Witajcie,
i znowu musiałabym być nudna i Was przepraszać, że znikam na długo. Ale nie wyrabiam ostatnio. Teraz też już mi się ślepia kleją, więc szybko skrobnę posta i zmykam spać.A w planach miałam Was poodwiedzać. Jak tak dalej pójdzie, to już kompletnie nikt do mnie zaglądać nie będzie. Prace do zrobienia się piętrzą i ciągle coś nowego wyskakuje, a ja mam dni, że na siedząco zasypiam. Nie wiem kiedy to wszystko ogarnę. Ale co ja Wam znowu marudzę...
Chatkę, którą chcę Wam dzisiaj pokazać dostałam jako gratis do zamówienia w Essach (normalnie zaczynam ubóstwiać, co paczka, to cosik fajnego w środku ;)). Obiecałam sobie, że nie będę jej traktować mediami, bo po prostu chciałam sobie od mediowania zrobić przerwę. No i zrobiłam, nie tylko od mediowania, ale od chatki też. Powstawała jakieś niecałe 2 miesiące. Pamiętam, że zaczęłam coś w okolicach moich ciężkich chwil, kiedy to powstało czerwone mediowe LO, w którym bardzo się wyżyłam. Tak mi się te UHK-owe Avonlea spodobały, że postanowiłam nimi okleić i ptasią budkę. Brzegi trochę poszarpałam i potuszowałam. I tak leżała sobie chatka w kawałkach, nie posklejana i czekała na swoje pięć minut. Jakoś przed świętami, dla odreagowania jajeczno zajączkowych tematów złapałam za klej i te puzzle i posklejałam, na daszku dołożyłam kwiatki. Ale dalej nie było to to. Postawiłam domek na szafce pod tv i tak sobie stała i czekała na moje natchnienie. Doczekała się wczoraj ;) Skończyłam pewien tajemniczy projekt, którego na razie ujawnić nie mogę i miałam jeszcze chwilę (ehh, czasem zajęta łazienka na dobre wychodzi ;)). Dołożyłam jeszcze kwiatków na podłodze. No i jest. Gotowy :)
A, że dzisiaj u nas słonecznie ( w końcu! :)), to i na sesję się budka załapała :)
Miało być krótko, a ja znowu elaborat strzeliłam ;) No cóż, jak cały dzień nie ma się człowiek komu porządnie wygadać, to potem wyżywa się na czytelnikach ;)
Zmykam więc już grzecznie spać i żegnam się z Wami, do następnego poczytania :)
środa, 13 kwietnia 2016
poniedziałek, 4 kwietnia 2016
Urodzinowo
Witajcie, dzisiaj wpadam do Was z urodzinową karteczką.
Rok temu dowiedziałam się, że razem z moją Matyldą (tak, od dzisiaj mam 3-latkę w domu ;)) urodziny ma pewna bardzo sympatyczna osóbka. Nie ma mowy więc o tym, żeby zapomnieć. O mały włos dałabym ciała. W środę przypomniało mi się, że to przecież już, a jeszcze nasza kochana poczta... Noo... ekspres znowu był, ale się udało i w czwartek rano karteczka powędrowała do solenizantki.
Kartka w formacie dl.
Natchnęło mnie na laleczkę i mam nadzieję, że się spodobała ;)
Dzisiaj będzie króciutko, muszę odespać ostatnie nocki :)
Do następnego razu, paaa
Rok temu dowiedziałam się, że razem z moją Matyldą (tak, od dzisiaj mam 3-latkę w domu ;)) urodziny ma pewna bardzo sympatyczna osóbka. Nie ma mowy więc o tym, żeby zapomnieć. O mały włos dałabym ciała. W środę przypomniało mi się, że to przecież już, a jeszcze nasza kochana poczta... Noo... ekspres znowu był, ale się udało i w czwartek rano karteczka powędrowała do solenizantki.
Kartka w formacie dl.
