Dziewczyny, wpadłam na chwilkę, bo stwierdziłam, że muszę się Wam pochwalić jakie zdolne mamusie i Panie nauczycielki mamy w przedszkolu.
Efekty warsztatów :)
Piękne, prawda :)
Pozdrawiam Was cieplutko i zmykam spać bo dwie ciężkie noce za mną...
środa, 10 grudnia 2014
sobota, 6 grudnia 2014
Odjechane studio? Ale jakie "studio"
No właśnie, miejsce do robienia zdjęć? Mam dwa.
Jedno na komodzie z żółtym tłem (ścianą) dla białej mej twórczości. Staram się wtedy korzystać z naturalnego oświetlenia.
Drugie, to moja wersalka razem z białą narzutą. Jak mogę, to korzystam ze światła dziennego. Jeżeli się nie da, to obok na biurku mam lampę, podsuwam najbliżej jak się da i ustawiam. Szkoda, że mam tylko jedną... może kiedyś dorobię się drugiej lampki :)
A tak to wygląda. Tylko się nie śmiać... albo nie, śmiejcie się, w końcu ma być wesoło :D (wybaczcie tylko graty męża po powrocie z pracy)
A teraz czerwoności. Musze przyznać, że sama się z dziwiłam, że przy takim oświetleniu wyszły tak dobrze ;)
Mężu ostatnio stwierdził, że trzeba by wziąć większy karton. Pomalować środek na biało i wtedy mogę na biurku foty strzelać. Kurcze, muszę go o ten karton pomęczyć ;)
Tak, drugi post dzisiaj. To się naprodukowałam :)
Pozdrawiam Was cieplutko!
Jedno na komodzie z żółtym tłem (ścianą) dla białej mej twórczości. Staram się wtedy korzystać z naturalnego oświetlenia.
Drugie, to moja wersalka razem z białą narzutą. Jak mogę, to korzystam ze światła dziennego. Jeżeli się nie da, to obok na biurku mam lampę, podsuwam najbliżej jak się da i ustawiam. Szkoda, że mam tylko jedną... może kiedyś dorobię się drugiej lampki :)
A tak to wygląda. Tylko się nie śmiać... albo nie, śmiejcie się, w końcu ma być wesoło :D (wybaczcie tylko graty męża po powrocie z pracy)
A teraz czerwoności. Musze przyznać, że sama się z dziwiłam, że przy takim oświetleniu wyszły tak dobrze ;)
Mężu ostatnio stwierdził, że trzeba by wziąć większy karton. Pomalować środek na biało i wtedy mogę na biurku foty strzelać. Kurcze, muszę go o ten karton pomęczyć ;)
Tak, drugi post dzisiaj. To się naprodukowałam :)
Pozdrawiam Was cieplutko!
Aniołkowo :)
Witam Was dziewczyny! A może i jakiś Pan tu czasem przypadkiem zbłądzi ;)
Tak, skończyłam mojego kremowo białego aniołka. I taką miałam nadzieję, jak go zaczynałam, że na grudniowe kolorki spasuje, bo miałam właśnie nadzieję na biel/krem. No wiecie, białe święta... Z bieli nici, ale aniołka dokończyłam.
I jak Wam się podoba?
Już się cieszyłam, że zabiorę się za srebrne szarości, a tu telefon:
-Zdążysz mi ten komplecik aniołków z pudełkiem na sobotę?
- Nooo... zostały dwa dni (wieczory) - postaram się...
No i zdążyłam :) Ale tempo nieziemskie. Cała rodzinka sześciu aniołków powstała w raptem niespełna 3 godziny. Jeszcze z małymi przerwami na zaglądniecie do komputera. Wczoraj wieczorem powstało pudełko.
Podobny komplecik jest już na moim starym blogu, ale stwierdziłam, że się Wam pochwalę, bo kolorystyka inna i pudełeczko też trochę inne.
Dobra, to chwalę się ;)
I jak Wam się podobają? Powiem tylko nieskromnie, że teściowa zadowolona :)
Pozdrawiam Was cieplutko :)
Tak, skończyłam mojego kremowo białego aniołka. I taką miałam nadzieję, jak go zaczynałam, że na grudniowe kolorki spasuje, bo miałam właśnie nadzieję na biel/krem. No wiecie, białe święta... Z bieli nici, ale aniołka dokończyłam.
I jak Wam się podoba?
Już się cieszyłam, że zabiorę się za srebrne szarości, a tu telefon:
-Zdążysz mi ten komplecik aniołków z pudełkiem na sobotę?
- Nooo... zostały dwa dni (wieczory) - postaram się...
No i zdążyłam :) Ale tempo nieziemskie. Cała rodzinka sześciu aniołków powstała w raptem niespełna 3 godziny. Jeszcze z małymi przerwami na zaglądniecie do komputera. Wczoraj wieczorem powstało pudełko.
