Witajcie,
dzisiaj inspiruję z Papelii, po szczegóły (listę składników) zapraszam więc na bloga tutaj.
Święta zbliżają się nieuchronnie, więc i mnie musiało w końcu dopaść. Zrobiłam jajo, duże, bo 16cm wysokości. Składa się z dwóch warstw. Dolnej pełnej i górnej ze wzorkami (bazie i napis). Połączone razem dają lekki efekt 3D :) Dolną warstwę zagessowałam i przez kwiatuszkową maskę nałożyłam pastę strukturalną. Te piękne zielenie, to moje ulubione Rainbow Colors. Górna część już malowana pędzelkiem. Najpierw oczywiście gesso (ładnie wybieliło tekturkę), potem dookoła zieloną farbką, gałązki bazi brązowym tuszem. Same bazie embossowałam na gorąco białym pudrem. Kwiatuszki z WOC a listki, to wycięty papeliowy stempelek (normalnie go pokochałam ;))
To już tyle na dzisiaj. Pozdrawiam Was cieplutko, do następnego razu, paaa
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą tekturka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą tekturka. Pokaż wszystkie posty
środa, 29 marca 2017
czwartek, 10 grudnia 2015
Świąteczna kruszynka...
Witam Was serdecznie,
mam tyle zaległych prac, że nie zastanawiałam się co Wam dzisiaj pokazać. Padło na mediową bombeczkę, która powstała już jakiś czas temu.
Zainspirowana i zmobilizowana - o tutaj- (w odpowiedzi na mój komentarz) przez Magdę (Nolannę) z essowego DT, stwierdziłam, że raz się żyje;) Zamówiłam tekturkowe bombki większe i mniejsze. A, że akurat podwajane były zamawiane tekturki, bombek w szafie czeka cały stosik. Na pierwszy ogień poszła mniejsza, dosłownie kruszynka, bo całe 6cm średnicy.
Pisałam już Wam kiedyś, że lubię czasem pociapać ( z różnym efektem ;)), ale to czekanie, aż kolejna warstwa wyschnie... muszę się przyznać, że bombka lądowała na kaloryferze, w międzyczasie powstawała karteczka, nie obyło się też bez dmuchania i chuchania przy kolejnych warstwach, żeby szybko wyschło.
A naciapałam trochę, sama się sobie dziwię, na takie maleństwo. Najpierw białe gesso, potem czerwona perłowa mgiełka, metaliczna farba ayeedy. Przez maskę - ostrokrzew - satynowa pasta w kolorze bursztynu, Trochę tuszu splash (ja nie wiem, ale za bardzo mi z niego lało, więc skończyło sie na dwóch plamach;)). Dwie essowe tekturki-gałązki potuszowałam na zielono i środek maznęłam brokatowym zielonym splashem. Do tego mikrokuleczki. Na koniec poisencja z foamiranu, oczywiście mojej roboty (też pomazana) i malutka kokarda. Zawiesiłam na złotej nitce i gotowe.
Do cudeniek Magdy jeszcze jej baaardzo daleko, ale muszę się przyznać, że nawet byłam z siebie dumna - w końcu mediowanie nie należy do moich specjalności ;).
Jako, że baz mam jeszcze cały stos, stwierdziłam, że zawieszka poleci na kiermasz do przedszkola razem z kartkami, moimi quillingowymi aniołkami i bombkami (między innymi ta z poprzedniego posta). No i aniołki poszły, bombki też a zawieszka, praktycznie za darmo leży i nikt jej nie chce :( No nie wiem, czy ja takie straszydło wyprodukowałam?
Żegnam się już dzisiaj z Wami, trzeba dziewczynki ogarnąć i brać się do roboty, bo nie wiem jak przed świętami się wyrobię...
mam tyle zaległych prac, że nie zastanawiałam się co Wam dzisiaj pokazać. Padło na mediową bombeczkę, która powstała już jakiś czas temu.
Zainspirowana i zmobilizowana - o tutaj- (w odpowiedzi na mój komentarz) przez Magdę (Nolannę) z essowego DT, stwierdziłam, że raz się żyje;) Zamówiłam tekturkowe bombki większe i mniejsze. A, że akurat podwajane były zamawiane tekturki, bombek w szafie czeka cały stosik. Na pierwszy ogień poszła mniejsza, dosłownie kruszynka, bo całe 6cm średnicy.
Pisałam już Wam kiedyś, że lubię czasem pociapać ( z różnym efektem ;)), ale to czekanie, aż kolejna warstwa wyschnie... muszę się przyznać, że bombka lądowała na kaloryferze, w międzyczasie powstawała karteczka, nie obyło się też bez dmuchania i chuchania przy kolejnych warstwach, żeby szybko wyschło.
A naciapałam trochę, sama się sobie dziwię, na takie maleństwo. Najpierw białe gesso, potem czerwona perłowa mgiełka, metaliczna farba ayeedy. Przez maskę - ostrokrzew - satynowa pasta w kolorze bursztynu, Trochę tuszu splash (ja nie wiem, ale za bardzo mi z niego lało, więc skończyło sie na dwóch plamach;)). Dwie essowe tekturki-gałązki potuszowałam na zielono i środek maznęłam brokatowym zielonym splashem. Do tego mikrokuleczki. Na koniec poisencja z foamiranu, oczywiście mojej roboty (też pomazana) i malutka kokarda. Zawiesiłam na złotej nitce i gotowe.
Do cudeniek Magdy jeszcze jej baaardzo daleko, ale muszę się przyznać, że nawet byłam z siebie dumna - w końcu mediowanie nie należy do moich specjalności ;).
Jako, że baz mam jeszcze cały stos, stwierdziłam, że zawieszka poleci na kiermasz do przedszkola razem z kartkami, moimi quillingowymi aniołkami i bombkami (między innymi ta z poprzedniego posta). No i aniołki poszły, bombki też a zawieszka, praktycznie za darmo leży i nikt jej nie chce :( No nie wiem, czy ja takie straszydło wyprodukowałam?
Żegnam się już dzisiaj z Wami, trzeba dziewczynki ogarnąć i brać się do roboty, bo nie wiem jak przed świętami się wyrobię...
Subskrybuj:
Posty (Atom)