Natchnęło mnie na laleczkę i mam nadzieję, że się spodobała ;)
Dzisiaj będzie króciutko, muszę odespać ostatnie nocki :)
Do następnego razu, paaa
wtorek, 29 marca 2016
I jeszcze świątecznie - jajecznie ;)
Witajcie,
wiem, że świątecznych tematów już macie dosyć, ale ja jeszcze nie pokazałam wszystkiego ;) ba, nie pokazałam chyba najfajniejszego ;)
Moje karteczki chyba nadal do Was nie dotarły, to jakaś paranoja, może do Bożego Narodzenia dojdą ;)
Ale dzisiaj nie o kartkach, a o jajkach chciałam Wam pisać. Najpierw dwa "plaskate". Znowu trochę nietypowo, bo z tagów w kształcie jajka (kupionych w Essach) postanowiłam zrobić zawieszki na okna. Tekturki też essowe, jedynie kwiatuszki znowu moja robota ;) Pomalowane z obu stron, żeby z zewnątrz takie bure nie wisiały ;) a w środku (w pokoju dziewczynek i w kuchni - bo tam wylądowały) wyglądają tak:
Zastanawiałam się, czy te Wam już też teraz pokazywać, ale nie będę katować ciągle jajami po świętach ;)
Tak mi się spodobało to "kolorowanie" styropianowych jajek, że poszłam w ślady szczypiorkowego i zrobiłam kolejne 6 za jednym zamachem ;) Dwa żółto-zielone, dwa zielono-niebieskie i dwa żółto-czerwone. Ze wszystkich zostało mi jedno i wisi sobie na firance w salonie (zgadnijcie, które moje) ;) 4 poleciały jako prezenty dla Pań do przedszkola, oczywiście od całej grupy mojej Werci ;) I uwierzcie lub nie, do jajek dołączone były karteczki. Tydzień leżały i czekały. Jak już je oddałam, to się zorientowałam, że ani jednego zdjęcia nie zrobiłam :/ A, no jeszcze jedno jajko, poleciało do cioci :)
Zdjęcia oczywiście jak zwykle robione po północy, więc wybaczcie jakość, bo idealne nie są.
Pokaże Wam jeszcze jak jajuszka spędziły swoją pierwszą noc. Jako, że znowu powstawały na szybciocha, nawet na niektórych zdjęciach widać, że mikrokulki jeszcze "mokre". Nie mogłam więc ich nigdzie położyć. Kombinowałam i wykombinowałam ;)
Tak, tak, na wierzchu rozłożone karteczki dla nauczycieli, te, które sesji się nie doczekały ;)
Chciałam Wam jeszcze przypomnieć, o moim wyzwaniu w Klubie Twórczych Mam ;)
wiem, że świątecznych tematów już macie dosyć, ale ja jeszcze nie pokazałam wszystkiego ;) ba, nie pokazałam chyba najfajniejszego ;)
Moje karteczki chyba nadal do Was nie dotarły, to jakaś paranoja, może do Bożego Narodzenia dojdą ;)
Ale dzisiaj nie o kartkach, a o jajkach chciałam Wam pisać. Najpierw dwa "plaskate". Znowu trochę nietypowo, bo z tagów w kształcie jajka (kupionych w Essach) postanowiłam zrobić zawieszki na okna. Tekturki też essowe, jedynie kwiatuszki znowu moja robota ;) Pomalowane z obu stron, żeby z zewnątrz takie bure nie wisiały ;) a w środku (w pokoju dziewczynek i w kuchni - bo tam wylądowały) wyglądają tak:
Zastanawiałam się, czy te Wam już też teraz pokazywać, ale nie będę katować ciągle jajami po świętach ;)
Tak mi się spodobało to "kolorowanie" styropianowych jajek, że poszłam w ślady szczypiorkowego i zrobiłam kolejne 6 za jednym zamachem ;) Dwa żółto-zielone, dwa zielono-niebieskie i dwa żółto-czerwone. Ze wszystkich zostało mi jedno i wisi sobie na firance w salonie (zgadnijcie, które moje) ;) 4 poleciały jako prezenty dla Pań do przedszkola, oczywiście od całej grupy mojej Werci ;) I uwierzcie lub nie, do jajek dołączone były karteczki. Tydzień leżały i czekały. Jak już je oddałam, to się zorientowałam, że ani jednego zdjęcia nie zrobiłam :/ A, no jeszcze jedno jajko, poleciało do cioci :)
Zdjęcia oczywiście jak zwykle robione po północy, więc wybaczcie jakość, bo idealne nie są.