Podobny komplecik jest już na moim starym blogu, ale stwierdziłam, że się Wam pochwalę, bo kolorystyka inna i pudełeczko też trochę inne.
Dobra, to chwalę się ;)
Aniołeczki, a raczej ich przedstawiciele:
I pudełeczko:
I jak Wam się podobają? Powiem tylko nieskromnie, że teściowa zadowolona :)
Pozdrawiam Was cieplutko :)
poniedziałek, 1 grudnia 2014
Troszkę o mojej "aktywności"
Dziewczyny kochane, dziękuję za miłe słowa i za to, że postanowiłyście mi towarzyszyć na tej mojej nowej blogowej drodze :)
Dzisiaj niestety nie będzie żadnej robótki. Stwierdziłam, że muszę się Wam trochę wytłumaczyć z mojej ograniczonej aktywności. Jak możecie przeczytać w "o mnie", większość tygodnia jestem sama z moimi córeczkami (starsza prawie 5 lat a młodsza 20 miesięcy, jest więc co robić w trakcie dnia). Więc biegam za nimi, chyba, że starsza w przedszkolu, wtedy mi łatwiej. Choć o podłubaniu i skonstruowaniu czegoś nie ma mowy. Matusia gorzej niż (buszujący) Kot Doroty ;). W dodatku jak już coś zwinie, to ciężko jej to odebrać, nie mówiąc o strachu, żeby se bidula krzywdy nie zrobiła (tak, miała czas, że pochłaniała wszystko, co wpadło w łapki. taki mały odkurzacz ;)). Starszej też się wszystko "podoba". Próbowałam, ale strasznie ciężko się przy nich pracuje. Załączenie komputera kończy się tym że ciężko nagle na kolanach a zamiast ekranu widzę dwie małe główki. Czas, który mogę poświęcić na swoje przyjemności ogranicza się do tych 2-3 godzin kiedy, to zasną wieczorem, zanim ja się wybiorę do krainy snu. Chyba, że potem chodzę niedospana... Też tak miewacie, że nie potraficie odłożyć robótki, bo " a jeszcze ten kawałeczek", a za chwilę "a jeszcze trochę"? Mąż się już ze mnie śmieje, że uzależniona jestem ;)
Dlatego proszę Was o cierpliwość i z góry Was przepraszam, jeżeli za długo się nie będę odzywać i komentować, bo czasem mam krytyczne chwile. Tak jak z resztą teraz. Rozkaszlała mi się mała bidulka. Już 3 razy się budziła od kaszlu. W końcu wylądowała u mnie i mi tu teraz nieźle chrapie.
Zmykam też już spać, bo coś czuję, że ciężka noc przede mną...
Pozdrawiam Was wszystkie i dziękuję, jeszcze raz, że jesteście ze mną :)
Ps. Do kolorków na 99% dołączę. Nawet już zrobiłam mały zakup ;) Poszłam po szarości a wróciłam ze srebrem i złotem. Jak ja to ozdjęciuję, żeby się błyszczało nie mam pojęcia. Najpierw musi mi wyjść, to co sobie zaplanowałam :) Trzymajcie kciuki :)
A, i jeszcze jedno, quillingiem zajmuję się od niedawna i nie jest to jedyna technika jaką się bawię. Zaczynałam od filcowej torebki dla mojej Weroniki :) Ale, co ja będę więcej pisać, same możecie pooglącac na starym blogu ;)
Dobra zmykam już na poważnie :) Dobranoc :)
Dzisiaj niestety nie będzie żadnej robótki. Stwierdziłam, że muszę się Wam trochę wytłumaczyć z mojej ograniczonej aktywności. Jak możecie przeczytać w "o mnie", większość tygodnia jestem sama z moimi córeczkami (starsza prawie 5 lat a młodsza 20 miesięcy, jest więc co robić w trakcie dnia). Więc biegam za nimi, chyba, że starsza w przedszkolu, wtedy mi łatwiej. Choć o podłubaniu i skonstruowaniu czegoś nie ma mowy. Matusia gorzej niż (buszujący) Kot Doroty ;). W dodatku jak już coś zwinie, to ciężko jej to odebrać, nie mówiąc o strachu, żeby se bidula krzywdy nie zrobiła (tak, miała czas, że pochłaniała wszystko, co wpadło w łapki. taki mały odkurzacz ;)). Starszej też się wszystko "podoba". Próbowałam, ale strasznie ciężko się przy nich pracuje. Załączenie komputera kończy się tym że ciężko nagle na kolanach a zamiast ekranu widzę dwie małe główki. Czas, który mogę poświęcić na swoje przyjemności ogranicza się do tych 2-3 godzin kiedy, to zasną wieczorem, zanim ja się wybiorę do krainy snu. Chyba, że potem chodzę niedospana... Też tak miewacie, że nie potraficie odłożyć robótki, bo " a jeszcze ten kawałeczek", a za chwilę "a jeszcze trochę"? Mąż się już ze mnie śmieje, że uzależniona jestem ;)
Dlatego proszę Was o cierpliwość i z góry Was przepraszam, jeżeli za długo się nie będę odzywać i komentować, bo czasem mam krytyczne chwile. Tak jak z resztą teraz. Rozkaszlała mi się mała bidulka. Już 3 razy się budziła od kaszlu. W końcu wylądowała u mnie i mi tu teraz nieźle chrapie.
