Ufff... zasiadłam w końcu do komputera. Przeglądając zdjęcia zdałam sobie sprawę jakie mam zaległości. Nie wspomnę o moich u Was zaległościach. No i jeszcze Danutkowe kolorki... całkiem w lesie... :/ Czas jakiś nie taki. Jak część z Was dopadła mnie jakaś niemoc. Nic mi się nie chce, w dodatku jak nie główka, to brzuszek i tak w kółko. Wczorajszy wieczór zamiast nad robótkami spędziłam z Matusią na izbie przyjęć. Ucieczka mamusi znowu się zemściła i tak gruchnęła głową o beton, że pół godziny wyła i łapała się za głowę. Stwierdziłam, że lepiej jak ją specjalista obejrzy. Całe szczęście skończyło się na strachu. Jeszcze się obserwujemy... Na razie jest ok.
Teraz do sedna. Pamiętacie mój torcik dla lodowej księżniczki (<klik>)? Zapowiadałam wtedy kolejny. No i powstał. Mój kochany chrześniak w sobotę skończył już lat 13 (a ja ciągle pamiętam jak takie maleństwo na rękach nosiłam ;)). Obiecałam, że zrobię mu tort wg. jego życzenia. Chciał czerwono- niebieski i obowiązkowo z czerwonym autem. Taaak, ja i moje zdolności manualne (noo, rysunkowe ;)). Ale... kto jak nie ja ;) Zakasałam rękawy i zabrałam się do roboty. Najpierw najprostsze, czyli pieczenie.
Biszkopty przełożyłam kremem (jakoś umknęło mi, żeby fotkę strzelić). Obsmarowałam niebieskim kremem (zgodnie z życzeniem).
Przy okazji stwierdziłam, że pokażę Wam jakie piękne łapcie przy tym wszystkim miałam ;)
Naszkicowałam se wykałaczką super furę (mężu mój, dzięki za podpowiedź :*)
No i czas na najtrudniejsze, ale w sumie efekt chyba całkiem niezły.
I co Wy na to?
A, i jeszcze środeczek w trakcie jedzenia :)
Wybaczcie jakość niektórych zdjęć, ale część w biegu telefonem robiona ;)
I jeszcze się Wam pochwalę. Przy okazji kartki z misiem dla przedszkola, wspominałam Wam o ewaluacji w przedszkolu. Jako aktywna mama brałam też w tym udział i zobaczcie jakie cudeńka dzieciaki nam przygotowały ;)
Zapomniałabym jeszcze, na liczniku lada moment nieźle się "natroi". Ciekawe, czy któraś zauważy i złapie ;) Może jakaś niespodzianka ;) Tylko z góry zastrzegam, że niespodzianka w kwietniu lub nawet maju (zależy wiadomo od czego ;))
Tymczasem pozdrawiam Was cieplutko
Ufff... zasiadłam w końcu do komputera. Przeglądając zdjęcia zdałam sobie sprawę jakie mam zaległości. Nie wspomnę o moich u Was zaległościach. No i jeszcze Danutkowe kolorki... całkiem w lesie... :/ Czas jakiś nie taki. Jak część z Was dopadła mnie jakaś niemoc. Nic mi się nie chce, w dodatku jak nie główka, to brzuszek i tak w kółko. Wczorajszy wieczór zamiast nad robótkami spędziłam z Matusią na izbie przyjęć. Ucieczka mamusi znowu się zemściła i tak gruchnęła głową o beton, że pół godziny wyła i łapała się za głowę. Stwierdziłam, że lepiej jak ją specjalista obejrzy. Całe szczęście skończyło się na strachu. Jeszcze się obserwujemy... Na razie jest ok.
Teraz do sedna. Pamiętacie mój torcik dla lodowej księżniczki (<klik>)? Zapowiadałam wtedy kolejny. No i powstał. Mój kochany chrześniak w sobotę skończył już lat 13 (a ja ciągle pamiętam jak takie maleństwo na rękach nosiłam ;)). Obiecałam, że zrobię mu tort wg. jego życzenia. Chciał czerwono- niebieski i obowiązkowo z czerwonym autem. Taaak, ja i moje zdolności manualne (noo, rysunkowe ;)). Ale... kto jak nie ja ;) Zakasałam rękawy i zabrałam się do roboty. Najpierw najprostsze, czyli pieczenie.
Biszkopty przełożyłam kremem (jakoś umknęło mi, żeby fotkę strzelić). Obsmarowałam niebieskim kremem (zgodnie z życzeniem).
Przy okazji stwierdziłam, że pokażę Wam jakie piękne łapcie przy tym wszystkim miałam ;)
Naszkicowałam se wykałaczką super furę (mężu mój, dzięki za podpowiedź :*)
No i czas na najtrudniejsze, ale w sumie efekt chyba całkiem niezły.
I co Wy na to?
