Szukaj na tym blogu

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą chustecznik. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą chustecznik. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 4 lutego 2016

Urodzinowy komplecik...

Witajcie,
dzisiaj w domu mamy święto. Nasza Weronika dzisiaj skończyła sześć lat.

Wymarzyła sobie lalkę (z bajki). Mama na głowie stanęła, zaangażowała dwie ciocie. Jedną w Londynie - kupiła, a druga przywiozła. Radość dzisiaj była ogromna.

Przedstawiam Wam więc główną bohaterkę dzisiejszego posta. Oto ona - Gigi Grant we własnej osobie ;)






Pamiętacie mój pierwszy żółty chustecznik? Tak ten z czerwonymi quillingowymi kwiatkami. Już wtedy Werka poprosiła, czy nie zrobiłabym jej też takiego "pudełka na chusteczki". Tak, chusteczki u mojej Werki to podstawa. Pudełko na łóżkowej półeczce stać obowiązkowo musi. Skorzystałam więc z okazji na na urodziny zrobiłam chustecznik. A dlaczego pokazałam Wam Gigi? A no dlatego, że jej  podobizna widnieje na chusteczniku. Z resztą jej siostry także. W szczegóły nie będę się zagłębiać, trzeba by zobaczyć bajkę, ale po krótce: Gigi jest córką dżina, mieszka w lampie i spełnia dla odmiany 13 a nie 3 życzenia. Ma też siostrę, tę złą, która jak to zawsze bywa, na końcu staję się tą dobrą. Postanowiłam więc obie umieścić na "pudełku".
Grafiki znalazłam gdzieś w internecie (wielki wujek google ;)).
Ale powiem Wam, że dużo nauk wyniosłam z pracy nad tym chustecznikiem, bo błędów narobiłam, a czasu na zaczynanie od nowa już nie było. Skończyłam wczoraj około północy. Jak to mówią "pewnej szacownej części ciała" nie urywa, ale dziecko uszczęśliwione i to to chodziło ;)









Powiem jeszcze tylko tyle, użyłam dwóch farb - metalicznych z 13 arts. Piękne są, niestety ciągnęły mi smugi i lakier je rozpuszczał. Spryskałam lakierem do włosów - przedobrzyłam, przesadziłam, ściekały razem z lakierem. Wysuszyłam, ale i tak gdzieniegdzie razem z lakierem ciągnęłam farbę. Cóż, nie wszystko musi zawsze wychodzić idealnie ;)


Do kompletu zrobiłam jeszcze kartkę. Również z Gigi, a jak! To mój pierwszy shaker card. Zamiast cekinów do okienka wrzuciłam mikrokuleczki - różowe i niebieskie (pomysł z kuleczkami zapożyczyłam z inspiracji z jakiegoś bloga - nie pamiętam, bo to wieki temu było ;) ). Dzisiaj utwierdziłam się w przekonaniu, że shaker card to świetny pomysł na kartkę dla dziecka. Obie dziewczynki, i młodsza i starsza bawiły się nią grzechocząc :)








I dla udowodnienia, że te kuleczki są zamknięte i się ruszają ;)







I jeszcze wszystko razem:






A tu moja solenizantka wieczorem z karteczką w ręce. Chciałam ją złapać, bo akurat bawiła się kartką, ale mnie zauważyła i zapozowała ;)







To już tyle na dzisiaj. Musiałabym zabrać się za kolejną urodzinową kartkę, ale jakoś weny i chęci brak, więc jutro pewnie będzie szaleństwo... znikam więc odpoczywać, do następnego razu... paaa

 

sobota, 20 czerwca 2015

Debiut w kolorze żółtym ;)

Tak, znowu załatwiłam 2w1 ;)

Zabierałam się i zabierałam i wiecznie motywacji ani czasu nie było. Czasu dalej nie ma, ale motywacja była. I zrobiłam prezent na urodziny ;) Jak się spodziewałam idealnie nie wyszło, ale to w końcu debiut. Już Werce obiecałam podobny, tylko z jej ulubionym Monster High, bo takie akurat mam serwetki. A, no, nie napisałam jeszcze co... chustecznik, moim debiutem jest decu chustecznik ;)

Zaczęłam od żółtej akrylowej farby



Potem najtrudniejsze. Trochę mi się na dłuższych bokach serwetka pogniotła. Już "usłyszałam" od naszej Ani, że trza było na żelazko. Kochana, obiecuję, w wolnej chwili, a na pewno przed kolejną próbą poszukam jak to się klei na żelazko :) Dobra, nie gadam już, tylko pokazuję co mi to wyszło.






Ale, żeby nie było, że to wszystko...w czerwcu mamy żółty z dodatkiem jednego z dwóch kolorów. Pomyślałam, więc, że ozdobię jeszcze dodatkowo ten mój debiucik. Nietrudno chyba się domyśleć, że postawiłam na quilling. Jako, że chustecznik miał być prezentem dla kobiety decyzja była prosta - stawiam na bordo, no trudno o czarne kwiatki. Do bordo-żółtych kwiatuszków dołożyłam kilka listków i dwa tekturkowe Snip-Artowe narożniki. Lekko maznęłam je czerwonym tuszem (reszta tuszu, więc niewiele widać).
A to już efekt końcowy:





















Mam nadzieję, że obdarowanej się spodoba...

Jeszcze banerek, żeby dopełnić wszystkich regulaminowych formalności:

http://danutka38.blogspot.com/2015/06/cykliczne-kolorki-u-danutki-czerwiec.html





Żółty- lubię na ścianach, ale też zależy od odcienia. Teraz mam pasy kurkumy w pokoju :) Jeżeli chodzi o ubrania, to jak dla mnie żółty zbyt krzykliwy. U dziewczynek owszem, lubię. Owoce... hmmm... banany jedynie... i też nie zawsze... o, ananas lubię ;)

Z czym mi się kojarzy? Z ciepłym słonkiem, bo ja ciepłolubna jestem (ok, no powyżej 30 stopni to i dla mnie za dużo ;) ), uwielbiam po zimie pierwsze ciepłe promienie słońca, lubię wiosenne żółte kwiaty, no i te boskie żółte zachody słońca... mmmm...