Zmykam też już spać, bo coś czuję, że ciężka noc przede mną...
Pozdrawiam Was wszystkie i dziękuję, jeszcze raz, że jesteście ze mną :)
Ps. Do kolorków na 99% dołączę. Nawet już zrobiłam mały zakup ;) Poszłam po szarości a wróciłam ze srebrem i złotem. Jak ja to ozdjęciuję, żeby się błyszczało nie mam pojęcia. Najpierw musi mi wyjść, to co sobie zaplanowałam :) Trzymajcie kciuki :)
A, i jeszcze jedno, quillingiem zajmuję się od niedawna i nie jest to jedyna technika jaką się bawię. Zaczynałam od filcowej torebki dla mojej Weroniki :) Ale, co ja będę więcej pisać, same możecie pooglącac na starym blogu ;)
Dobra zmykam już na poważnie :) Dobranoc :)
czwartek, 27 listopada 2014
Przygotowania do warsztatów, czyli quillingowe drobnostki
Zacznę od tego, że witam u siebie Beatę. Bardzo się cieszę i mam nadzieję, będzie nas tutaj przybywać :)
A teraz do sedna. Wychowawczyni mojej Weroniki tak się spodobała kartka na dzień nauczyciela (dostępna na starym blogu o tutaj), że zostałam poproszona o poprowadzenie warsztatów dla rodziców. Takich przedświątecznych. To, co powstanie, zostanie wystawione na kiermaszu. Cel szczytny, a ja mile zaskoczona takim wyróżnieniem. Do warsztatów trzeba się przygotować, więc powoli powstają quillingowe drobnostki, jako przykład, inspiracja dla uczestników. Mam już prawie gotową kartkę. No właśnie... prawie... nie mogę jej skończyć, bo produkuję aniołki (jeden komplet już poszedł - o taki), w międzyczasie skończyłam też bombkę. Jeszcze jeden komplet aniołków (tym razem bez pudełka) i biorę się z powrotem za przygotowania.
A teraz moje warsztatowe "mini dzieła" ;)
Aniołki. Takie proste...
Choinka, dla ozdoby kilka cekinów w kształcie gwiazdki i cyrkonie na gwiazdę
A teraz do sedna. Wychowawczyni mojej Weroniki tak się spodobała kartka na dzień nauczyciela (dostępna na starym blogu o tutaj), że zostałam poproszona o poprowadzenie warsztatów dla rodziców. Takich przedświątecznych. To, co powstanie, zostanie wystawione na kiermaszu. Cel szczytny, a ja mile zaskoczona takim wyróżnieniem. Do warsztatów trzeba się przygotować, więc powoli powstają quillingowe drobnostki, jako przykład, inspiracja dla uczestników. Mam już prawie gotową kartkę. No właśnie... prawie... nie mogę jej skończyć, bo produkuję aniołki (jeden komplet już poszedł - o taki), w międzyczasie skończyłam też bombkę. Jeszcze jeden komplet aniołków (tym razem bez pudełka) i biorę się z powrotem za przygotowania.
A teraz moje warsztatowe "mini dzieła" ;)
Aniołki. Takie proste...
Choinka, dla ozdoby kilka cekinów w kształcie gwiazdki i cyrkonie na gwiazdę
Do powstania bałwanka zainspirował mnie pierwszy śnieg ;)
Tak mnie kusi, tę parkę na kartkę wysłać ;)
I śnieżynka
środa, 26 listopada 2014
Pierwszy raz w nowym miejscu...
Jako, że poprzedni blog nie posiadał pewnych funkcji, na które zwróciła mi uwagę pewna dobra znajoma, postanowiłam się przenieść :)
Zapraszam przy okazji do odwiedzenia archiwum na www.toya.blog.pl :) i proszę o cierpliwość zanim się tutaj na dobre zadomowię :)
Zapraszam przy okazji do odwiedzenia archiwum na www.toya.blog.pl :) i proszę o cierpliwość zanim się tutaj na dobre zadomowię :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)