Pokaże Wam jeszcze jak jajuszka spędziły swoją pierwszą noc. Jako, że znowu powstawały na szybciocha, nawet na niektórych zdjęciach widać, że mikrokulki jeszcze "mokre". Nie mogłam więc ich nigdzie położyć. Kombinowałam i wykombinowałam ;)
Tak, tak, na wierzchu rozłożone karteczki dla nauczycieli, te, które sesji się nie doczekały ;)
Chciałam Wam jeszcze przypomnieć, o moim wyzwaniu w Klubie Twórczych Mam ;)
sobota, 26 marca 2016
Karteczki świąteczne
Witajcie,
dzisiaj na szybciutko wpadam do Was z karteczkami, które niestety nie zdążyły do Was dotrzeć, pomimo, że wysłałam je z początkiem tygodnia.
Zdjęcia znowu nie najlepsze, bo znowu robione na szybciocha, chwilę później zapakowane z koperty wędrowały ze mną na pocztę.
Karteczki proste i nie puchate, żeby łatwo do koperty się zmieściły, poza tym wszystkie powstawały jednego wieczora, więc czas bardzo ograniczony.
Stempelki jak zawsze od Stemplove a jajeczne grafiki pochodzą z Digital Paper :)
I na koniec chciałam Wam jeszcze dzisiaj życzyć
dzisiaj na szybciutko wpadam do Was z karteczkami, które niestety nie zdążyły do Was dotrzeć, pomimo, że wysłałam je z początkiem tygodnia.
Zdjęcia znowu nie najlepsze, bo znowu robione na szybciocha, chwilę później zapakowane z koperty wędrowały ze mną na pocztę.
Karteczki proste i nie puchate, żeby łatwo do koperty się zmieściły, poza tym wszystkie powstawały jednego wieczora, więc czas bardzo ograniczony.
Stempelki jak zawsze od Stemplove a jajeczne grafiki pochodzą z Digital Paper :)
I na koniec chciałam Wam jeszcze dzisiaj życzyć
Zdrowych i radosnych Świąt Wielkiej Nocy
środa, 23 marca 2016
Wielkanocne jajco-kartki ;)
Witajcie,
znowu wpadam do Was ekspresem z równie ekspresową pracą ;) Tak przed chwilą przyszło mi na myśl, że Mamuśkowe powinnam zmienić na Expresowe haha... Ostatnio wszystko w mega szybkim tempie powstaje. Powoli padam, dzisiaj czekam aż się szyneczka ugotuje i zmykam odespać dwie ostatnie z lekka zarwane nocki.
Dobra, znowu sobie ponarzekałam, a teraz do rzeczy ;)
Nie będę wnikać w szczegóły, ale pokrótce ;) Kiedy szefowa Essów dowiedziała się, że chciałam zrobić kilka jajecznych kartek na kiermasz do przedszkola, postanowiła mi za kompletną darmochę przesłać zalegające "kilka" baz kartek w kształcie jajek. Kiedy przesyłka dotarła okazało się że baz jest "kilka-naście" ;) Między bazami znalazły się też jajuszkowe essowe tekturki :)
Muszę Wam powiedzieć, że ucieszyłam się bardzo, z drugiej strony trochę zawiodłam się na poczcie, gdyby dostarczała tak jak powinna, bazy dotarłyby na warsztaty, które prowadziłam razem z mamami w przedszkolu, kartek powstałoby więcej. A tak, kiermasz już trwał, w dodatku bazy przyszły, kiedy na kiermaszu wylądowały już warsztatowe kartki, spodziewałam się że mogą zostać leżeć nie kupione, a szkoda by było. Zwinęłam więc kilka sztuk z kupki i wieczorem zabrałam się do roboty. Ufff... to była masowa produkcja z tego, co akurat w domu miałam dostępne. Wydawało mi się, że szybciej i ciekawiej będzie je zaciapać i tak też zrobiłam. Żałuje tylko, że tak mało kwiatków akurat miałam dostępnych, pewnie byłyby ładniejsze. Nie wiem już o której skończyłam, na pewno dobrze po północy, a rano w przerwach między ogarnianiem dziewczyn, przed wyjściem do przedszkola, jeszcze wprowadzałam poprawki. Sesja kompletnie na kolanie dlatego zdjęcia pozostawiają wiele do życzenia. No, ale w niecałą dobę po dostarczeniu przez listonosza karteczki wylądowały na kiermaszu, poza tym, obiecałam, że pochwalę się efektem :)