A, i jeszcze środeczek w trakcie jedzenia :)
Wybaczcie jakość niektórych zdjęć, ale część w biegu telefonem robiona ;)
I jeszcze się Wam pochwalę. Przy okazji kartki z misiem dla przedszkola, wspominałam Wam o ewaluacji w przedszkolu. Jako aktywna mama brałam też w tym udział i zobaczcie jakie cudeńka dzieciaki nam przygotowały ;)
Zapomniałabym jeszcze, na liczniku lada moment nieźle się "natroi". Ciekawe, czy któraś zauważy i złapie ;) Może jakaś niespodzianka ;) Tylko z góry zastrzegam, że niespodzianka w kwietniu lub nawet maju (zależy wiadomo od czego ;))
Tymczasem pozdrawiam Was cieplutko
piątek, 6 marca 2015
Wiosenny wianuszek na wyzwanie
Witam Was wieczorem :) A raczej już chyba nocą ;)
Mój ulubiony Creative zorganizował kolejne wyzwanie, więc stwierdziłam, dlaczego nie spróbować. W końcu wizja zrobienia całkiem fajnych zakupów za free jest bardzo kusząca. Nie wspomnę o możliwości zrobienia znowu czegoś nowego, czego jeszcze nie robiłam, a co za tym idzie niezłego ruszenia mózgownicą ;)
Tym razem tematem jest wiosna (o tak, już chyba wszyscy za nią tęsknią), a praca musi spełniać min. 3 z 9 wymagań :
-stempel
-tkanina
- paski
- zielony
- wianek
- motyl
- rafia
-napis
-quilling
Chwilę pomyślałam i już zaświtał mi pewien pomysł - zrobię wianek...hmmm... jeszcze mam kilka sztuk drutu wyrobowego, wypełnienie do maskotek, poduszek też się znajdzie, filc zielony powinien być, rafia jest na pewno a resztę dopełnię quillingiem ( a jakże inaczej ;) ).
Zabrałam się do roboty i żałuję teraz, że fot w trakcie nie robiłam.
Wzięłam dwa kawałki drutu, połączyłam ze sobą w kółko. Łączenia wzmocniłam taśmą klejącą, owinęłam wypełnieniem do maskotek, okleiłam jeszcze raz taśmą tym razem całość ( tak wiem, bardzo "profesjonalnie", ale efekt powiem całkiem niezły ;) ). Na koniec owinęłam zielonym i zółtym filcem. W ten sposób mam już załatwione trzy wymogi: wianek, zielony i tkanina (no filc to chyba tkanina, nie?).
Zawieszkę zrobiłam z zielonej (a jakżeby inaczej ;) ) rafii (czwarty wymóg). Do tego kokardka.
Na koniec zanurkowałam w mój wór z paskami (piąty-quilling). I tak powstały motyl (i szósty wymóg) i wiosenne kwiatuszki.
Powiem szczerze, że całkiem dumna z siebie jestem :P Wianuszek wisi już na firance i całkiem nieźle się robi :)
Wybaczcie jakość zdjęć, ale jak zwykle mam problem z oświetleniem. Skończyłam kleić jakieś pół godziny temu a zależy mi na tym, żeby jak najszybciej oddać pracę, bo muszę jeszcze głosiki nazbierać ;)
Dobra, teraz się chwalę ;)
Mój ulubiony Creative zorganizował kolejne wyzwanie, więc stwierdziłam, dlaczego nie spróbować. W końcu wizja zrobienia całkiem fajnych zakupów za free jest bardzo kusząca. Nie wspomnę o możliwości zrobienia znowu czegoś nowego, czego jeszcze nie robiłam, a co za tym idzie niezłego ruszenia mózgownicą ;)
Tym razem tematem jest wiosna (o tak, już chyba wszyscy za nią tęsknią), a praca musi spełniać min. 3 z 9 wymagań :
-stempel
-tkanina
- paski
- zielony
- wianek
- motyl
- rafia
-napis
-quilling
Chwilę pomyślałam i już zaświtał mi pewien pomysł - zrobię wianek...hmmm... jeszcze mam kilka sztuk drutu wyrobowego, wypełnienie do maskotek, poduszek też się znajdzie, filc zielony powinien być, rafia jest na pewno a resztę dopełnię quillingiem ( a jakże inaczej ;) ).
Zabrałam się do roboty i żałuję teraz, że fot w trakcie nie robiłam.
Wzięłam dwa kawałki drutu, połączyłam ze sobą w kółko. Łączenia wzmocniłam taśmą klejącą, owinęłam wypełnieniem do maskotek, okleiłam jeszcze raz taśmą tym razem całość ( tak wiem, bardzo "profesjonalnie", ale efekt powiem całkiem niezły ;) ). Na koniec owinęłam zielonym i zółtym filcem. W ten sposób mam już załatwione trzy wymogi: wianek, zielony i tkanina (no filc to chyba tkanina, nie?).
Zawieszkę zrobiłam z zielonej (a jakżeby inaczej ;) ) rafii (czwarty wymóg). Do tego kokardka.
Na koniec zanurkowałam w mój wór z paskami (piąty-quilling). I tak powstały motyl (i szósty wymóg) i wiosenne kwiatuszki.
Powiem szczerze, że całkiem dumna z siebie jestem :P Wianuszek wisi już na firance i całkiem nieźle się robi :)
Wybaczcie jakość zdjęć, ale jak zwykle mam problem z oświetleniem. Skończyłam kleić jakieś pół godziny temu a zależy mi na tym, żeby jak najszybciej oddać pracę, bo muszę jeszcze głosiki nazbierać ;)
Dobra, teraz się chwalę ;)
Rafia
Motylek
I kwiatuszki (chyba trochę do żonkili te żółte podobne, hmm? To moje pierwsze ;))
A teraz jeszcze fotki z lampą błyskową
I jak Wam się podoba? Będę wdzięczna za każdy komentarz :)
Pozdrawiam i dobrej nocy życzę. A ja znikam zgłosić mój wianuszek
Subskrybuj:
Posty (Atom)