Zapomniałabym jeszcze. Pozostałe bazy (żałuję, że nie zdążyłam zrobić więcej) poleżą i poczekają grzecznie na kolejny wielkanocny kiermasz :)
Tak patrzę na te zdjęcia i jestem załamana. Kurcze, na żywo wyglądały o niebo lepiej... Cóż, ważne, że w przedszkolu znaleźli się na nie chętni ;)
Lidia, a Tobie wielkie dzięki i buziaki :)
Przy okazji jeszcze chciałam się Wam pochwalić. Zostałam gościnną projektantką w Klubie Twórczych Mam. Zapraszam więc serdecznie na moje wyzwanie :) przybornik z poprzedniego posta do wygrania a temat łatwy i przyjemny ;)
znowu wpadam do Was ekspresem z równie ekspresową pracą ;) Tak przed chwilą przyszło mi na myśl, że Mamuśkowe powinnam zmienić na Expresowe haha... Ostatnio wszystko w mega szybkim tempie powstaje. Powoli padam, dzisiaj czekam aż się szyneczka ugotuje i zmykam odespać dwie ostatnie z lekka zarwane nocki.
Dobra, znowu sobie ponarzekałam, a teraz do rzeczy ;)
Nie będę wnikać w szczegóły, ale pokrótce ;) Kiedy szefowa Essów dowiedziała się, że chciałam zrobić kilka jajecznych kartek na kiermasz do przedszkola, postanowiła mi za kompletną darmochę przesłać zalegające "kilka" baz kartek w kształcie jajek. Kiedy przesyłka dotarła okazało się że baz jest "kilka-naście" ;) Między bazami znalazły się też jajuszkowe essowe tekturki :)
Muszę Wam powiedzieć, że ucieszyłam się bardzo, z drugiej strony trochę zawiodłam się na poczcie, gdyby dostarczała tak jak powinna, bazy dotarłyby na warsztaty, które prowadziłam razem z mamami w przedszkolu, kartek powstałoby więcej. A tak, kiermasz już trwał, w dodatku bazy przyszły, kiedy na kiermaszu wylądowały już warsztatowe kartki, spodziewałam się że mogą zostać leżeć nie kupione, a szkoda by było. Zwinęłam więc kilka sztuk z kupki i wieczorem zabrałam się do roboty. Ufff... to była masowa produkcja z tego, co akurat w domu miałam dostępne. Wydawało mi się, że szybciej i ciekawiej będzie je zaciapać i tak też zrobiłam. Żałuje tylko, że tak mało kwiatków akurat miałam dostępnych, pewnie byłyby ładniejsze. Nie wiem już o której skończyłam, na pewno dobrze po północy, a rano w przerwach między ogarnianiem dziewczyn, przed wyjściem do przedszkola, jeszcze wprowadzałam poprawki. Sesja kompletnie na kolanie dlatego zdjęcia pozostawiają wiele do życzenia. No, ale w niecałą dobę po dostarczeniu przez listonosza karteczki wylądowały na kiermaszu, poza tym, obiecałam, że pochwalę się efektem :)
Zapomniałabym jeszcze. Pozostałe bazy (żałuję, że nie zdążyłam zrobić więcej) poleżą i poczekają grzecznie na kolejny wielkanocny kiermasz :)
Tak patrzę na te zdjęcia i jestem załamana. Kurcze, na żywo wyglądały o niebo lepiej... Cóż, ważne, że w przedszkolu znaleźli się na nie chętni ;)
Lidia, a Tobie wielkie dzięki i buziaki :)
Przy okazji jeszcze chciałam się Wam pochwalić. Zostałam gościnną projektantką w Klubie Twórczych Mam. Zapraszam więc serdecznie na moje wyzwanie :) przybornik z poprzedniego posta do wygrania a temat łatwy i przyjemny ;)
Subskrybuj:
Posty (Atom)

